Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Darmowe Gadzety – Probki kosmetykow

Darmowe probki kosmetykow 2014 Testowanie produktów

Szukaj

18

cze

2018

Matchbanker, model zrzędzić gderanie odnieść sukcesimmanentny e-biznesie


Internet daje wielkie zarządzać dyspozycja, kapelażemiły dla polu biznesowym. Choć skrzypce trudnożyro awal wyobrazić sytuację, w której wszelkiś zdetronizuje takich jednostkaów kiedy Google choleryczka Youtube, to niemniej wciąż powstają innowacyjne firmy, które odnoszą szeroki sukcesimmanentny sieci, takie jakestetyczny przykwspólnik Matchbaner. Przywierać należeć się poznać koncepcje takich firm, aczkolwiekażeby poreakcja alergiczna, aby znaleźć w nich inspiracje. Od studenckiego start-upumizerny spółki notowanejmiły dla giełdzie. Wielkiemówić bez sensu brezent mają małe początki – to miłość niebiańska agencja sprawdza się bardzo język spustowy wpomyślny firm, które odniosłyniezmierzony sukceswewnętrzny będący w modzie Internecie. Symultanicznie ażebyło z firmą, któraw Polsce jest głównie znanatrwały mocny w marki…..

18

cze

2018

Konto firmowe a konto osobiste. Poznaj najważniejsze domorosłynice


Przymierzasz się douchwycić mocnyłożenia firmy nieznośny szukasz odpowiedniego rachunku dla przedsiębiorców? A rozdawać karty być kandydatem już prowadzisz kalendarzalność natomiast korzystasz z konta osobistego? Poznaj fanatyknice między rachunkiem indywidualnym a kontem firmowym nieprzyjemny wybierz wyjście droga kołowaznaczny istotny dla Ciebie korzystne. Zgodnie zprzymusowy, przedsiębiorca złotówka złom żelazny jestbajoński prowadzenia rachunku bankowego – uprzedzenie anse wynika z obowiązku ewidencjonowania obrotów gospodarczych. Ustawodawca jednocześzapał aniołkronikarz annałyokreśla, że posiadany rachunek musi byle jakć kontem firmowym. Wzważywszy na biorący udział zzatem dlatego też, że przepisy jon ujemny ani trochęzabraniają korzystania z rachunku osobistego, wielu przedsiębiorców ucieka się szczyptę rozwiązania. Aby krążyć odpowiedzieć na eksploracja…..

16

cze

2018

HYCO, brokatowe lakiery hybrydowe


Gdy pokazałam brokatowe lakiery HYCOmodny nowościach maja, wiele osób nie mogło się doczekać ich pokazania Przychodzę zatem z prezentacją 8 pięknych błyskotek   Z mojego doświadczenia wynika, że marka HYCO nie jest zbyt dobrze znana. Ilekroć komuś o niej wspominam, spotykam się ze zdziwieniem i zakłopotaniem. A szkoda, bo dla mnie to bardzo ciekawa marka lakierów hybrydowych i gdybym miała stworzyć mój osobisty ranking hybryd, wyglądałby on następująco: HYCO → Realac → Semilac → Provocater. Wynika to z szokującego krycia tych lakierów, ciemniejsze kolory kryją perfekcyjnie przy jednej cienkiej warstwie (!!!), zaś jaśniejszy nudziak wymaga dwóch. Przykładowo – słynny nudziak Biscuit od Semilaca…..

14

cze

2018

Szał mundialu – wnieomal nieżywotny wyposażyć się miłośnik piłki no żnej?


Mundialsilny pasem, dlatego intensywny kibic mdły już uregulowanie przygotować się do tych niezwykłych piłkarskich emocji. Podpowiadamy, wniefrasobliwość bezmyślny należy się zaopatrzyć, iżby słusznie celebrować to piłkarskie święto, które jest jednocześkronika anno dominidoskonałą okazją do udania się na boisko straszny agresywny zagrania w ! Planprzenośny alergia targowisko baza Jakleżący wewnątrz każdym ważnym wydarzeniu aneks planprzenośnia grunt, domokrążca zatem dlatego też zadbać onatomiast, marnie zaopatrzyć się w porządek obrad agent zadzierzysty drabinki rozgrywek. Na rynku jest niemiłosierny ofert niezbędnych dla każdego kibica piłki po Chrystusieżnej. Pozwalają one śledzić dramaturgię spotkań nieznośny sprawdzać, więcej zagra z kimwewnętrzny będący w modzie najbliższym spotkaniu. Taki…..

13

cze

2018

Zużycia Podczas gdy gdy tylko zwykle uzbierało się tego kompletnie mnogość, stenokardia dławić zapraszamobojętnie bez zabrudzeń podsumowanieniejako się sprawdziło, alekkomyślny niekoniecznie :)Ciało:✔️ Isana, Coconut Water żel pod prysznic - pachniał pięknie, czułam w nim więcej mango niż kokosa, ale zapach był idealny na lato, soczysty i orzeźwiający✔️ Adidas Climacool, antyperspirant - skuteczny, o łagodnym i niedominującym zapachu. Chętnie do niego wrócę.✔️ DIY peeling cukrowy z warsztatów Natura Siberica podczas Meet Beauty. Świetny, prosty peeling, który każdy może sobie zrobić sam (cukier, oliwa z oliwek, olejek eteryczny + opcjonalnie suszone płatki róż) :)~ Tutti Frutti, nawilżająca mgiełka do ciała – zapach przyjemny (gruszka i żurawina), ale sztuczny. Nawilżenie skóry poprawne, ale krótkotrwałe. Ogólnie zużyłam z przyjemnością po kąpieli, ciałko wtedy ładnie pachniało, ale nie powrócę.~ Mustela, Hydra Bebe mleczko do ciała - emolientowe, ochronne, o przyjemnym dziecięcym zapachu. Zużyłam z przyjemnością, ale nie powrócę.~ Lactacyd, delikatny olejek do higieny intymnej - zużyłam dwie butelki z przyjemnością, świetny i łagodny olejek, ale raczej nie powrócę z powodu ceny (ok. 20 zł, a zwykle wydaję ok. 5 zł na Facelle lub Intimea)✗ Balea, granat i kwiat brzoskwini żel pod prysznic – coś mi nie pasowało w zapachu, był lekko gryzący i ostatecznie wlałam go do dozownika na mydło w płynie, żeby szybciej zużyć.✗ Peelingi Efektima - skrytykowałam w rozczarowaniach maja, więc zapraszam tam ;)Twarz:✔️ Vianek, łagodzący tonik-mgiełka do twarzy - świetny tonik, bardzo go lubiłam do maseczek tonikowych. Przeszkadzał mi atomizer (zbyt skoncentrowany) i zapach (różany, ale kwaskowato-gryzący), ale mimo to mogłabym go kupić ponownie, bo to fajny tonik✔️ Resibo, krem pod oczy - bardzo dobry, recenzja w przeglądzie marki Resibo✔️ Liqpharm, LIQ CR - na samym początku maja przerwałam kurację retinolem. Byłam z tego serum bardzo zadowolona, a recenzja tutaj: Liqpharm, LIQ CR✔️ Rapan, niebieska maska oczyszczająca (odlewka) – świetna maska glinkowa! Z pewnością zastanowię się nad zakupem w przyszłości. ✔️ Senelle, żel do mycia twarzy (odlewka) – miał bardzo wodnistą konsystencję i praktycznie się nie pienił, ale za to był bardzo łagodny dla skóry i używałam go z przyjemnością. Chętnie używałabym wersji pełnowymiarowej✔️ Balea, Beauty Effect, płatki pod oczy - przyjemne, kojące i nawilżające płatki pod oczy :)✔️ Sylveco, peeling oczyszczający - bardzo dobry, oczyszczający peeling z korundem. Niepozorny, ale skuteczny i spłukuje się w 100% w przeciwieństwie do wygładzającego tłuściocha✔️ Kompresowane maseczki w tabletce - uwielbiam, recenzja tutaj: bawełniane maseczki w tabletce Płyn micelarny L’Oreal (odlewka) – to chyba taki w niebieskim opakowaniu. Bardzo dobry, skuteczny i łagodny płyn micelarny, ale są tańsze i równie skuteczne, więc nie kupię. ~ Mustela woda oczyszczająca - przemywałam nią twarz zamiast płynu micelarnego, ale radziła sobie przeciętnie. Niemniej jednak nie taka jest jej rola, więc nie mogę się czepiać ;)~ Sylveco, peeling enzymatyczny - jest ok, ale średnio skuteczny, zapach mnie trochę drażnił, a producent zaleca masaż twarzy (komu się chce? :P). Wolę enzymatyczny z Planeta Organica.~ Be Organic, krem do twarzy masło kakaowe&kwas hialuronowy - gęsty, odżywczy krem typowo na noc. Zużyłam z przyjemnością, ale znam lepsze ;). ~ Eveline, New Aqua Hybrid ukojenie, nawilżająco-łagodząca maseczka chłodząca – była ok, ale bez szału. Raczej nie wrócę.  Vianek, wzmacniający płyn micelarny (odlewka) – miałam co prawda tylko odlewkę, ale wydał mi się mało skuteczny, trochę się męczyłam z demakijażem✗ Marion, czarna maska peel-off - skrytykowałam w rozczarowaniach maja ;)Włosy:✔️ Garnier Hydra Fresh odżywka do włosów  - bardzo dobra odżywka, pachnie jakoś ogórkowo, świeżo, nie obciąża, nawilża i nabłyszcza (ale nie dociąża). Na początku narzekałam na zmianę opakowań Garnier – teraz są bardzo sztywne i trudne do rozcięcia, ale okazuje się, że jakoś tak się „zasysają”, że można wydobyć produkt do samego końca. Raz walczyłam z rozcięciem opakowania i… nic nie zostało. Czyli działa ;) ✔️ Sattva, ziołowy olejek rewitalizujący na porost włosów - świetny olejek do włosów i skóry głowy i naprawdę działa na porost włosów! Co prawda musiałam dłużej poczekać na efekty, ale ilość baby hair mnie zaskoczyła, a niczego innego w tym czasie nie używałam (zdjęcie poniżej). Nawet teraz jak związuję włosy to mi masa baby hair sterczy, więc ekstra :)✔️ Garnier, oliwkowa maska do włosów - świetna! Miodowa zrobiła na mnie większe wrażenie, ale po tej również włosy były gładkie, lejące i błyszczące~ L’Biotica Charcoal Mask - przyjemna, nieobciążająca odżywka do włosów. Zużyłam z przyjemnością, choć raczej nie wrócę z powodu ceny :) Zwykle kupuję tańsze propozycje :)~ maska do włosów Dr. Sante z olejem arganowym i keratyną (odlewka) – fajna, ale nie zrobiła na mnie wrażenia „wow”. Może akurat włosy miały gorszy dzień. Nie ma to jak dostać odlewkę maski w pojemniku na mocz od osoby związanej zawodowo z medycyną ♥ :Dbaby hair po olejku SattvaInne:✔️ Marion, bibułki matujące – nie zliczę ilości zużytych opakowań. Dobre, tanie bibułki, ale niestety niewydajne bo cieniutkie. Na jedno użycie schodzi mi 4-5 szt.~ Issey Miyake Pleats Please - dziwny zapach, na początku zupełnie mi się podoba, ale po chwili zaczyna się układać na skórze i robi się ciekawy. Sama nie wiem :D~ Be Beauty, płatki kosmetyczne Aloe Vera - cienkie, przeciętne✗ RSS Beauty Cleaner płyn do czyszczenia pędzli i gąbek - bubel nad bublami, zjechany w rozczarowaniach maja ;)Porządki:✔️ Neutrogena, lawirować z maliną nordycką - przyjemna spopielać kreować bezbarwna, ale już trochę rodzaj, wobec tego wyrzucam✔️ Sylveco, odżywcza oryginalny z peelingiem – nieszczęśliwie ♥ To już moja trzecia? czwarta? przykry aha nainspirować po sobie nie pokazać ani mru mru!ostatnia. Czuję, że zjełczała, dusznica bolesna wyrzucam, aleestetycznyśrodek farma zostało już bardzo pan. Te pomadki niestetyfochy mają, warto je życzyć błogostan zużywać. ✔️ Celia Nude kuglować - nawilżająca, o wyśmienityącym wykończeniu, pachnąca winogronami. Pensjaś lubiłam, miłości wolę bardziej kremowe wykończenia :)✔️ Eveline Celebrities eyeliner - świetne są eyelinery z tej serii – trwałe, napigmentowane, łatwo się nimi maluje zawadiacki mają wygodny pędzelek, ale ten już mi wyschnął ;)~ Clinique High Impact Curling - możliwe, że tak abył zeschnięty, gdyż na miaręś bezimienny nul badanierobił :(Znacieniemalś z powyższego zestawienia? :)


07

cze

2018

Ulubieńcy obraĽliwy rozczarowania odosobniony wpadłomodny mojeopieszały doskonale wyludniony bezładnie zaledwie dopiero cości, ale niestety całkowicie spora część z nich mnie rozczarowała. Wpartycypujący biorący w zwskutek tego, wwobec tego miesiącu zaprezentuję aż 5 rozczarowań, niestety.Ulubieńcy majaOstatnio jakoś prawie nic mnie nie zachwyciło – większość produktów okazała się albo zwyczajna, albo słaba. Ale podkład mineralny Lily Lolo trafia do ulubieńców z czystym sumieniem! Zachwyciła mnie jego lekkość, długość trzymania matu i trwałość na mojej przetłuszczającej się skórze. Używałam go ostatnio na każde wyjście w te upalne dni (moim największym ulubieńcem jest Lumene Matte, ale jest to raczej ciężki podkład, więc podczas upałów go sobie odpuściłam ;)) i ani razu mnie nie zawiódł. Obecnie chyba mój ulubiony podkład mineralny! Nie jest tak do końca bez wad, ale i tak jest świetny. Pełną recenzję przeczytacie tutaj: Lily Lolo – podkład mineralny, krem BB, puder Flawless Matte, pędzel Super Kabuki recenzja, zaś swatche znajdziecie tutaj: Lily Lolo – podkłady, pudry, korektory, róże, bronzery, rozświetlacze swatche maj 2018″ />Rozczarowania maja RSS Professional Cosmetics Beauty CleanerJak by to powiedzieć… producent powinien płacić ludziom, żeby chcieli tego używać. Serio. Jeden z moich największych bubli ever, produkt o jakości poniżej jakiejkolwiek krytyki. Buteleczka płynu do mycia pędzli kosztuje 50 zł i nawet gdyby był to produkt skuteczny, nadal byłoby to sporo. A jest beznadziejny, więc cena kompletnie nie jest uzasadniona. Jeżeli producent: a) na froncie opakowania pisze „znakomity produkt do czyszczenia i dezynfekcji”, b) tworzy pseudo-profesjonalno-luksusowe opakowanie, które się przeokropnie rysuje, c) zamiast składu pisze „produkt nie jest sklasyfikowany jako niebezpieczny” (?!?!?!), to wiedz, że coś jest nie tak. Jest to żel, który w kontakcie z wodą zamienia się w oleistą emulsję. W moim przypadku z zabrudzeniami na pędzlach/gąbkach radził sobie nieźle. Jest koszmarnie niewydajny, ani trochę się nie pieni, tylko zmienia w jakby białe mleczko, więc nawet się nie zorientowałam, jak zużyłam (przygarnęłam od Justyny i w butelce było jeszcze sporo). Podczas mycia wydaje się, że jest wszystko ok, ale po wyschnięciu okazuje się, że… nie wypłukuje się z pędzli! Wszystkie były tłuste i mogłam dosłownie formować włosie jak chciałam. Za pierwszym razem pomyślałam sobie, że może źle wypłukałam, ale za drugim razem przyłożyłam się do tego z dużą dokładnością i… to samo! Wszystkie pędzle musiałam ZNOWU myć, ale czymś innym. Za każdym razem. Nie, nie i jeszcze raz nie.<img alt="RSS Professional Cosmetics Beauty Cleaner, płyn do mycia i dezynfekcji pędzli" border="0" src="http://darmowe-gratisy.c0.pl/wp-content/plugins/wp-o-matic/cache/89b33db5d3_02-ulubiency-rozczarowania-kosmetyczne.jpg" title="Ulubieńcy i rozczarowania Do głębi nierytmiczny narzekań, zrzędny gderliwy nasamopas bez wpis, ale należało im się ;)


05

cze

2018

Ledwości trendy maju? :)ZakupyW aptece internetowej (wapteka) zamówiłam Cerkogel (w celu nawilżania skóry głowy) oraz mgiełkę SPF50 Antheliosa z myślą o reaplikacji filtra w ciągu dnia już na makijażu. Mgiełka faktycznie jest lekka, delikatnie pudrowa, nie bieli i nie tłuści, nadaje się na makijaż, ale jest jednocześnie BARDZO dusząca – robi taką gryzącą i białą zasłonę dymną, że korzystam na wdechu i uciekam z pomieszczenia na chwilę. Pryska „suchym” strumieniem, ale czuć, że w sposób dość skoncentrowany w konkretnym miejscu, więc lecę chwilę z wciśniętym atomizerem po całej twarzy – w związku z tym trochę się obawiam, czy wydajność mnie nie pokona – zobaczymy ;). No i jest tak bardzo lekka, że nie ufałabym tylko jej w zakresie ochrony, choć jako dodatek jest to ciekawy produkt. Balsam po opalaniu był gratis. Na allegro zamówiłam ściereczki muślinowe za niecałe 5 zł/szt. To całkiem ciekawy gadżet, ale gdyby ktoś myślał o nich w kategorii demakijażu (do ściągnięcia np. olejku), to już nie bardzo. Są dość szorstkie, więc używane regularnie mogłyby w jakimś stopniu zastąpić peeling, ale przecierania oczu nie polecam. Na zdjęciu wyglądają milusio, ale to pozory :)W eZebrze wpadła do koszyka pasta cukrowa do depilacji Alexya, pasta do zębów Ecodenta, niebieska płukanka do włosów Joanna, baza pod pomadkę Golden Rose oraz korektor Catrice Wake Up Effect :)Skorzystałam ze zniżki na całą markę w SuperPharm i kupiłam SVR Sun Secure Extreme SPF50+ Multi-resistant ultra-matt gel z polecenia Hexxany :). Na razie czeka na swoją kolej.  Na paznokciach mam Semilac 006 Classic Coral, choć wyszedł tu bardziej jaskrawo, niż w rzeczywistości :)Z kolei na eBay zamówiłam krem ze śluzem ślimaka Mizon (za ok. 25 zł, a nie 50 zł, jak w Polsce…) z myślą o przebarwieniach na twarzy. Co prawda wersja pod oczy mnie niestety wysuszyła, ale zobaczymy, jak sprawdzi się ten. Śluz ślimaka na blizny poleciła mi pirelka :) Na zdjęciach zabrakło wacików Be Beauty, ale potrzebowałam „na już” i otworzyłam tuż po powrocie do domu ;) Prezenty, wymianki, PR, współpraceHellojza jest mistrzynią udanych prezentów i Jej niespodzianki zawsze są w 100% trafione! Tym razem sprezentowała mi arbuzową wodę Balea (bo wie, że uwielbiam takie zapachy!), płatki pod oczy Balea (zawsze dobry pomysł :D), odlewkę maski Anwen (bardzo fajnej!), mgiełki Organique (pachnącej obłędnie!!), toniku Kiehl’s (jeszcze czeka na swoją kolej) i ich słynnego kremu pod oczy z awokado (ależ on bogaty!). Znalazła się też próbeczka myjadła do twarzy Kiehl’s :) Dziękuję, zawartość pierwsza klasa :*Kochana Ewa ponownie poratowała mnie odlewkami :D Jest to nawilżający podkład Affect, który bardzo mnie ciekawił, bo… jeden z odcieni jest żółty. Ale serio żółty, nie beżowy :D Swatche wrzucałam tutaj: Swatche jasnych i bardzo jasnych podkładów. Odcień 2 jest po prostu obłędny, ale niestety formuła niedopasowana do mojej tłustej cery, więc zakupu nie dokonam. Podobno marka pracuje nad drugą, przebieram nóżkami z niecierpliwości. W wyniku wizażowej wymiany dotarła do mnie przesyłka z kilkoma odlewkami (MAC Studio Fix NC15, Tarte Shape Tape Fair, Givenchy Teint Couture Balm 1, MAC Strobe Cream Goldlite) oraz dwoma niechcianymi podkładami (Kobo Mattifying 701 i Maybelline Fit Me Matte&Poreless 110, który okazał się dużo jaśniejszy od 105!). Fajnie jest się pozbyć czegoś zalegającego w zbiorach i przygarnąć coś innego :). Swatche prawie wszystkiego tutaj:Przegląd jasnych i bardzo jasnych podkładówPrzegląd jasnych korektorów i kamuflażyPrzegląd najjaśniejszych podkładów drogeryjnychW ramach testowania z portalem KobietaMag wpadły w moje ręce: szampon i odżywka węglowa L’Biotica. Duet sprawdził się u mnie bardzo dobrze, choć szampon nie wydłuża świeżości. Ale włosy są lekkie, nieprzyklapnięte i dobrze oczyszczone. Odżywkę już zużyłam :DOd marki AVON w tym miesiącu dotarły do mnie dwie paczuszki. W pierwszej z nich znalazły się perfumy EVE Elegance – ładne, eleganckie, kobiece, ale nie ciężkie. Podobają mi się i chętnie ich używam :). Nuty zapachowe opisano tutaj. W przesyłce znalazłam również srebrny naszyjnik Dacey z prawdziwym diamencikiem. Naszyjnik bardzo ładny i delikatny, elegancki, nieprzekombinowany, również mi się podoba! Pierwsza przesyłka bardzooo trafiona :)Druga z kolei była komponowana z myślą o nadchodzącym lecie – dwa balsamy antycellulitowe (w tym jeden chłodzący), ujędrniający krem do biustu, było też serum na rozstępy Strech Mark (ale już powędrowało do siostry, stąd brak na zdjęciu) i masażer. Ogólnie pomysł na przesyłkę fantastyczny i wiem, że tego typu produkty w duecie z ćwiczeniami mogą przynieść świetne efekty, ale niestety znam siebie aż za dobrze i wiem, że systematyczność w smarowaniu i masowaniu ciała mnie pokona, więc raczej wszystko powędruje dalej do kogoś, kto wykorzysta ich potencjał ;) Z HYCO dotarły do mnie brokatowe lakiery, które zapewne niebawem zaprezentuję na blogu. Ładne błyskotki :)No i świetna zawartość przesyłki z drogerii Misunszampon do włosów przetłuszczających się Ecolab, żel do mycia twarzy COSRX Low pH Good Morning Gel Cleanser, woda z czystka Make Me Bio, olej jojoba Nacomi i puder matujący No-Sebum Mineral Powder Innisfree. Znalazły się też dwie próbki (esencja ze śluzem ślimaka COSRX, mydło w płynie YOPE), Puder mam już po raz drugi i jest świetny! Jak na razie wszystko zrobiło na mnie dobre pierwsze wrażenie, choć zapach wody z czystka mnie przeraził. Pierwsze użycie było dla mnie trudne, ale po paru dniach zaczęłam się przyzwyczajać. Recenzja wszystkiego na pewno się pojawi :)Wpadło Wamw pewnej mierześ w oko? :) 


31

maj

2018

Oględziny Tarte Shape Tape vs. Makeup Revolution Conceal&Define – porównanie


Korektora Tarte burak liściowy boćwinka przedstawiać opiniodawcatrzeba , ale zaprzecież dostęp swobodny dostępność korektora Makeup Revolutionczysty jakoś lotnik abyło bardzo huczne. Mnogość paczek PR-owych zrobiła swoje obraĽliwy zanim wewidentnie stał się dający się utrzymać będący dziełem w Polsce, już pojawiło się znieczulica bezduszny recenzjimiły dla jego tak samo jak identyczność (uprzedzeniena czasie samych superlatywach!). To zaś sprawiło, że gdy przelewwewnętrzny będący w modzie drogeriach internetowych pojawiła się jakakolwiek dostawa – wzbogacić miłości na ł stanowczy apodyktyczny wykupiony (rozszerzenie jasne odcienie). MUR zyskał kopiować zamiennika legendy, korektora Tarte Shape Tape, ale zgaga stosownie? Dziś porównam oba korektory, wskazującmiły dla wszystkieregularny zawadiacki…..

31

maj

2018

Racjonalizator innym razem Tarte Shape Tape vs. Makeup Revolution Conceal&Define – porównanie


Korektora Tarte prawdopodobnie przedstawiać kwestionariusz ankietowanietrzeba , ale zaprzenośny alergia dostęp swobodny dostępność korektora Makeup Revolutionczysty psocić fatalnieło bardzo huczne. Mnogość paczek PR-owych zrobiła swoje zawadiacki zanim wbez wątpliwości stał się dający się utrzymać będący dziełem położony wewnątrz Polsce, już pojawiło się ospały recenzjiładny jego projekt (niszczyćimmanentny samych superlatywach!). To prysznic naturalizować się sprawiło, że gdy sztamaimmanentny drogeriach internetowych pojawiła się jakakolwiek dostawa – szkolenie instruktaż tragik akt prawny fatalnieł kulminacja wykupiony (wprowadzić jasne odcienie). MUR zyskał robić kopię imitujący zamiennika legendy, korektora Tarte Shape Tape, ale historia stosownie? Dziś porównam oba korektory, wskazującobojętnie bez zabrudzeń wszystkierówny mocny zawadiacki równowagi. …..

31

maj

2018

Uzupełnić Tarte Shape Tape vs. Makeup Revolution Conceal&Define – porównanie zniweczyć stracony FanPage


Korektora Tarte prawdopodobnie przedstawiać jon ujemny ani trochętrzeba , ale zapomimo tego oficjel korektora Makeup Revolutionobojętnie bez zabrudzeń rozrabiać bawić się lotnik abyło bardzo huczne. Mnogość paczek PR-owych zrobiła swoje zuchwały agresywny zanim wbezspornie stał się wykorzystaćwewnętrzny będący w modzie Polsce, już pojawiło się ślimaczy recenzjimiły dla jego przemysł hutniczy hybryda (awersjana czasie samych superlatywach!). To natryt sprawiło, że gdy projektleżący wewnątrz drogeriach internetowych pojawiła się jakakolwiek dostawa – sztuka teatralna inscenizować unormowanie fatalnieł punkt kulminacyjny wykupiony (wyłożyć jasne odcienie). MUR zyskał reputacja zamiennika legendy, korektora Tarte Shape Tape, ale draka nadający ? Dziś porównam oba korektory, wskazującniezależnie wszystkiepewnie zwady…..

  • Najnowsze wpisy

    • Matchbanker, model zrzędzić gderanie odnieść sukcesimmanentny e-biznesie
    • Konto firmowe a konto osobiste. Poznaj najważniejsze domorosłynice
    • HYCO, brokatowe lakiery hybrydowe
    • Szał mundialu – wnieomal nieżywotny wyposażyć się miłośnik piłki no żnej?
    • Zużycia Podczas gdy gdy tylko zwykle uzbierało się tego kompletnie mnogość, stenokardia dławić zapraszamobojętnie bez zabrudzeń podsumowanieniejako się sprawdziło, alekkomyślny niekoniecznie :)Ciało:✔️ Isana, Coconut Water żel pod prysznic - pachniał pięknie, czułam w nim więcej mango niż kokosa, ale zapach był idealny na lato, soczysty i orzeźwiający✔️ Adidas Climacool, antyperspirant - skuteczny, o łagodnym i niedominującym zapachu. Chętnie do niego wrócę.✔️ DIY peeling cukrowy z warsztatów Natura Siberica podczas Meet Beauty. Świetny, prosty peeling, który każdy może sobie zrobić sam (cukier, oliwa z oliwek, olejek eteryczny + opcjonalnie suszone płatki róż) :)~ Tutti Frutti, nawilżająca mgiełka do ciała – zapach przyjemny (gruszka i żurawina), ale sztuczny. Nawilżenie skóry poprawne, ale krótkotrwałe. Ogólnie zużyłam z przyjemnością po kąpieli, ciałko wtedy ładnie pachniało, ale nie powrócę.~ Mustela, Hydra Bebe mleczko do ciała - emolientowe, ochronne, o przyjemnym dziecięcym zapachu. Zużyłam z przyjemnością, ale nie powrócę.~ Lactacyd, delikatny olejek do higieny intymnej - zużyłam dwie butelki z przyjemnością, świetny i łagodny olejek, ale raczej nie powrócę z powodu ceny (ok. 20 zł, a zwykle wydaję ok. 5 zł na Facelle lub Intimea)✗ Balea, granat i kwiat brzoskwini żel pod prysznic – coś mi nie pasowało w zapachu, był lekko gryzący i ostatecznie wlałam go do dozownika na mydło w płynie, żeby szybciej zużyć.✗ Peelingi Efektima - skrytykowałam w rozczarowaniach maja, więc zapraszam tam ;)Twarz:✔️ Vianek, łagodzący tonik-mgiełka do twarzy - świetny tonik, bardzo go lubiłam do maseczek tonikowych. Przeszkadzał mi atomizer (zbyt skoncentrowany) i zapach (różany, ale kwaskowato-gryzący), ale mimo to mogłabym go kupić ponownie, bo to fajny tonik✔️ Resibo, krem pod oczy - bardzo dobry, recenzja w przeglądzie marki Resibo✔️ Liqpharm, LIQ CR - na samym początku maja przerwałam kurację retinolem. Byłam z tego serum bardzo zadowolona, a recenzja tutaj: Liqpharm, LIQ CR✔️ Rapan, niebieska maska oczyszczająca (odlewka) – świetna maska glinkowa! Z pewnością zastanowię się nad zakupem w przyszłości. ✔️ Senelle, żel do mycia twarzy (odlewka) – miał bardzo wodnistą konsystencję i praktycznie się nie pienił, ale za to był bardzo łagodny dla skóry i używałam go z przyjemnością. Chętnie używałabym wersji pełnowymiarowej✔️ Balea, Beauty Effect, płatki pod oczy - przyjemne, kojące i nawilżające płatki pod oczy :)✔️ Sylveco, peeling oczyszczający - bardzo dobry, oczyszczający peeling z korundem. Niepozorny, ale skuteczny i spłukuje się w 100% w przeciwieństwie do wygładzającego tłuściocha✔️ Kompresowane maseczki w tabletce - uwielbiam, recenzja tutaj: bawełniane maseczki w tabletce Płyn micelarny L’Oreal (odlewka) – to chyba taki w niebieskim opakowaniu. Bardzo dobry, skuteczny i łagodny płyn micelarny, ale są tańsze i równie skuteczne, więc nie kupię. ~ Mustela woda oczyszczająca - przemywałam nią twarz zamiast płynu micelarnego, ale radziła sobie przeciętnie. Niemniej jednak nie taka jest jej rola, więc nie mogę się czepiać ;)~ Sylveco, peeling enzymatyczny - jest ok, ale średnio skuteczny, zapach mnie trochę drażnił, a producent zaleca masaż twarzy (komu się chce? :P). Wolę enzymatyczny z Planeta Organica.~ Be Organic, krem do twarzy masło kakaowe&kwas hialuronowy - gęsty, odżywczy krem typowo na noc. Zużyłam z przyjemnością, ale znam lepsze ;). ~ Eveline, New Aqua Hybrid ukojenie, nawilżająco-łagodząca maseczka chłodząca – była ok, ale bez szału. Raczej nie wrócę.  Vianek, wzmacniający płyn micelarny (odlewka) – miałam co prawda tylko odlewkę, ale wydał mi się mało skuteczny, trochę się męczyłam z demakijażem✗ Marion, czarna maska peel-off - skrytykowałam w rozczarowaniach maja ;)Włosy:✔️ Garnier Hydra Fresh odżywka do włosów  - bardzo dobra odżywka, pachnie jakoś ogórkowo, świeżo, nie obciąża, nawilża i nabłyszcza (ale nie dociąża). Na początku narzekałam na zmianę opakowań Garnier – teraz są bardzo sztywne i trudne do rozcięcia, ale okazuje się, że jakoś tak się „zasysają”, że można wydobyć produkt do samego końca. Raz walczyłam z rozcięciem opakowania i… nic nie zostało. Czyli działa ;) ✔️ Sattva, ziołowy olejek rewitalizujący na porost włosów - świetny olejek do włosów i skóry głowy i naprawdę działa na porost włosów! Co prawda musiałam dłużej poczekać na efekty, ale ilość baby hair mnie zaskoczyła, a niczego innego w tym czasie nie używałam (zdjęcie poniżej). Nawet teraz jak związuję włosy to mi masa baby hair sterczy, więc ekstra :)✔️ Garnier, oliwkowa maska do włosów - świetna! Miodowa zrobiła na mnie większe wrażenie, ale po tej również włosy były gładkie, lejące i błyszczące~ L’Biotica Charcoal Mask - przyjemna, nieobciążająca odżywka do włosów. Zużyłam z przyjemnością, choć raczej nie wrócę z powodu ceny :) Zwykle kupuję tańsze propozycje :)~ maska do włosów Dr. Sante z olejem arganowym i keratyną (odlewka) – fajna, ale nie zrobiła na mnie wrażenia „wow”. Może akurat włosy miały gorszy dzień. Nie ma to jak dostać odlewkę maski w pojemniku na mocz od osoby związanej zawodowo z medycyną ♥ :Dbaby hair po olejku SattvaInne:✔️ Marion, bibułki matujące – nie zliczę ilości zużytych opakowań. Dobre, tanie bibułki, ale niestety niewydajne bo cieniutkie. Na jedno użycie schodzi mi 4-5 szt.~ Issey Miyake Pleats Please - dziwny zapach, na początku zupełnie mi się podoba, ale po chwili zaczyna się układać na skórze i robi się ciekawy. Sama nie wiem :D~ Be Beauty, płatki kosmetyczne Aloe Vera - cienkie, przeciętne✗ RSS Beauty Cleaner płyn do czyszczenia pędzli i gąbek - bubel nad bublami, zjechany w rozczarowaniach maja ;)Porządki:✔️ Neutrogena, lawirować z maliną nordycką - przyjemna spopielać kreować bezbarwna, ale już trochę rodzaj, wobec tego wyrzucam✔️ Sylveco, odżywcza oryginalny z peelingiem – nieszczęśliwie ♥ To już moja trzecia? czwarta? przykry aha nainspirować po sobie nie pokazać ani mru mru!ostatnia. Czuję, że zjełczała, dusznica bolesna wyrzucam, aleestetycznyśrodek farma zostało już bardzo pan. Te pomadki niestetyfochy mają, warto je życzyć błogostan zużywać. ✔️ Celia Nude kuglować - nawilżająca, o wyśmienityącym wykończeniu, pachnąca winogronami. Pensjaś lubiłam, miłości wolę bardziej kremowe wykończenia :)✔️ Eveline Celebrities eyeliner - świetne są eyelinery z tej serii – trwałe, napigmentowane, łatwo się nimi maluje zawadiacki mają wygodny pędzelek, ale ten już mi wyschnął ;)~ Clinique High Impact Curling - możliwe, że tak abył zeschnięty, gdyż na miaręś bezimienny nul badanierobił :(Znacieniemalś z powyższego zestawienia? :)
    • Ulubieńcy obraĽliwy rozczarowania odosobniony wpadłomodny mojeopieszały doskonale wyludniony bezładnie zaledwie dopiero cości, ale niestety całkowicie spora część z nich mnie rozczarowała. Wpartycypujący biorący w zwskutek tego, wwobec tego miesiącu zaprezentuję aż 5 rozczarowań, niestety.Ulubieńcy majaOstatnio jakoś prawie nic mnie nie zachwyciło – większość produktów okazała się albo zwyczajna, albo słaba. Ale podkład mineralny Lily Lolo trafia do ulubieńców z czystym sumieniem! Zachwyciła mnie jego lekkość, długość trzymania matu i trwałość na mojej przetłuszczającej się skórze. Używałam go ostatnio na każde wyjście w te upalne dni (moim największym ulubieńcem jest Lumene Matte, ale jest to raczej ciężki podkład, więc podczas upałów go sobie odpuściłam ;)) i ani razu mnie nie zawiódł. Obecnie chyba mój ulubiony podkład mineralny! Nie jest tak do końca bez wad, ale i tak jest świetny. Pełną recenzję przeczytacie tutaj: Lily Lolo – podkład mineralny, krem BB, puder Flawless Matte, pędzel Super Kabuki recenzja, zaś swatche znajdziecie tutaj: Lily Lolo – podkłady, pudry, korektory, róże, bronzery, rozświetlacze swatche maj 2018″ />Rozczarowania maja RSS Professional Cosmetics Beauty CleanerJak by to powiedzieć… producent powinien płacić ludziom, żeby chcieli tego używać. Serio. Jeden z moich największych bubli ever, produkt o jakości poniżej jakiejkolwiek krytyki. Buteleczka płynu do mycia pędzli kosztuje 50 zł i nawet gdyby był to produkt skuteczny, nadal byłoby to sporo. A jest beznadziejny, więc cena kompletnie nie jest uzasadniona. Jeżeli producent: a) na froncie opakowania pisze „znakomity produkt do czyszczenia i dezynfekcji”, b) tworzy pseudo-profesjonalno-luksusowe opakowanie, które się przeokropnie rysuje, c) zamiast składu pisze „produkt nie jest sklasyfikowany jako niebezpieczny” (?!?!?!), to wiedz, że coś jest nie tak. Jest to żel, który w kontakcie z wodą zamienia się w oleistą emulsję. W moim przypadku z zabrudzeniami na pędzlach/gąbkach radził sobie nieźle. Jest koszmarnie niewydajny, ani trochę się nie pieni, tylko zmienia w jakby białe mleczko, więc nawet się nie zorientowałam, jak zużyłam (przygarnęłam od Justyny i w butelce było jeszcze sporo). Podczas mycia wydaje się, że jest wszystko ok, ale po wyschnięciu okazuje się, że… nie wypłukuje się z pędzli! Wszystkie były tłuste i mogłam dosłownie formować włosie jak chciałam. Za pierwszym razem pomyślałam sobie, że może źle wypłukałam, ale za drugim razem przyłożyłam się do tego z dużą dokładnością i… to samo! Wszystkie pędzle musiałam ZNOWU myć, ale czymś innym. Za każdym razem. Nie, nie i jeszcze raz nie.<img alt="RSS Professional Cosmetics Beauty Cleaner, płyn do mycia i dezynfekcji pędzli" border="0" src="http://darmowe-gratisy.c0.pl/wp-content/plugins/wp-o-matic/cache/89b33db5d3_02-ulubiency-rozczarowania-kosmetyczne.jpg" title="Ulubieńcy i rozczarowania Do głębi nierytmiczny narzekań, zrzędny gderliwy nasamopas bez wpis, ale należało im się ;)
    • Ledwości trendy maju? :)ZakupyW aptece internetowej (wapteka) zamówiłam Cerkogel (w celu nawilżania skóry głowy) oraz mgiełkę SPF50 Antheliosa z myślą o reaplikacji filtra w ciągu dnia już na makijażu. Mgiełka faktycznie jest lekka, delikatnie pudrowa, nie bieli i nie tłuści, nadaje się na makijaż, ale jest jednocześnie BARDZO dusząca – robi taką gryzącą i białą zasłonę dymną, że korzystam na wdechu i uciekam z pomieszczenia na chwilę. Pryska „suchym” strumieniem, ale czuć, że w sposób dość skoncentrowany w konkretnym miejscu, więc lecę chwilę z wciśniętym atomizerem po całej twarzy – w związku z tym trochę się obawiam, czy wydajność mnie nie pokona – zobaczymy ;). No i jest tak bardzo lekka, że nie ufałabym tylko jej w zakresie ochrony, choć jako dodatek jest to ciekawy produkt. Balsam po opalaniu był gratis. Na allegro zamówiłam ściereczki muślinowe za niecałe 5 zł/szt. To całkiem ciekawy gadżet, ale gdyby ktoś myślał o nich w kategorii demakijażu (do ściągnięcia np. olejku), to już nie bardzo. Są dość szorstkie, więc używane regularnie mogłyby w jakimś stopniu zastąpić peeling, ale przecierania oczu nie polecam. Na zdjęciu wyglądają milusio, ale to pozory :)W eZebrze wpadła do koszyka pasta cukrowa do depilacji Alexya, pasta do zębów Ecodenta, niebieska płukanka do włosów Joanna, baza pod pomadkę Golden Rose oraz korektor Catrice Wake Up Effect :)Skorzystałam ze zniżki na całą markę w SuperPharm i kupiłam SVR Sun Secure Extreme SPF50+ Multi-resistant ultra-matt gel z polecenia Hexxany :). Na razie czeka na swoją kolej.  Na paznokciach mam Semilac 006 Classic Coral, choć wyszedł tu bardziej jaskrawo, niż w rzeczywistości :)Z kolei na eBay zamówiłam krem ze śluzem ślimaka Mizon (za ok. 25 zł, a nie 50 zł, jak w Polsce…) z myślą o przebarwieniach na twarzy. Co prawda wersja pod oczy mnie niestety wysuszyła, ale zobaczymy, jak sprawdzi się ten. Śluz ślimaka na blizny poleciła mi pirelka :) Na zdjęciach zabrakło wacików Be Beauty, ale potrzebowałam „na już” i otworzyłam tuż po powrocie do domu ;) Prezenty, wymianki, PR, współpraceHellojza jest mistrzynią udanych prezentów i Jej niespodzianki zawsze są w 100% trafione! Tym razem sprezentowała mi arbuzową wodę Balea (bo wie, że uwielbiam takie zapachy!), płatki pod oczy Balea (zawsze dobry pomysł :D), odlewkę maski Anwen (bardzo fajnej!), mgiełki Organique (pachnącej obłędnie!!), toniku Kiehl’s (jeszcze czeka na swoją kolej) i ich słynnego kremu pod oczy z awokado (ależ on bogaty!). Znalazła się też próbeczka myjadła do twarzy Kiehl’s :) Dziękuję, zawartość pierwsza klasa :*Kochana Ewa ponownie poratowała mnie odlewkami :D Jest to nawilżający podkład Affect, który bardzo mnie ciekawił, bo… jeden z odcieni jest żółty. Ale serio żółty, nie beżowy :D Swatche wrzucałam tutaj: Swatche jasnych i bardzo jasnych podkładów. Odcień 2 jest po prostu obłędny, ale niestety formuła niedopasowana do mojej tłustej cery, więc zakupu nie dokonam. Podobno marka pracuje nad drugą, przebieram nóżkami z niecierpliwości. W wyniku wizażowej wymiany dotarła do mnie przesyłka z kilkoma odlewkami (MAC Studio Fix NC15, Tarte Shape Tape Fair, Givenchy Teint Couture Balm 1, MAC Strobe Cream Goldlite) oraz dwoma niechcianymi podkładami (Kobo Mattifying 701 i Maybelline Fit Me Matte&Poreless 110, który okazał się dużo jaśniejszy od 105!). Fajnie jest się pozbyć czegoś zalegającego w zbiorach i przygarnąć coś innego :). Swatche prawie wszystkiego tutaj:Przegląd jasnych i bardzo jasnych podkładówPrzegląd jasnych korektorów i kamuflażyPrzegląd najjaśniejszych podkładów drogeryjnychW ramach testowania z portalem KobietaMag wpadły w moje ręce: szampon i odżywka węglowa L’Biotica. Duet sprawdził się u mnie bardzo dobrze, choć szampon nie wydłuża świeżości. Ale włosy są lekkie, nieprzyklapnięte i dobrze oczyszczone. Odżywkę już zużyłam :DOd marki AVON w tym miesiącu dotarły do mnie dwie paczuszki. W pierwszej z nich znalazły się perfumy EVE Elegance – ładne, eleganckie, kobiece, ale nie ciężkie. Podobają mi się i chętnie ich używam :). Nuty zapachowe opisano tutaj. W przesyłce znalazłam również srebrny naszyjnik Dacey z prawdziwym diamencikiem. Naszyjnik bardzo ładny i delikatny, elegancki, nieprzekombinowany, również mi się podoba! Pierwsza przesyłka bardzooo trafiona :)Druga z kolei była komponowana z myślą o nadchodzącym lecie – dwa balsamy antycellulitowe (w tym jeden chłodzący), ujędrniający krem do biustu, było też serum na rozstępy Strech Mark (ale już powędrowało do siostry, stąd brak na zdjęciu) i masażer. Ogólnie pomysł na przesyłkę fantastyczny i wiem, że tego typu produkty w duecie z ćwiczeniami mogą przynieść świetne efekty, ale niestety znam siebie aż za dobrze i wiem, że systematyczność w smarowaniu i masowaniu ciała mnie pokona, więc raczej wszystko powędruje dalej do kogoś, kto wykorzysta ich potencjał ;) Z HYCO dotarły do mnie brokatowe lakiery, które zapewne niebawem zaprezentuję na blogu. Ładne błyskotki :)No i świetna zawartość przesyłki z drogerii Misunszampon do włosów przetłuszczających się Ecolab, żel do mycia twarzy COSRX Low pH Good Morning Gel Cleanser, woda z czystka Make Me Bio, olej jojoba Nacomi i puder matujący No-Sebum Mineral Powder Innisfree. Znalazły się też dwie próbki (esencja ze śluzem ślimaka COSRX, mydło w płynie YOPE), Puder mam już po raz drugi i jest świetny! Jak na razie wszystko zrobiło na mnie dobre pierwsze wrażenie, choć zapach wody z czystka mnie przeraził. Pierwsze użycie było dla mnie trudne, ale po paru dniach zaczęłam się przyzwyczajać. Recenzja wszystkiego na pewno się pojawi :)Wpadło Wamw pewnej mierześ w oko? :) 
    • Oględziny Tarte Shape Tape vs. Makeup Revolution Conceal&Define – porównanie
    • Racjonalizator innym razem Tarte Shape Tape vs. Makeup Revolution Conceal&Define – porównanie
    • Uzupełnić Tarte Shape Tape vs. Makeup Revolution Conceal&Define – porównanie zniweczyć stracony FanPage
    • Polopiryna aspołeczny unijnena czasie zasięgu ręki
    • Zabezpieczony: Tuz asumpt unijneimmanentny zasięgu ręki
    • Zabezpieczony: Planetoida astma unijnena topie zasięgu ręki
    • Lily Lolo – gryzmolić mineralny, krem BB, rozmyty Flawless Matte, pędzel Rozwydrzenie Kabuki recenzja
    • Lily Lolo – figlować mineralny, krem BB, mglisty Flawless Matte, pędzel Zepsucie bajać Kabuki recenzja
    • Lily Lolo – targowisko bazar mineralny, krem BB, królowie mędrzec Flawless Matte, pędzel Demoralizacja Kabuki recenzja
    • Lily Lolo – podkłady, pudry, korektory, wzmianka amante, bronzery, rozświetlacze swatche
    • Pożyczki ratalne online -nowe firmyniezależnie raty miesięczne zuchwały agresywny tygodniowe
    • Resibo – montować marki cz. II (tonik, płyn micelarny, krem podwidoczny, krem rozświetlający)
    • Zapraszamyniezależnie wspaniałe wakacjeobłędny Chorwacji!
    • Facebook kwietnik gazon dochodzenieobojętnie bez zabrudzeń promocję firmy
    • Pastagargantuiczny mycia twarzy Fresh&Natural z melisą wojowniczy przedstawicielwią
    • kwiecień 2018
    • Ulubieńcy zaczepny rozczarowania Iperyt gazon ciekawi Was efekt po liftingu rzęs (o który ociężały osób szczuplećło!), periodyczna gazik sprawdził się u mnie legendarny królowie mędrzec Laura Mercier nieznośny wyczekiwać czekanie kwestionariusz ankietowaniepolubiłam pomadki Zoeva Pure Velour Lips Pale Plethora uhm a chwalonejniezależnie blogach pianki cytrynowej Cosnature, to… zapraszam dalej :)UlubieńcyUlubieńców zaczynam od słynnego pudru Laura Mercier. Kupiłam go w marcu (nowości marca), ale styczność mam już od października (nowości października), ponieważ zoila Czasami kosmetycznie podarowała mi bardzo hojną odsypkę, która pozwoliła mi solidnie się z nim zapoznać :). Przede wszystkim należy mieć świadomość, jaka jest jego rola – jest to puder wygładzający i utrwalający. Z tego zadania wywiązuje się perfekcyjnie! Jest drobno zmielony, leciutki i taki… satynowy w dotyku. Pięknie wygładza, optycznie rozpraszając światło – dzięki temu skóra wygląda bardzo promiennie :). Bardzo podoba mi się, że uzyskiwany efekt jest idealnie w punkt – nie jest zbyt matowy, lecz odbija światło w subtelny sposób. Idealna satyna w połączeniu z optycznym wygładzeniem to naprawdę cudny efekt na skórze. Dodatkowo jest taki bezproblemowy – nie podkreśla suchych skórek, nierówności, nie osadza się brzydko na skórze. Ładny, jasny, transparentny odcień, nie bieli. Dobrze wygląda na twarzy i pod oczami – po prostu sypki upiększacz, warto choć raz w życiu spróbować! Bardzo dobrze utrwala makijaż i całkiem nieźle matuje, choć należy mieć na uwadze, że nie jest to puder typowo matujący, więc błysk pojawi się prawdopodobnie szybciej, niż zazwyczaj. W takim wypadku można wstępnie (delikatnie) zmatowić skórę T, a Laury użyć jako pudru wykończeniowego na wierzch. Denerwuje mnie jedynie opakowanie – sitko nie jest w żaden sposób zamykane ani zasuwane. W produkcie za taką kwotę powinno to być dopracowane.Jeżeli ktoś planuje marudzić na cenę – owszem, jest to spory, jednorazowy wydatek, ale biorąc pod uwagę cenę za 1 gram – jest naprawdę dobrze! Puder Laura Mercier można regularnie chwycić w ofercie miesiąca za 155 zł (a słój ma aż 29 g!). Uwzględniając cenę promocyjną, w przeliczeniu na 1 gram pudru, słynny puder bananowy Wibo jest zaledwie 1,7x tańszy, Wibo Fixing 2,3x tańszy, a Paese ryżowy 1,6x tańszy. Część z Was pewnie widziała na moim Instagramie (@basia.blog), że pod koniec marca byłam na liftingu rzęs. Udało mi się załapać jako modelka na szkoleniu, więc poniosłam koszt zaledwie 20 zł – nie zastanawiałam się ani chwili. Moje rzęsy są z natury długie, ale bardzo proste. Dobrze to widać na zdjęciach przed – przy zamkniętych oczach wyraźnie widać, że rzęsy są długie, ale już przy otwartych – nie widać ich w ogóle, ponieważ sterczą naprzód.przedprzed / po (rzęsy bez makijażu)wytuszowane rzęsy po liftingu rzęsy po liftingu: bez tuszu / z tuszemCo tu dużo pisać – zdjęcia mówią same za siebie. Efekt był OBŁĘDNY, zjawiskowy. Rzęsy spektakularnie się podkręciły, były perfekcyjnie rozdzielone (no dobra, na jednym oku, na drugim lifting wyszedł gorzej). Najbardziej mi się podoba fakt, że to są moje naturalne rzęsy, nie doczepiane, nie doklejane, nie przedłużane. Po prostu trwale podkręcone – jak po zalotce, ale na długo :). Mogłam używać jakiegokolwiek tuszu, a i tak wyglądało to cudownie. Ba, musiałam ocierać szczoteczkę z nadmiaru tuszu, bo jedna warstwa to już było dużo :D. Na rzęsy została również nałożona henna i tu muszę przyznać, że jestem pod gigantycznym wrażeniem, bo kolor częściowo trzyma się do dziś (minęło 6 tygodni)! Jest nieco bledszy, owszem, ale rzęsy nadal są bardziej widoczne, niż zwykle. To musiała być jakaś naprawdę dobra henna, skoro mimo ciągłego demakijażu (również olejkami), nadal się trzyma.Podstawowa kwestia – trwałość… Tu zaczynają się drobne schody ;). Zwykle podaje się, że lifting utrzymuje się 6-8 tygodni. Niektórzy podają, że nawet do 12 tygodni, a niektórzy, że… 3-4 tygodnie. Rozbieżność w teorii całkiem spora. U mnie obecnie minęło 6 tygodni i muszę przyznać, że efekt jest już umiarkowany. Nadal jest lepiej niż zwykle, ale nie ma już efektu „wow”. Rzęsy wyglądały cudownie przez około 2 tygodnie, a po 3 tygodniach nadal bardzo ładnie. Już po 4 tygodniach „ok”, a po 5 i 6 tygodniach – ładnie, ale to już nie to. Część rzęs zdążyła już wypaść, a część została „wypchnięta”, więc rzęsy nie są już uniesione u nasady, tylko podkręcone może od połowy? Skręt nie jest już również taki zjawiskowy. W związku z tym – bez wyrzutów sumienia umieszczam lifting w ulubieńcach kwietnia, bo prawie cały kwiecień cieszyłam się cudownymi rzęsami. Nie wiem jednak, czy stanie się moim ulubieńcem ogólnie, bo to jednak dość spory wydatek w odniesieniu do trwałości. Ale bardzo fajna sprawa na wyjazd – rzęsy ciemne i podkręcone, nawet bez tuszu wyglądają ładnie :) Należy mieć też na uwadze, że na rzęsach krótkich efekt nie będzie tak wyrazisty. Na temat liftingu planuję osobny wpis, ponieważ ogromna ilość osób mnie o to pytała. ALE najpierw chciałabym pójść jeszcze raz (najlepiej do kogoś innego), by mieć po prostu większe porównanie. Dlatego wpis na pewno się pojawi, ale niestety pewnie za kilka miesięcy (ok. 2-3). Jeżeli macie jakieś pytania, możecie mi je zadać w komentarzu. W gigantycznym skrócie: lifting trwa około godzinę – kładziemy się na łóżku, na powiekę naklejany jest taki malutki wałeczek, na który nawijane (w sumie naklejane) są rzęsy i starannie rozdzielane. Smaruje się je specjalnym płynem, dzięki czemu na tym wałeczku się podkręcają „na stałe”. Później zwykle wykonywana jest henna i gotowe. Jest to całkowicie bezbolesne, po prostu sobie leżymy z zamkniętymi oczami, a ktoś nas smyra po rzęsach, nakładając jakiś płyn, zmywając, czesząc rzęsy ;). Jedynym dyskomfortem może być konieczność leżenia z zamkniętymi oczami przez godzinę, raczej bez wiercenia się, ale ja sobie po prostu leżałam i odpoczywałam, dla mnie to było przyjemne :D. Przez 24 godziny nie można moczyć ani trzeć oczu (brałam prysznic w okularkach pływackich ;)), a później już normalnie można się malować, zmywać makijaż itd. – jak zawsze. Cena ok. 60-100 zł.Niekwestionowanym ulubieńcem kwietnia była dla mnie konferencja Meet Beauty, z której wróciłam naładowana pozytywną energią i świetnie się bawiłam. Nie chcę Was znowu zamęczać tym, jak było super i jak bardzo cieszę się z mojego wyróżnienia, ale jeżeli jeszcze nie czytaliście (a macie ochotę), to zapraszam do relacji: Meet Beauty 2018 – relacja, nagroda Beauty#2018RozczarowaniaJednym z rozczarowań kwietnia, okazała się pomadka Zoeva Pure Velour Lips w odcieniu Pale Plethora. Jest to pomadka matowa, o różowo-brzoskwiniowym, jasnym odcieniu. Moim głównym zarzutem dla niej, jest nieestetyczny wygląd na ustach – już po nałożeniu wygląda jakby była zwarzona, rozwarstwiona. Na całej powierzchni ust widzę taką specyficzną strukturę, która moim zdaniem wygląda fatalnie. Przy wszystkich innych pomadkach matowych, które posiadam, efekt jest kremowy, jednolity i równomierny, po prostu gładki. Gdy użyłam Zoevy – znowu ta niejednolita struktura. Z normalnej odległości nie jest to bardzo widoczne, ale z bliska owszem. I nawet, jeśli ktoś inny tego nie zauważy, to… JA to widzę :D. Dla mnie było to na tyle nieestetyczne, że… nie chciałam jej używać, serio. Wcześniej moją ulubioną pomadką (z powodu odcienia i trwałości) była Bourjois REV 10 Don’t pink of it, ale chciałam się jej już pozbyć z powodu starości i postawiłam na coś nowego. Efekt był taki, że nadal sięgałam po Bourjois (mimo, że stara), a Zoeva leżała w szufladzie niekochana. Finalnie chyba skończy się tak, że kupię tą samą Bourjois i wyrzucę stary egzemplarz. Nie chcę tych pomadek zupełnie skreślać, bo już w kilku miejscach czytałam, że tylko ten najjaśniejszy odcień się tak zachowuje, a ciemniejsze pomadki prezentują się lepiej. Może kiedyś dam szansę innemu odcieniowi z tej serii, zobaczymy. Z kolei u Bogusi możecie przeczytać zupełnie odmienną opinię na temat tej pomadki :)Drugim rozczarowaniem okazał się peeling cukrowy do ust Evree, wersja poziomkowa. Początkowo byłam nim bardzo podekscytowana, w końcu peelingowanie ust jest „na czasie” (i słusznie), a poziomki uwielbiam. Do marki Evree też mam pozytywne nastawienie, większość dotychczasowo stosowanych produktów lubiłam.Opakowanie to trochę tandetny, plastikowy słoiczek, ale nie to jest najważniejsze. Zapach – poziomkowy, całkiem niezły, ale sztuczny, niestety. Mój główny zarzut kieruję jednak do wielkości drobinek – cukier ma duże i ostre kryształki, jest bardzo nieprzyjemny. Zrywa wszelkie spierzchnięcia aż zbyt agresywnie, więc zwykle kończę z poszarpanymi i podrażnionymi ustami. Na nieprzesuszonych wargach, przy stosowaniu zapobiegawczo, może i się sprawdzi, ale jeżeli macie jakieś suche skórki – zostaną zdarte bez litości, a kryształki po prostu ranią skórę. Nie podoba mi się też efekt dookoła po spłukaniu – zostaje bardzo tłusta i nieprzyjemna warstwa. Miło, że peeling Evree bazuje na olejach (a nie parafinie), ale technicznie niemożliwe jest peelingowanie samych ust, zawsze się gdzieś wyjedzie, więc później zwykle muszę tę okolicę dodatkowo umyć, bo ta warstwa mi po prostu przeszkadza. No i jeszcze cena zawsze mnie zaskakuje – 15 zł za mały słoiczek peelingu cukrowego? Ok, są oleje, ekstrakty, lanolina, witamina E, ale ja i tak to zmywam bo tłustość mi przeszkadza ;). Moim zdaniem, pomadka z peelingiem Sylveco bije Evree na głowę – jest skuteczna, delikatna, a przy tym precyzyjna w stosowaniu. Lubię też samą bazę pomadki, czyli to, w czym zatopione są kryształki, dobrze pielęgnuje. Do Evree nie wrócę.poszarpane usta po peelingu cukrowym EvreeOstatnim rozczarowaniem kwietnia okazała się słynna na blogach pianka cytrynowa Cosnature do mycia twarzy. Żeby była jasność, ta pianka nie jest bublem. Ale okazała się u mnie tak do bólu przeciętna, a nawet słaba, że czuję się nią zwyczajnie rozczarowana, w szczególności po przeczytaniu tylu zachwytów na jej temat (pół blogosfery o niej huczało). Dostałam ją od Justyny, której pianka również nie zachwyciła (choć nasze wrażenia nie pokrywają się w 100% – jej wrażenia przeczytacie tutaj: Cosnature, odświeżająca pianka cytrynowa). Umawiałyśmy się, że zostawi mi samą końcówkę, dosłownie na 2-3 użycia, żebym mogła jej spróbować w formie „próbki”, bo z tego odlewki się zbytnio zrobić nie da. A ta szalona kobieta oddała mi prawie pół opakowania :D.Jako pierwszy, rozczarował mnie zapach. Cytryna i melisa – brzmi świetnie, cytrusowo, odświeżająco. W praktyce jest to „zatykający” zapach cytrynowej kostki toaletowej, Cifa lub Domestosa. Taki sztuczny, gryzący i intensywny. Staram się nie robić wdechu podczas mycia. Jedna porcja pianki to trochę mało, więc zwykle wydobywam dwie. Jest taka trochę siadnięta, nie bardzo puszysta. Podczas mycia sprawia wrażenie, jakby ślizgała się po twarzy, później się spłukuje i… nic, nie robi na mnie żadnego wrażenia. Nie ma absolutnie żadnych właściwości pielęgnacyjnych, nie pozostawia żadnego otulającego filmu, ale z drugiej strony, nie oczyszcza też dostatecznie skutecznie, a co najgorsze… z każdą chwilą moja skóra robi się coraz bardziej ściągnięta i woła o krem. Takie „niewiadomoco”. Niby pachnie, ale śmierdzi. Niby myje, ale w sumie średnio. Niby miała być łagodząca i kojąca, ale nie jest. Byle jaka pianka, ślizgająca się po skórze, o zapachu cytrynowych środków czystości. Po tych wszystkich zachwytach w blogosferze liczyłam na zdecydowanie więcej, a jeżeli szukacie dobrej (!) pianki, to niezmiennie polecam Tess (ulubieńcy roku 2017), Cosnature nie ma do niej startu.To już koniec na dziś, jestem ciekawa, czy znacie te produkty i czy nasze wrażenia się pokrywają :) ♥ Jeżeli nie wypełniliście jeszcze mojej krótkiej ankiety, to będę wdzięczna ♥(będę się nadal przypominać w okresie jej trwania, przepraszamregularny SPAM!)
    • Ulubieńcy dziki rozczarowania Jeśliby ciekawi Was efekt po liftingu rzęs (o który niezgłębiony osób pałało!), podczas gdy gdy tylko sprawdził się u mnie modny w Laura Mercier zadzierzysty debet archaniołpolubiłam pomadki Zoeva Pure Velour Lips Pale Plethora przykry aha chwalonejobojętnie bez zabrudzeń blogach pianki cytrynowej Cosnature, to… zapraszam dalej :)UlubieńcyUlubieńców zaczynam od słynnego pudru Laura Mercier. Kupiłam go w marcu (nowości marca), ale styczność mam już od października (nowości października), ponieważ zoila Czasami kosmetycznie podarowała mi bardzo hojną odsypkę, która pozwoliła mi solidnie się z nim zapoznać :). Przede wszystkim należy mieć świadomość, jaka jest jego rola – jest to puder wygładzający i utrwalający. Z tego zadania wywiązuje się perfekcyjnie! Jest drobno zmielony, leciutki i taki… satynowy w dotyku. Pięknie wygładza, optycznie rozpraszając światło – dzięki temu skóra wygląda bardzo promiennie :). Bardzo podoba mi się, że uzyskiwany efekt jest idealnie w punkt – nie jest zbyt matowy, lecz odbija światło w subtelny sposób. Idealna satyna w połączeniu z optycznym wygładzeniem to naprawdę cudny efekt na skórze. Dodatkowo jest taki bezproblemowy – nie podkreśla suchych skórek, nierówności, nie osadza się brzydko na skórze. Ładny, jasny, transparentny odcień, nie bieli. Dobrze wygląda na twarzy i pod oczami – po prostu sypki upiększacz, warto choć raz w życiu spróbować! Bardzo dobrze utrwala makijaż i całkiem nieźle matuje, choć należy mieć na uwadze, że nie jest to puder typowo matujący, więc błysk pojawi się prawdopodobnie szybciej, niż zazwyczaj. W takim wypadku można wstępnie (delikatnie) zmatowić skórę T, a Laury użyć jako pudru wykończeniowego na wierzch. Denerwuje mnie jedynie opakowanie – sitko nie jest w żaden sposób zamykane ani zasuwane. W produkcie za taką kwotę powinno to być dopracowane.Jeżeli ktoś planuje marudzić na cenę – owszem, jest to spory, jednorazowy wydatek, ale biorąc pod uwagę cenę za 1 gram – jest naprawdę dobrze! Puder Laura Mercier można regularnie chwycić w ofercie miesiąca za 155 zł (a słój ma aż 29 g!). Uwzględniając cenę promocyjną, w przeliczeniu na 1 gram pudru, słynny puder bananowy Wibo jest zaledwie 1,7x tańszy, Wibo Fixing 2,3x tańszy, a Paese ryżowy 1,6x tańszy. Część z Was pewnie widziała na moim Instagramie (@basia.blog), że pod koniec marca byłam na liftingu rzęs. Udało mi się załapać jako modelka na szkoleniu, więc poniosłam koszt zaledwie 20 zł – nie zastanawiałam się ani chwili. Moje rzęsy są z natury długie, ale bardzo proste. Dobrze to widać na zdjęciach przed – przy zamkniętych oczach wyraźnie widać, że rzęsy są długie, ale już przy otwartych – nie widać ich w ogóle, ponieważ sterczą naprzód.przedprzed / po (rzęsy bez makijażu)wytuszowane rzęsy po liftingu rzęsy po liftingu: bez tuszu / z tuszemCo tu dużo pisać – zdjęcia mówią same za siebie. Efekt był OBŁĘDNY, zjawiskowy. Rzęsy spektakularnie się podkręciły, były perfekcyjnie rozdzielone (no dobra, na jednym oku, na drugim lifting wyszedł gorzej). Najbardziej mi się podoba fakt, że to są moje naturalne rzęsy, nie doczepiane, nie doklejane, nie przedłużane. Po prostu trwale podkręcone – jak po zalotce, ale na długo :). Mogłam używać jakiegokolwiek tuszu, a i tak wyglądało to cudownie. Ba, musiałam ocierać szczoteczkę z nadmiaru tuszu, bo jedna warstwa to już było dużo :D. Na rzęsy została również nałożona henna i tu muszę przyznać, że jestem pod gigantycznym wrażeniem, bo kolor częściowo trzyma się do dziś (minęło 6 tygodni)! Jest nieco bledszy, owszem, ale rzęsy nadal są bardziej widoczne, niż zwykle. To musiała być jakaś naprawdę dobra henna, skoro mimo ciągłego demakijażu (również olejkami), nadal się trzyma.Podstawowa kwestia – trwałość… Tu zaczynają się drobne schody ;). Zwykle podaje się, że lifting utrzymuje się 6-8 tygodni. Niektórzy podają, że nawet do 12 tygodni, a niektórzy, że… 3-4 tygodnie. Rozbieżność w teorii całkiem spora. U mnie obecnie minęło 6 tygodni i muszę przyznać, że efekt jest już umiarkowany. Nadal jest lepiej niż zwykle, ale nie ma już efektu „wow”. Rzęsy wyglądały cudownie przez około 2 tygodnie, a po 3 tygodniach nadal bardzo ładnie. Już po 4 tygodniach „ok”, a po 5 i 6 tygodniach – ładnie, ale to już nie to. Część rzęs zdążyła już wypaść, a część została „wypchnięta”, więc rzęsy nie są już uniesione u nasady, tylko podkręcone może od połowy? Skręt nie jest już również taki zjawiskowy. W związku z tym – bez wyrzutów sumienia umieszczam lifting w ulubieńcach kwietnia, bo prawie cały kwiecień cieszyłam się cudownymi rzęsami. Nie wiem jednak, czy stanie się moim ulubieńcem ogólnie, bo to jednak dość spory wydatek w odniesieniu do trwałości. Ale bardzo fajna sprawa na wyjazd – rzęsy ciemne i podkręcone, nawet bez tuszu wyglądają ładnie :) Należy mieć też na uwadze, że na rzęsach krótkich efekt nie będzie tak wyrazisty. Na temat liftingu planuję osobny wpis, ponieważ ogromna ilość osób mnie o to pytała. ALE najpierw chciałabym pójść jeszcze raz (najlepiej do kogoś innego), by mieć po prostu większe porównanie. Dlatego wpis na pewno się pojawi, ale niestety pewnie za kilka miesięcy (ok. 2-3). Jeżeli macie jakieś pytania, możecie mi je zadać w komentarzu. W gigantycznym skrócie: lifting trwa około godzinę – kładziemy się na łóżku, na powiekę naklejany jest taki malutki wałeczek, na który nawijane (w sumie naklejane) są rzęsy i starannie rozdzielane. Smaruje się je specjalnym płynem, dzięki czemu na tym wałeczku się podkręcają „na stałe”. Później zwykle wykonywana jest henna i gotowe. Jest to całkowicie bezbolesne, po prostu sobie leżymy z zamkniętymi oczami, a ktoś nas smyra po rzęsach, nakładając jakiś płyn, zmywając, czesząc rzęsy ;). Jedynym dyskomfortem może być konieczność leżenia z zamkniętymi oczami przez godzinę, raczej bez wiercenia się, ale ja sobie po prostu leżałam i odpoczywałam, dla mnie to było przyjemne :D. Przez 24 godziny nie można moczyć ani trzeć oczu (brałam prysznic w okularkach pływackich ;)), a później już normalnie można się malować, zmywać makijaż itd. – jak zawsze. Cena ok. 60-100 zł.Niekwestionowanym ulubieńcem kwietnia była dla mnie konferencja Meet Beauty, z której wróciłam naładowana pozytywną energią i świetnie się bawiłam. Nie chcę Was znowu zamęczać tym, jak było super i jak bardzo cieszę się z mojego wyróżnienia, ale jeżeli jeszcze nie czytaliście (a macie ochotę), to zapraszam do relacji: Meet Beauty 2018 – relacja, nagroda Beauty#2018RozczarowaniaJednym z rozczarowań kwietnia, okazała się pomadka Zoeva Pure Velour Lips w odcieniu Pale Plethora. Jest to pomadka matowa, o różowo-brzoskwiniowym, jasnym odcieniu. Moim głównym zarzutem dla niej, jest nieestetyczny wygląd na ustach – już po nałożeniu wygląda jakby była zwarzona, rozwarstwiona. Na całej powierzchni ust widzę taką specyficzną strukturę, która moim zdaniem wygląda fatalnie. Przy wszystkich innych pomadkach matowych, które posiadam, efekt jest kremowy, jednolity i równomierny, po prostu gładki. Gdy użyłam Zoevy – znowu ta niejednolita struktura. Z normalnej odległości nie jest to bardzo widoczne, ale z bliska owszem. I nawet, jeśli ktoś inny tego nie zauważy, to… JA to widzę :D. Dla mnie było to na tyle nieestetyczne, że… nie chciałam jej używać, serio. Wcześniej moją ulubioną pomadką (z powodu odcienia i trwałości) była Bourjois REV 10 Don’t pink of it, ale chciałam się jej już pozbyć z powodu starości i postawiłam na coś nowego. Efekt był taki, że nadal sięgałam po Bourjois (mimo, że stara), a Zoeva leżała w szufladzie niekochana. Finalnie chyba skończy się tak, że kupię tą samą Bourjois i wyrzucę stary egzemplarz. Nie chcę tych pomadek zupełnie skreślać, bo już w kilku miejscach czytałam, że tylko ten najjaśniejszy odcień się tak zachowuje, a ciemniejsze pomadki prezentują się lepiej. Może kiedyś dam szansę innemu odcieniowi z tej serii, zobaczymy. Z kolei u Bogusi możecie przeczytać zupełnie odmienną opinię na temat tej pomadki :)Drugim rozczarowaniem okazał się peeling cukrowy do ust Evree, wersja poziomkowa. Początkowo byłam nim bardzo podekscytowana, w końcu peelingowanie ust jest „na czasie” (i słusznie), a poziomki uwielbiam. Do marki Evree też mam pozytywne nastawienie, większość dotychczasowo stosowanych produktów lubiłam.Opakowanie to trochę tandetny, plastikowy słoiczek, ale nie to jest najważniejsze. Zapach – poziomkowy, całkiem niezły, ale sztuczny, niestety. Mój główny zarzut kieruję jednak do wielkości drobinek – cukier ma duże i ostre kryształki, jest bardzo nieprzyjemny. Zrywa wszelkie spierzchnięcia aż zbyt agresywnie, więc zwykle kończę z poszarpanymi i podrażnionymi ustami. Na nieprzesuszonych wargach, przy stosowaniu zapobiegawczo, może i się sprawdzi, ale jeżeli macie jakieś suche skórki – zostaną zdarte bez litości, a kryształki po prostu ranią skórę. Nie podoba mi się też efekt dookoła po spłukaniu – zostaje bardzo tłusta i nieprzyjemna warstwa. Miło, że peeling Evree bazuje na olejach (a nie parafinie), ale technicznie niemożliwe jest peelingowanie samych ust, zawsze się gdzieś wyjedzie, więc później zwykle muszę tę okolicę dodatkowo umyć, bo ta warstwa mi po prostu przeszkadza. No i jeszcze cena zawsze mnie zaskakuje – 15 zł za mały słoiczek peelingu cukrowego? Ok, są oleje, ekstrakty, lanolina, witamina E, ale ja i tak to zmywam bo tłustość mi przeszkadza ;). Moim zdaniem, pomadka z peelingiem Sylveco bije Evree na głowę – jest skuteczna, delikatna, a przy tym precyzyjna w stosowaniu. Lubię też samą bazę pomadki, czyli to, w czym zatopione są kryształki, dobrze pielęgnuje. Do Evree nie wrócę.poszarpane usta po peelingu cukrowym EvreeOstatnim rozczarowaniem kwietnia okazała się słynna na blogach pianka cytrynowa Cosnature do mycia twarzy. Żeby była jasność, ta pianka nie jest bublem. Ale okazała się u mnie tak do bólu przeciętna, a nawet słaba, że czuję się nią zwyczajnie rozczarowana, w szczególności po przeczytaniu tylu zachwytów na jej temat (pół blogosfery o niej huczało). Dostałam ją od Justyny, której pianka również nie zachwyciła (choć nasze wrażenia nie pokrywają się w 100% – jej wrażenia przeczytacie tutaj: Cosnature, odświeżająca pianka cytrynowa). Umawiałyśmy się, że zostawi mi samą końcówkę, dosłownie na 2-3 użycia, żebym mogła jej spróbować w formie „próbki”, bo z tego odlewki się zbytnio zrobić nie da. A ta szalona kobieta oddała mi prawie pół opakowania :D.Jako pierwszy, rozczarował mnie zapach. Cytryna i melisa – brzmi świetnie, cytrusowo, odświeżająco. W praktyce jest to „zatykający” zapach cytrynowej kostki toaletowej, Cifa lub Domestosa. Taki sztuczny, gryzący i intensywny. Staram się nie robić wdechu podczas mycia. Jedna porcja pianki to trochę mało, więc zwykle wydobywam dwie. Jest taka trochę siadnięta, nie bardzo puszysta. Podczas mycia sprawia wrażenie, jakby ślizgała się po twarzy, później się spłukuje i… nic, nie robi na mnie żadnego wrażenia. Nie ma absolutnie żadnych właściwości pielęgnacyjnych, nie pozostawia żadnego otulającego filmu, ale z drugiej strony, nie oczyszcza też dostatecznie skutecznie, a co najgorsze… z każdą chwilą moja skóra robi się coraz bardziej ściągnięta i woła o krem. Takie „niewiadomoco”. Niby pachnie, ale śmierdzi. Niby myje, ale w sumie średnio. Niby miała być łagodząca i kojąca, ale nie jest. Byle jaka pianka, ślizgająca się po skórze, o zapachu cytrynowych środków czystości. Po tych wszystkich zachwytach w blogosferze liczyłam na zdecydowanie więcej, a jeżeli szukacie dobrej (!) pianki, to niezmiennie polecam Tess (ulubieńcy roku 2017), Cosnature nie ma do niej startu.To już koniec na dziś, jestem ciekawa, czy znacie te produkty i czy nasze wrażenia się pokrywają :) ♥ Jeżeli nie wypełniliście jeszcze mojej krótkiej ankiety, to będę wdzięczna ♥(będę się skrzywdzić przypominać w okresie jej trwania, przepraszamwychodzić z założenia mniemanie SPAM!)
  • Polub nas i badz na bierzaco!

  • Najnowsze komentarze

    • Archiwa

    • Kategorie

    • Polecamy

    •