Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Darmowe Gadzety – Probki kosmetykow

» Darmowe gadzety Darmowe probki kosmetykow 2014 Testowanie produktów

Szukaj

Archive for the ‘Darmowe gadzety’ Category

InspiredBy: U.R.O.K. Edycja XII sobkowski mnie kwietniowe pudełko InspiredBy U.R.O.K. Znajdziemyna czasie nim 7 wyrażanie artykułów, wzatem dlatego też 5 pełnowymiarowych, obraĽliwy voucher o z lewej należałobyści 30 zł do Wycena ewangelik Marzeń, takiprzytyk, jakleżący wewnątrz Shiny.W skład InspiredBy wchodzą:QSkin, tlenowy krem-żel na dzień130,00 zł/50 ml (produkt pełnowymiarowy)Według producenta krem ma mieć lekką i żelową konsystencję. Jego zadaniem jest nawilżać, uelastyczniać skórę i łagodzić podrażnienia. Zawiera kwas hialuronowy i stymuluje produkcję kolagenu. Moim zdaniem najmocniejszy punkt tego pudełka, krem powinien być raczej uniwersalny dla wielu osób. Just, lawendowy krem66,00 zł/60 mlOpakowanie pełnowymiarowe ma pojemność 60 ml, zaś w pudełku znajduje się 30 ml, więc i tak sporo. Ma działać antyseptycznie, przyspieszać cyrkulację, łagodzić zapalenia i podrażnienia skóry, i odstraszać owady. Zapach lawendowy działa uspokajająco, a krem, według producenta, może służyć również do masażu. Krem jest tak bardzo uniwersalny, że aż… chyba nie znajdzie u mnie zastosowania ;) Just, ziołowy żel z szałwią64,00 zł/60 mlPodobnie, jak w przypadku kremu lawendowego, w pudełku znajduje się opakowanie 30 ml. Żel jest na bazie ekstraktu z szałwii, ma być orzeźwiający, zapewniać odświeżenie i ochłodzenie, przynosić ulgę po opalaniu i depilacji. Ma też zmniejszać nadmierne pocenie, działać nawilżająco i ściągająco.Got2b, spray unoszący do włosów Volumania18,99 zł/150 ml (produkt pełnowymiarowy)Spray ma dodawać objętości, unosić włosy od nasady. Tyle, co mogę już powiedzieć, to że strumień atomizera jest intensywny i punktowy, nie jest to mgiełka, tylko raczej mocne chlupnięcie ;) Skleja włosy, zbijając je w sztywne strączki, ale można je rozczesać bez problemu. Pachnie przyjemnie, jakoś tak świeżo i owocowo. Nie wiem, czy zdołam się przekonać o jego właściwościach dodających objętości, gdyż producent zaleca używać go na mokre/wilgotne włosy, a następnie wysuszyć włosy głową w dół. Po pierwsze, nie używam suszarki (tylko w sytuacjach tego wymagających np. basen), zawsze pozwalam włosom samodzielnie wyschnąć, a po drugie, tym bardziej nigdy nie suszę ich głową w dół. W życiu bym ich potem nie rozczesała (sięgają do talii). Armed, balsam do stóp i łydek, 24,90 zł/200 ml (produkt pełnowymiarowy)LUBArmed, balsam do ciała ujędrniająco-wzmacniający, 33,00 zł/275 ml (produkt pełnowymiarowy)W pudełku znajduje się wymiennie (losowo) balsam do stóp i łydek lub do ciała. Wersja do stóp i łydek ma nawilżać i wygładzać skórę, zapobiegać pękaniu, usuwać rogowacenia, pobudzać krążenie, likwidować obrzęk, przynosić ulgę i wywoływać uczucie chłodu. Ma też odświeżać i likwidować nadmierną potliwość stóp. Wersja do ciała ma mieć zastosowanie w codziennej pielęgnacji w miejscach narażonych na utratę jędrności i powstawanie cellulitu. Ma wzmacniać ścianki naczyń krwionośnych, intensywnie nawilżać, odżywiać i pozostawiać skórę gładką. Quiz, pomadka ochronna BIO5,00 zł/szt.Według producenta jest to kombinacja naturalnego ekstraktu aloesu i oleju ze słodkich migdałów, ma wspaniale (!) wygładzać i nawilżać usta, łagodzić spierzchnięcia. Ta pomadka jest jednak tak bardzo „bio”, jak po Quiz można się spodziewać ;) Owszem, znajdzie się kilka olejów i ekstraktów, ale głównie jest to parafina, wazelina, a potem cała reszta. Nie czepiałabym się, gdyby producent nie stosował sztuczek marketingowych, używając słów „bio”, „naturalne”. A potem patrzę na skład i no cóż… Gdyby nie było takich określeń, pomyślałabym „no dobra, zwykła pomadka ochronna o słabym składzie”. Ale w tej sytuacji nie podobają mi się takie zagrania, bo mogą wprowadzić kogoś w błąd ;)Ideepharm, szampon przeciw wypadaniu włosów Radical Med14,10 zł/300 mlW pudełku znajduje się miniatura 50 ml. Po takiej ilości oczywiście nie przekonamy się, czy szampon ograniczy wypadanie włosów, ale z chęcią sprawdzę, czy jest przyjemny w stosowaniu. Jeżeli tak, będę skłonna kupić go w przyszłości :) Oprócz hamowania wypadania włosów, ma je również wzmacniać i poprawiać ogólną kondycję.Voucher o wartości 30 zł do Katalog Marzeń (taki sam jak w ShinyBox i też ma nawet logo Shiny na odwrocie)W pudełku znajdowała się również ulotka o produktach Krynickie SPA, choć żaden ich produkt w pudełku się nie znalazł (krem pod oczy był w kwietniowym Shinyboxie)Co ja myślę o tej edycji pudełka U.R.O.K? Obiektywnie myślę, że jest niezła, zaś subiektywnie – że jest baaaardzo średnia. Dlaczego tak? Pudełko kosztuje zaledwie 39 zł, więc już krem do twarzy o wartości 130 zł ratuje całą sytuację. Myślę, że żelowa, lekka formuła nawilżająca ucieszy większość osób, szczególnie że zbliżają się coraz cieplejsze dni (oby!), a nawilżenia potrzebuje każdy. Balsam do stóp i łydek, wymiennie z balsamem ujędrniającym, to też w sumie coś uniwersalnego, co wielu osobom się przyda. A oprócz tego, mamy dodatkowo całą resztę ;) Jednak dla siebie zostawiłam tylko spray Got2b i szampon Radical, a cała reszta idzie do mamy i siostry. Myślę, że lekki krem nawilżający ucieszy moją siostrę. Moja pielęgnacja twarzy jest zbyt skonkretyzowana i skierowana na rozjaśnianie przebarwień, by było na niego miejsce u mnie w zapasach. Na dzień używam filtrów, a na noc kremu AZELO/BHA z Biochemii Urody. Balsam do stóp i łydek powinien się z kolei sprawdzić u mojej mamy, ja takich produktów nie używam. Kremy uniwersalne Just są tak uniwersalne, że aż nie znajdę dla nich zastosowania. Może jedynie na ukąszenia owadów, ale ile razy użyję? Kilka razy w całe wakacje? Nie opalam się, nie depiluję (golarka elektryczna), więc tu również nie widzę sensu używania. Pomadka mnie na dzień dobry zniechęciła składem, zdecydowanie mam lepsze egzemplarze w swoich zbiorach. Spray do włosów sobie zostawiłam, choć raczej nie będę w stanie używać go zgodnie z zaleceniami producenta, więc istnieje ryzyko, że nie będę mogła się przekonać o jego działaniu. Szampon zużyję z przyjemnością. Tak więc – pudełko u mnie zastosowania nie znalazło, ale kilka produktów powinno się sprawdzić u moich bliskich. Więc wszystko zależy od tego, czego oczekujecie i jak wygląda Wasza codzienna pielęgnacja ;)Pudełko kosztuje 39 zł, wartość wynosi max. 256 zł, a zasubskrybować możecie TUTAJA Wyprawie sądzicie o jego zawartości?

piątek, Kwiecień 28th, 2017

Zmianymiły dla blogu! :)

czwartek, Kwiecień 27th, 2017

Witajcie!
Ostatninieprzerwany koszmarnieł dość protestować pod względem blogowym, ponieważ nastąpiłw oddali daleko zmian :)
1. Formowanie bloga
Pierwszą, największą zaczepnyspory zauważalną zmianą, jest kostium graficzna bloga. Mam nadzieję, że się Wam podoba, mi bardzo! :) Jest nieokiełznany, subtelnie nieznośny kobieco, ale też w miarę minimalistycznie. Pojawiły się dudarz paski wredność, slider z wybranymi wpisami, jest też nowe logo uhm a nieharmonijny innych bajerów :) Rodzaj forma stworzyła przykry aha dostosowałamonstrualny moich potrzeb Karolina z blogów: Pasje Karoliny oraz Karografia. Myślę, że nie muszę jej przedstawiać – wiele pięknych szablonów w blogosferze to właśnie jej dzieło ;) W tym miejscu chciałabym Karolinie ogromnie podziękować za pełen profesjonalizm (naprawdę zna się na rzeczy!), włożoną pracę i masę cierpliwości (dużo kombinowałam i zmieniałam ;) ). Karolinę miałam przyjemność poznać na kwietniowym spotkaniu blogerek w Gdyni (klik) i oprócz tego, że jest profesjonalistką, to jest też ciepłą, sympatyczną osobą :) Jeżeli myślicie nad zmianą wyglądu bloga, to bardzo polecam, a wiosna to najlepszy czas na zmiany :)

Było:

Jest:

2. Disqus
Disqus jest tematem grząskim, gdyż ma zarówno zwolenników, jak i przeciwników :) Mam naprawdę szczerą nadzieję, że się ucieszycie i potraktujecie to jako ułatwienie, a nie utrudnienie :) Ja muszę przyznać, że jako komentator byłam do tej pory zachwycona możliwością komentowania przez Disqus. Mam nadzieję, że będę równie zadowolona jako autor :) Jego największą zaletą jest dla mnie powiadomienie o odpowiedzi na e-mail – lubię wiedzieć, co mi ktoś odpisał, wtedy wiem, że moje komentarze nie lecą „w kosmos”. Wielokrotnie wywiązywała się bardzo ciekawa dyskusja na dany temat. W komentarzach domyślnych Bloggera musiałam albo pamiętać, żeby wrócić (rzadko pamiętam, a jeżeli ktoś mnie o coś w odpowiedzi zapyta, to niestety tego nie zobaczę…), albo ustawić sobie powiadomienie o nowych komentarzach. Tyle, że wtedy otrzymywałam dosłownie wszystko, co ktokolwiek napisał. Zdarza się, że zapomnę wyłączyć powiadomienia, a później dostaję e-maile o nowym komentarzu (skierowanym nie do mnie!) we wpisie sprzed pół roku na innym blogu. W Disqusie domyślnie dostajemy powiadomienie o odpowiedzi tylko na nasz własny komentarz, a jeżeli chcemy, możemy dodatkowo włączyć powiadomienie dla całej dyskusji. Dane logowania są zapamiętywane, więc dopóki nie wyczyszczę danych przeglądarki, to wszędzie jestem automatycznie zalogowana i gotowa do komentowania pod własnym zdjęciem, imieniem i linkiem, więc jest to bardzo wygodne :) Łatwo również zajrzeć na bloga osoby komentującej, wystarczy dodać adres bloga w profilu. Założenie konta do komentowania to naprawdę momencik i (moim zdaniem) warto! Dodałam również opcję komentowania jako gość, więc jeżeli się uprzecie, że nie i koniec, to i tak możecie skomentować wpis :) Instalacja Disqus zajęła mi dosłownie parę minut, więc jeżeli też chcecie, a się boicie, to bez obaw :) Działałam zgodnie z TĄ instrukcją :) Chyba jedynym minusem jest to, że stare komentarze układają się chronologicznie, nie zaś zgodnie z odpowiedziami. Ale nie giną.


3. Etykiety
Wiele godzin zajęła mi zmiana etykiet w ponad 500 postach. Aż żałuję, że nie zrobiłam screena tej gigantycznej chmury bezsensownych etykiet, które zbierały się przez ostatnie 6 lat. Doszło do sytuacji, w której produkt do mycia twarzy miał kilka osobnych etykiet (np. „żel do mycia twarzy”, „pianka do mycia twarzy”, „emulsja do mycia twarzy”), pojawiały się bezsensowne etykiety zastosowane tylko raz (np. „kreska” – dot. eyelinera). Nawet „woda różana” i „papka” (ta z Jawigi) doczekały się własnych etykiet! Spowodowało to mega śmietnik i utrudniało znalezienie czegokolwiek. Teraz etykiety stanowi kilka kategorii, widocznych na różowym, rozwijanym pasku menu: Akcesoria, Paznokcie, Makijaż (z podziałem na: brwi, oczy, usta, twarz), Pielęgnacja (z podziałem na: ciało, twarz, usta, włosy) oraz Pozostałe (ulubieńcy, buble, zużycia, nowości, pudełka, inne). Pozostawiłam też wszystkie etykiety wg marek na blogu, znajdują się w rozwijanej liście na samym dole :) Jest tam również wyszukiwarka, więc jeżeli szukacie czegoś konkretnego, to śmiało!

4. Instagram

To trochę odgrzewany kotlet, bo o założeniu Instagrama już Was informowałam :) Ale również jest to powiązane z wszystkimi zmianami w ostatnim czasie, więc jeżeli jeszcze mnie nie obserwujecie, a macie taką chęć, to zapraszam - @basia.blog  :) Bardzo mi się tam spodobało, to szybka forma pokazania czegoś kosmetycznego zaś a dzieje się tam chaotycznie :)  


Podobają się Wamzmienić dokonać żywota? :)

Shinybox: Spełnij marzenia niezależnie niego z niecierpliwością! :)W kwietniowym Shinyboxie:znajdziemy 5 materiałów pełnowymiarowych (wwięc 2 premium), 1 upominek (próbkę) zuchwały agresywny 1 voucher (zdziwienie niespodzianka indywidualny)pojawiły się 4 nowe marki kosmetyczneracuchść zestawu wynosi zażyły bliski 240 zł + voucher o zaopatrzyć w ści 30 złW skład Shinybox wchodzą:-417, pieniący się żel do mycia twarzy z luffą116,00 zł/200 ml (produkt pełnowymiarowy, produkt premium)„Czysta, świeża i promienna skóra już po pierwszym zastosowaniu. Dokładne usuwanie zanieczyszczeń skóry, dzięki zawartości mikrocząsteczek naturalnej luffy. Zawartość minerałów z Morza Martwego wraz z odżywczymi ekstraktami roślinnymi zapewnia skórze dogłębne odżywienie i nawilżenie.”Ciekawostka! -417 (Minus 417) to linia ekskluzywnych izraelskich kosmetyków, oparta na minerałach z Morza Martwego i naturalnych składnikach aktywnych, a jej nazwa pochodzi od miejsca pozyskiwania składników: Morza Martwego, znajdującego się 417 metrów p.p.m. Początkowo pomyślałam sobie „co to za durna nazwa, minus 417″, ale jak przeczytałam, skąd się wzięła, to przemknęło mi przez myśl „ooo, ciekawy pomysł na nazwę”… ;). Żel wydaje się obiecujący, ma pobudzający zapach i zawiera masujące drobinki, są dosyć ostre, ale jest ich niewiele. Tubka jest ogromna! Nie miałam pojęcia, co to jest luffa (nie mylić z lufą), a to taka roślinka ;)Dr Irena Eris, Provoke, błyszczyk do ust, mix kolorów55,00 zł/szt. (produkt pełnowymiarowy, produkt premium)„Intensywnie nawilżone, miękkie i gładkie usta o długotrwałym połysku. Pielęgnacyjna formuła, wzbogacona o Volulip Complex regeneruje i ujędrnia usta, nadając im pełniejszy wygląd. Mix kolorów.”Błyszczyk występuje w różnych wersjach kolorystycznych. Ja mam numer 3 Romantic Cream, ale to nie mój klimat kolorystyczny, a po formę błyszczyku również sięgam rzadko :)Faberlic, balsam tlenowy Air Stream z linii Legendarny Tlen39,90 zł/50 ml (produkt pełnowymiarowy)„Odżywiona, dotleniona i zregenerowana skóra, dzięki wysokiemu stężeniu kompleksu tlenu. Pomaga skórze walczyć z niekorzystnymi warunkami klimatycznymi i zregenerować skórę po przebytym stresie. Kosmetyk jest również zalecany jako produkt SOS do pielęgnacji podrażnionej skóry po ekspozycji na światło słoneczne, depilacji, agresywnych zabiegach w gabinecie kosmetycznym.”Balsam ma postać lekkiego, szybko wchłaniającego się żelu i pachnie świeżo, morsko. Ma dotleniać skórę, potęgować działanie innych kosmetyków i stanowić SOS dla skóry podrażnionej i po ukąszeniach.Krynickie SPA, rozświetlający krem pod oczy16,00 zł/30 ml (produkt pełnowymiarowy)„Efekt rozświetlonej, wypoczętej i nawilżonej skóry okolic oczu. Regularnie stosowany wygładza i zmniejsza widoczność zmarszczek. Bogaty skład skutecznie niweluje oznaki zmęczenia, działa kojąco i łagodząco oraz przywraca świeżość skórze wokół oczu.”Tubka 30 ml to naprawdę dużo! :) Krem wydaje się być stosunkowo lekki. Niebawem może mi się skończyć mój Vianek nawilżający (uroki opakowania airless, żyję w niepewności :P), więc być może ten go zastąpi w porannej pielęgnacji (jeżeli się sprawdzi).Joko Make Up, Deep Liner – czarny wodoodporny eyeliner w kałamarzu, 13,50 zł/szt. LUB Joko Make Up, spiekany róż do policzków, mix kolorów, 24,50 zł/szt. (wymiennie 1 z 2, produkt pełnowymiarowy)„Deep Liner czarny wodoodporny eyeliner w kałamarzu – ponadczasowy look w makijażu. Nadaje spojrzeniu zmysłowość i głębię, wydobywa kolor tęczówki i pozwala jednym pociągnięciem skorygować kształt oka. Precyzyjny pędzelek, sprawia, że malowanie kreski staje się przyjemnością.Spiekany róż do policzków – idealnie rozświetlone i podkreślone kości policzkowe dzięki zawartości iskrzących drobinek, które odbijają światło nadając twarzy promienny i zdrowy wygląd o każdej porze dnia. Mix kolorów.Produkt wymienny. W kwietniowym pudełku ShinyBox znajduje się 1 szt. kosmetyku.”W pudełku znajduje się jeden produkt do makijażu Joko: czarny eyeliner lub róż do policzków w losowym kolorze. Mi się trafił róż o numerze 8. Stanowczo nie mój kolor ;) Lab One, N°1 Regenerujący szampon do włosów step 1 (upominek – próbka)„Zregenerowane, odżywione i nawilżone włosy. Zawarte w produkcie naturalne olejki i keratyna wzmacniają strukturę włosa na całej jego długości. Włosy stają się stają się miękkie, gładkie i nie elektryzują się.”Próbka szamponu regenerującego Lab One, jeszcze nie użyłam, marka mi jak dotąd nieznana ;) Katalog marzeń, Gift Voucher (indywidualny prezent o wartości 30 zł)„Niezapomniane prezenty w formie przeżyć, dzięki którym spełniają się najskrytsze marzenia! Katalog Marzeń to strona internetowa, pełna pomysłów na niezapomniane prezenty. Tylko teraz możesz wybrać swój wymarzony!”Świetny pomysł z takim voucherem! Mogę go wykorzystać na co tylko zechcę :) Kilka opcji mnie zainteresowało, jednak nie jestem pewna, czy zdążę go wykorzystać, kod jest ważny tylko do końca maja, więc już teraz musiałabym się na coś zdecydować i dopłacić resztę kwoty, a w maju nie przewiduję takich dodatkowych wydatków ;) Być może przekażę go siostrze.Jeżeli chodzi o moje wrażenia, to część pielęgnacyjną uważam za bardzo obiecującą, myślę że wszystko będzie w użyciu! Z kolei z częścią kolorową wiadomo – zależy na co się trafi, jakie mamy potrzeby i odcień skóry :) Mi się nie trafiło, a swój róż i błyszczyk raczej puszczę dalej ;)Pudełko Spełnij marzenia przyjęło się z ogromnym entuzjazmem zaczepny… jest już wyprzedane ;) Karburator gaża naszej chcecie przegapić kolejnej edycji, ometkować skorzystać z opcji subskrypcji. Cena pudełkanatomiast 49 zł (w subskrypcji) gdyż 59 zł (jednorazowo). Istnieje pomysłż możliwość wyboru pakietuniezależnie 3/6/12 miesięcy. Przypadaćść pudełka wielokrotnie przekracza jego cenę zakupu (zawartość jest część powiązany 240 zł + 30 zł w postaci vouchera).Spodobała się Wam zawartość?

poniedziałek, Kwiecień 24th, 2017

Earthnicity Minerals, pędzel kabuki

piątek, Kwiecień 21st, 2017

Żeby makijaż mineralny wyglądał perfekcyjnie, potrzebne są następujące elementy: właściwie dobrana formuła podkładu, zadbana przełknąć łysek (pielęgnacjatymczasem fundament!), dobre dom wielorodzinny apartheid uhm a technika nakładania. Zaniedbanie nawet jednej z tychpłótno żaglowe brezent kandydować być może sprawić, że kotewbędziemy zadowolone z efektu dewocjacowego. Chyba już wywoływać wiecie, że uwielbiam pędzledopłata mienieu zadzierzysty dziś opowiem Wam o jednym z nich – pędzlu kabuki firmy Earthnicity :)


Pędzel przyszedł wraz z etui, zapakowany w piękny, czarny woreczek ozdobny, który z kolei znajdował się w uroczej torebce zamykanej na rzep (nie psujemy kokardki, nie miałabym serca jej rozwiązać! :D ). Całość naprawdę cieszy podczas rozpakowywania, a etui przyda się podczas transportu. 

Pędzel ma wysokość około 8 cm, długość włosia to ok. 3,3 cm, a średnica włosia wynosi ok. 4 cm. Rączka jest plastikowa, ze złotą obwódką przy skuwce. Dzięki temu, że jest dłuższa niż w wielu innych pędzlach kabuki, bardzo wygodnie i pewnie trzyma się w dłoni. Z kolei podstawa jest na tyle szeroka (ok. 2,6 cm), że pędzel stoi stabilnie w pionie. Napisy się nie ścierają – próbowałam je nawet zdrapać i w żaden sposób mi się to nie udało. Całość jest wykonana porządnie i sprawia dobre wrażenie. Włosie jest syntetyczne, od nowości odstawał zaledwie jeden włosek, który ucięłam. Jest równo przycięte, w ładny zaokrąglony kształt.

Włosie jest baaaardzo milutkie w dotyku, więc używanie tego pędzla to czysta przyjemność. Zostały dobrze zrównoważone cechy takie jak gęstość i sprężystość. Pędzel jest na tyle gęsty i zwarty, że dobrze dozuje krycie (nie jest zbyt puchaty, by rozpraszać produkt lub zbyt wiotki), ale też na tyle sprężysty, że można nim łatwo pracować (nie jest zbyt sztywny, więc ładnie rozciera). Ma krótsze włosie od kabuki Sunshade Minerals i dzięki temu łatwiej się go używa (tamten jest bardziej wiotki). Jego wielkość jest optymalna, nie zaliczyłabym go ani do pędzli małych, ani dużych, coś pomiędzy. Dzięki temu jest bardzo uniwersalny! Zdarzało mi się podczas wykonywania jednego makijażu użyć go do podkładu mineralnego, pudru, różu i bronzera (gdy akurat nie chciałam brudzić czterech pędzli)! To zasługa właśnie tej optymalnej wielkości oraz kształtu kulki – jeżeli nabierzemy produkt na sam czubeczek, łatwo można go zaaplikować w precyzyjny sposób na niewielkim obszarze. Jeżeli obtoczymy pędzel bardziej, z każdej strony, łatwiej pokryć dużą powierzchnię twarzy, np. podkładem lub pudrem. Musiałam jedynie uważać na to, by dokładnie otrzeć pędzel o wierzch dłoni/czystą chusteczkę pomiędzy etapami, by pozbyć się całego pigmentu z włosia (żeby róż nie znalazł się tam, gdzie powinien być bronzer i na odwrót). Dzięki tej uniwersalności, sprawdzi się podczas wyjazdów lub leniwych dni, kiedy nie chce nam się myć gromadki pędzli ;) . Szybkość pracy z pędzlem Earthnicity jest umiarkowana – z flat topami pracuje się nieco szybciej z uwagi na dużą powierzchnię styku pędzla z twarzą, z kolei Super Kabuki Lily Lolo aplikuje podkład szybciej, bo jest po prostu gigantem ;) ALE flat topem uzyskujemy nieco inny efekt, a Super Kabuki LL jest okrutnie podkładożerny. W pędzlu Earthnicity owszem, trzeba powachlować nieco dłużej, ale za to zużyjemy niewiele podkładu. Każde rozwiązanie ma swoje za i przeciw ;)

Jeżeli chodzi o aplikację podkładu mineralnego, pracuje się z pędzlem bardzo przyjemnie. Łatwo dozować ilość produktu oraz budować krycie. Nie wchłania też za dużo produktu (jak na przykład Lily Lolo). Jeżeli chcecie uzyskać mniejsze krycie – nakładajcie podkład ruchami okrężnymi, omiatającymi, rozcierając niewielką ilość podkładu na skórze. Natomiast jeżeli zależy Wam na ukryciu większych niedoskonałości, czy mocnego zaczerwienienia – sprawdzą się ruchy stemplująco-dociskające, wpracowujące podkład w skórę miejsce po miejscu. Również posiadaczki cechy suchej powinny bardziej stemplować twarz, żeby nie podnosić suchych skórek do góry (ruchy okrężne mogłyby je niepotrzebnie podkreślić). Wszystko zależy od tego, jakiego efektu potrzebujecie. Pamiętajcie również, by nakładać cienkie warstwy, zdecydowanie lepiej wyglądają dwie, a nawet trzy cienkie warstwy, niż jedna gruba. Jeżeli przesadzimy, może być ciężko uratować sytuację :) A stopniowanie efektu jest łatwe i wygodne. Nie można również zapominać o pielęgnacji - żaden podkład nie wygląda dobrze na zaniedbanej skórze, nawilżenie to podstawa! Podkłady mineralne lubią też mieć się do czego przyczepić, łatwo się je wtedy aplikuje, rozciera, makijaż wygląda ładniej (bardziej zdrowo, nie sucho) i jest trwalszy. Łatwiej jest też osiągnąć dobre krycie. Na dzień wybierzcie lekki krem, nie za tłusty i poczekajcie na jego wchłonięcie, ewentualnie ściągnijcie nadmiar chusteczką – inaczej podkład może zrobić plamy na skórze :) A jeżeli makijaż wygląda dla Was zbyt sucho i pudrowo, możecie go scalić na sam koniec mgiełką (woda termalna/hydrolat/tonik/mgiełka utrwalająca). 
Pędzel kosztuje 80 zł w cenie regularnej i jest dostępny w sklepie Earthnicity (klik). Podobał mi się już od daaaawna natomiast cieszę się, że go mam. To skrzypce wydawać się rzecz jasna wydatek, ale nabierać pędzel jestpowierzchownytrendy przerażenieu, a biorąc pod uwagę bardzo dobre wyrażony sfotografować, cena jest uzasadniona. Wierzę, że posłuży mi przez wzgląd kolejne lata!

Poznajmy się: 40 fiutń kosmetycznych!

środa, Kwiecień 19th, 2017

Zwykle opiniodawcarobię TAG-ów, w charakterze jakkolwiekś grymaszenie trzaśnięcieę, żedupa ło że tak powiem jakikolwiek je czyta dziki sama też większość takich wpisów pomijam ;) Choć zrzędzić gderanie nominowała mnie przesympatyczna Ania z bloga Kosmeologika (klik), którą miałam przyjemność poznać na tegorocznym MAYbe Beauty, nie mogłam odmówić :) TAG jest ściśle związany z tematyką kosmetyczną, więc jeżeli macie ochotę poznać mnie lepiej – zapraszam!


1. Ile razy dziennie myjesz swoją twarz?


Dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Kiedyś próbowałam przecierania twarzy płynem micelarnym jako łagodniejszej alternatywy, po czym moja skóra odwdzięczyła się koncertowym zapchaniem, od tamtej pory nie mam ochoty na dalsze eksperymenty ;)
2. Jaki masz typ cery?

Mam cerę mieszaną – na policzkach raczej normalną, ale w strefie T mocno się przetłuszcza. Jest też problematyczna, trądzikowa, a po każdym wyprysku zostaje mi ognistoczerwona blizna z dołkiem…
Zobacz też: Profil kosmetyczny

3. Co jest obecnie Twoim ulubionym produktem do mycia twarzy?
Czarne mydło afrykańskie Dudu Osun – jak na razie nic go nie przebiło! Cudownie łączy walory pielęgnacyjne ze skutecznym oczyszczaniem :)
Zobacz teżCzarne mydło afrykańskie: ZróbSobieKrem i Dudu Osun
4. Czy używasz peelingów do twarzy?
Tak, 1-2 razy w tygodniu. Uwielbiam mechaniczne za cudowną gładkość, jaką zapewniają, jednak z uwagi na stan cery, często muszę sięgać po enzymatyczne. 
5. Jaka to marka?
Z mechanicznych: różnie – do tej pory regularnie kupowałam morelowy Soraya, ale odkąd firma umieściła go w dwa razy mniejszym opakowaniu za tą samą cenę, nie mam już na niego ochoty. Obecnie kończę Ziaja Pro (wersja mocna) i choć jest dobry, nie wiem czy wrócę do niego ponownie, zostawia dziwną warstwę na skórze po spłukaniu. Od niedawna mam też oczyszczający Sylveco i się polubiliśmy. Lubię też samodzielnie mieszać korund z czymś nadającym poślizg. 
Z enzymatycznych: trudno mnie zadowolić, gdyż żaden peeling enzymatyczny nie gwarantuje mi takiej czystości i gładkości, jak peeling mechaniczny. W chwili obecnej mam peeling enzymatyczny Sylveco i zapowiada się całkiem dobrze! Do tej pory najmilej wspominam własnorobne peelingi z bromelainą i papainą kupowanymi oddzielnie. 
6. Jakiego kremu do twarzy używasz?

Rano: kremu z filtrem SPF50 (Vichy matujący lub LRP Anthelios fluid ultralekki).
Wieczorem - AZELO/BHA z Biochemii Urody, zamiennie z czymś odżywczym (obecnie Oceanic, D-Vit Boost).
Jeżeli przez cały dzień nie wychodzę z domu, to rano używam kremu z Biochemii Urody, a na noc czegoś nawilżającego/odżywczego. 

Zobacz też: Znalazłam ideał :) Absolutnie genialny filtr do twarzy – Vichy Capital Soleil SPF50 matujący. 

7. Czy masz piegi?
Mam i nawet je lubię, ale są na tyle delikatne i mało widoczne, że zazwyczaj podkłady je zakrywają :)
8. Używasz kremu pod oczy?
Oczywiście, dwa razy dziennie. Rano lżejszego (Vianek nawilżający), wieczorem bogatszego (Vichy Liftactiv). Vichy jest już na wykończeniu, a w kolejce czeka arganowy Nacomi :)
Zobacz też:
Vianek, seria nawilżająca: tonik-mgiełka, krem na noc, krem pod oczy
Vichy, Liftactiv, przeciwzmarszczkowa pielęgnacja liftingująca skórę wokół oczu
9. Miałaś kiedyś problem z trądzikiem?
Nadal mam. Niestety mam problemy hormonalne i możliwe, że nigdy się z tym nie uporam. Muszę brać tabletki hormonalne i jestem pod stałą opieką lekarza. W zależności od fazy cyklu, stan mojej cery bardzo się chwieje. Myślę, że to rodzinne, wszystkie najbliższe mi osoby mają problemy z hormonami.
10. Używałaś kiedyś tabletek przeciwtrądzikowych?
Gdy byłam nastolatką i jeszcze nie wiedziałam, co mi jest, dermatolodzy przepisywali mi różne tabletki i maści, ale już ich zbytnio nie pamiętam. Był też etap retinoidów zewnętrznych (krem Locacid). Łykałam (wspomagająco) oczyszczające suplementy na bazie bratka (Visaxinum, CeraNova, Acnex), ale chwilowo mam przerwę. Kiedyś piłam herbatę z bratka, ale nie jestem w stanie zdzierżyć jej smaku ;)

11. Jakiego podkładu używasz?
Używam zarówno podkładów drogeryjnych, koreańskich kremów BB, jak i podkładów mineralnych :) Barierą w podkładach płynnych jest dla mnie kolorystyka, ale odkąd pojawia się coraz więcej rozjaśniaczy oraz białych podkładów, jest mi łatwiej.
Zobacz też: Jak rozjaśnić za ciemny podkład?
12. Co z korektorem?
Pod oczy staram się wybierać coś lżejszego, moim ulubionym korektorem jak dotąd jest Astor Perfect Stay – odcień 001 jest bardzo jasny, a korektor należy do tych lżejszych. Na wypryski i blizny najlepiej sprawdza się u mnie kryjący podkład mineralny, zaaplikowany punktowo w miejscach, które tego wymagają.
13. W jakiej tonacji jest Twoja skóra twarzy?
Moja skóra twarzy bywa zaróżowiona, ale szyja jest wyraźnie żółta, więc takie podkłady wybieram, wtedy wyglądam najlepiej i najzdrowiej. Przy czym nie jest to ciepły odcień żółci, idący w brzoskwinię, lecz raczej ten chłodniejszy, zmierzający w tony oliwkowe. 
14. Co sądzisz o sztucznych rzęsach?
Wyglądają pięknie w perfekcyjnie dopracowanych makijażach, ja nigdy nie miałam ich na sobie.
15. Czy wiesz, że maskary powinno się zmieniać co 3 m-ce?
Wiem, ale jeżeli producent pisze o 6 miesiącach przydatności od otwarcia, to staram się bardziej pilnować tego terminu. Inna sprawa, że wiele tuszów już po 2 miesiącach nie nadaje się do użycia i wtedy się z nimi żegnam :)
16. Jakiej maskary teraz używasz?
W chwili obecnej czterech: Max Factor 2000 Calorie, Lancome Grandiose Wide Angle Fan Effect, My Secret Create Your Lashes, Bourjois Volume 1 Seconde Waterproof.
17. Sephora czy MAC?
Nie wypowiem się – z Sephory mam tylko zalotkę termiczną, a z MAC tylko jeden podkład. 
18. Masz kartę pro do MAC?
Nie mam.
19. Jakich narzędzi używasz do aplikowania makijażu?
Temat rzeka ;) Podkłady i korektory płynne aplikuję gąbeczką Blend it!. Podkłady i korektory sypkie – pędzlami. Makijaż oczu również wykonuję pędzlami (odkrywcze :P ). Głównie jest to Zoeva, ale też Hakuro, Ecotools, Sunshade Minerals oraz pojedyncze: Annabelle Minerals, Pixie, Earthnicity, Lily Lolo, Real Techniques, Nanshy… Zależy, jakiego efektu akurat potrzebuję i który pędzel jest akurat czysty i gotowy do użycia :D Definitywnie jestem pędzlomaniaczką.
Zobacz też: Jak przechowuję pędzle, by się nie kurzyły?
20. Używasz bazy pod cienie?
Tak, zawsze gdy sięgam po cienie. Nawet pod cienie w kremie muszę użyć bazy, inaczej rolują się w załamaniu (nawet po przypudrowaniu!). Uroki „tłuścioszków” ;) .
21. Używasz bazy pod makijaż?
Rzadko, to niepotrzebne obciążanie cery, a w przypadku baz trzeba jeszcze brać pod uwagę, z którymi podkładami one współpracują. W wielu przypadkach mogą wręcz skracać trwałość makijażu! ;) Sprawdza się u mnie metoda delikatnego pudrowania skóry przed aplikacją podkładu.
22. Ulubiony kolor cienia do powiek?
Jasny, rozświetlający, szampański cień – idealny na każdą okazję :)

Zobacz też: Przegląd 17 cielistych/beżowych cieni do powiek
23. Kredka do oczu, czy eyeliner w płynie?
W chwili obecnej ani jedno, ani drugie. Zwykle robię szybką, rozmytą kreskę cieniem ;)
24. Jak często dźgnęłaś się w oko kredką ?

O matko, ale głupie pytanie :D Dźgam się codziennie, dla przyjemności :P A tak serio, chyba nigdy mi się nie zdarzyło. Zdarza mi się czasem ukłuć szczoteczką od tuszu do rzęs, gdy staram się wytuszować rzęsy u nasady, a ząbki są długie i ostre. 

25. Co sądzisz o pigmentach/sypkich cieniach?
Mam kilka sypkich cieni mineralnych i są fantastyczne, ale wymagają nieco więcej czasu przy aplikacji, więc nie używam ich codziennie :)
26. Używasz kosmetyków mineralnych?
Tak, jak najbardziej, wspomniałam o tym już wcześniej :) Mineralne podkłady, pudry, róże, cienie nie są mi obce. Cenię je za dobry, prosty skład i naturalny wygląd na skórze.
27. Ulubiona szminka?
Pomadka w płynie – Bourjois Rouge Edition Velvet 10 Don’t pink of it <3

Zobacz też: Przegląd (swatche) 24 pomadek na co dzień typu nude

28. Ulubiony błyszczyk?
Brak, czasem sięgam po błyszczyki, ale rzadko i nie mam w tej kategorii żadnego ulubieńca.
29. Ulubiony róż?
Zoeva Gentle Touch, Freedom Banish, Catrice 020 Rose Royce, Annabelle Minerals Rose i Romantic, Neauty Magnolia Bud i Peony Petal.
30. Kupujesz kosmetyki na eBay/Allegro?
Z eBay zamawiałam raz – koreański podkład Missha, z allegro kupowałam daaaawno temu, wystawiały się tam drogerie internetowe np. eZebra, być może nadal to robią, ale już nie śledzę. W chwili obecnej wolę zamawiać bezpośrednio w drogeriach internetowych (polecam: eZebra, eKobieca, MintiShop, LadyMakeUp, Wizaz24, czasem zamawiam w księgarni Gandalf z uwagi na tanią dostawę do Kiosku Ruchu :D ). Ale za to przepadłam ostatnio na AliExpress w kategoriach paznokciowych gadżetów, naklejek, pyłków…
31. Lubisz kosmetyki z drogerii?
Większość kosmetyków pochodzi z drogerii – czasem stacjonarnych, czasem internetowych. Warto by było to pytanie doprecyzować. W drogeriach online kupuję bardzo często, to ogromna wygoda, szeroki wybór marek, nie trzeba się przedzierać między półkami i obawiać o zmacane produkty. Dodatkowo, marże narzucane przez drogerie stacjonarne są tak wysokie, że nawet z kosztami wysyłki zakupy online wychodzą często o wiele taniej. Szczególnie cenię sobie możliwość odbioru w dogodnych dla mnie godzinach (paczkomaty/kiosk). W drogeriach stacjonarnych (Rossmann, Natura, Hebę) kupuję głównie produkty pierwszej potrzeby (np. waciki, antyperspiranty, żele pod prysznic) lub marki własne, niedostępne w innych miejscach (np. Isana, Kobo, My Secret).
32. Czy kupujesz swoje kosmetyki od ulicznych sprzedawców lub na bazarach?
Nie ;)
33. Czy chciałabyś chodzić na lekcje wizażu?
Raczej nie, wolę oglądać tutoriale na YouTube – z kubkiem herbaty, w ciepłym mieszkanku, w piżamie lub dresach. Z chęcią poszłabym na indywidualne lekcje makijażu z naciskiem na naukę podkreślania mojej urody, ale musiałaby to być osoba, którą znam i której ufam (np. YouTuberka, którą od dawna śledzę i wiem, że zna się na rzeczy). A to akurat mało prawdopodobne, więc raczej nie zostanie zrealizowane :) . Obecnie jest zbyt wielu „profesjonalistów”, więc moje zaufanie jest bardzo ograniczone.
34. Czy zdarza Ci się niezdarnie nakładać makijaż?
Celowo – nie ;) Ale zdarza mi się popełnić jakąś gafę, której początkowo nie widzę (np. słabe oświetlenie przy wykonywaniu makijażu) lub gdy bardzo się spieszę, a nie mam już czasu tego poprawić. Nie jestem też profesjonalistką, nie mam dużych umiejętności makijażowych, więc trzeba mieć to na uwadze ;) Dodam też, że nie mam żadnych zdolności manualnych, nie lubię DIY, większość prac na plastykę w szkole robiła za mnie siostra, człowieka maluję jak na zdjęciu poniżej, więc zrobienie czegoś równo to dla mnie nie lada wyzwanie :) .
35. Zbrodnia w makijażu, której nie możesz przeżyć?
Czarne brwi wyrysowane od szablonu, trzy posklejane rzęsy na krzyż, plama bronzera przypominająca brud na policzku ;) .
36. Lubisz kolorowe makijaże?
Uwielbiam, ale nie na sobie :D Nie lubię rzucać się w oczy.
37. Która gwiazda wg Ciebie ma zawsze świetny makijaż?
Nie wiem, nie śledzę :P Ale za to wiem, kto ma zawsze okropny makijaż i będzie to Pani Magda Gessler ;)
38. Jeśli miałabyś wyjść z domu używając tylko jednego produktu, co by to było?
Odrobina podkładu, która przykryje niedoskonałości cery. Ale nawet, jeżeli wykonuję szybki, minimalistyczny makijaż, to i tak składa się on z kilku elementów (podkład, korektor pod oczy, puder, odrobina różu, tusz do rzęs, żel barwiący do brwi).

39. Czy wychodzisz z domu bez makijażu?

No pewnie ;) Gdy byłam nastolatką w trudnym wieku, o zerowym poczuciu własnej wartości, nie wyszłabym z domu bez makijażu. I choć był on koszmarny (gruba warstwa zbyt ciemnego podkładu, czarne kreski na pół powieki), dodawał mi pewności siebie. Bo mnie zakrywał ;) . Całe szczęście, moje myślenie się zmieniło i nauczyłam się akceptować siebie taką, jaką jestem. Jeżeli wychodzę gdzieś na chwilę (na pocztę, do sklepu itp.), nie maluję się wcale. Tak samo nie wyobrażam sobie makijażu na siłowni, basenie, w aquaparku czy na plaży (z zamiarem pływania).
40. Czy sądzisz, że wyglądasz dobrze bez makijażu?
Jestem świadoma swoich niedoskonałości i wolę siebie w makijażu, choćby miał być bardzo delikatny. Jednak z czasem nauczyłam się akceptować siebie w wersji naturalnej i nie mam już z tym tak dużego problemu, jak kiedyś. Poza tym – tak samo, jak dostrzegam w sobie niedoskonałości, tak samo dostrzegam atuty. Owszem, mam brzydką cerę i krzywe zęby (stąd mój uśmiech zawsze z zamkniętymi ustami ;) ). Ale za to jestem osobą szczupłą, mam długie i błyszczące włosy, długie rzęsy i ładne, niebieskie oczy.  Lubię też moją delikatną urodę, choć kiedyś usłyszałam od koleżanki, że zanim mnie poznała, myślała że jestem wredna ;)
Zobacz też: Mój makijaż codzienny
To i tamto coś podobnego TAGu chciałabym nominować każdego, wszelki chciałfatalnieładny niego odpowiedzieć. Pobory gąbczasty masz chęć, śmiało! Informowanie sięzapomnij dać mi znać w komentarzu, z chęcią do Ciebie zajrzę :)  

Dowiedziałyście się czegoś ciekawego? ;)

Soraya, Clinic Clean, peeling potrójnie złuszczający

poniedziałek, Kwiecień 17th, 2017

O peelingu Soraya mogłyście przeczytać kilka słówtrendy denku stycznia/lutego. Dawniej, peeling morelowy Soraya tak abył moim ulubionym. Przechodził zmiany szaty graficznej dotyczy z drobnymi zmianami składu, niewpływającyminiezależnie od bez względu odczucia ze stosowania. Pewnegobłyskawiczny zniknął, a jedynym dostępnym peelingiemcool ofercie Soraya, na ł właśdowiadywanie sięten potrójnie złuszczający (i podwójnie złuszczający, bez kwasu salicylowego). Postanowiłam wypróbować, lub zaś a incognito potrzebowałam jakiegoś peelingu. Tym większe lotnik abyło moje płochy niestały, żenatomiastw zupełn (prawie że) tenzaklinać błaganie wymowa artykulacja ;) Zacny czcionka wobec tego swadaskaczę z radości, gdy okazało się, że mój wieloletni hit wiekuistość całka test ankietazostał wycofany? Oz tej przyczynypingwin chwilę ;)


Opakowanie to stojąca na zatrzasku tubka o estetycznej szacie graficznej. Udało mi się zużyć peeling prawie do końca, a następnie bez problemu ją rozcięłam i wydobyłam resztki. Zatrzask nie jest zbyt silny i nie uprzykrza stosowania.

Peeling ma ten sam, doskonale znany mi zapach z wersji morelowej. Czyli taki chemiczno-nijaki, nieutrzymujący się na skórze. Nigdy mi nie przeszkadzał, ale i nigdy do niego nie wzdychałam. Również jeżeli chodzi o konsystencję, nie odnotowałam żadnych zmian. Na zdjęciu wydaje się, że w nowej wersji (po prawej) drobinek jest mniej, ale w trakcie użytkowania kompletnie tego nie odczuwałam. Może po prostu więcej drobinek zostało na dnie starej tubki (wtedy akurat wyciskałam już resztki)? A może nawet jeżeli różnica jest, to jest w praktyce nieodczuwalna? 
stara wesja – nowa wersja

Peeling opiera się na trzech filarach złuszczania: łupinkach orzecha, mikrosferach złuszczających oraz kwasie salicylowym. I nie skłamię pisząc, że złuszczanie jest tak dobre, jak wcześniej. Peeling fantastycznie oczyszcza skórę, ścierając martwy naskórek. Drobinki są na tyle ostre, że skutecznie peelingują twarz, ale jednocześnie na tyle łagodne, że jej nie drapią i nie podrażniają. Po użyciu twarz jest delikatnie zaczerwieniona, ale to szybko znika, a później można się już cieszyć gładką skórą gotową na przyjęcie kremu, czy też maseczki. Różnica jest bardzo odczuwalna, a makijaż wygląda ładniej, suche skórki znikają. Dla mnie to jeden z ulubionych peelingów, już od lat. Skład ponownie uległ drobnym przemianom (głównie przemieszanie składników), co w żaden sposób nie jest odczuwalne podczas stosowania. 

I choć z jednej strony powinnam skakać z zachwytu, skoro mój ulubiony peeling nie zniknął z półek na zawsze, to jednak tak nie jest. Dlaczego? Otóż, wcześniej tubka miała 150 ml i kosztowała mniej więcej 12-13 zł. I choć obecnie kosztuje tyle samo (12,29 zł w Naturze), to pojemność wynosi już jedynie 75 ml. O połowę mniejsza tubka w tej samej cenie! Może za kilka lat zrobią pojemność 37,5 ml? ;)  Bardzo mi się ten manewr ze strony firmy Soraya nie podoba, więc nie wiem, czy kupię ponownie. Chyba, że uda mi się dorwać za 6-8 zł, a widziałam, że w aptekach doz właśnie za tyle można ten peeling uchwycić. 
Cena: od 6,99 zł do 18 zł (klik – porównanie cen)
Pojemność: 75 ml

BASIA-BLOG.plniezależnie od bez względu Instagramie!

piątek, Kwiecień 14th, 2017

Cześć :)  
Wczoraj wieczorową porą zmiękłam nieprzyjemnytrwałyłożyłam Instagram :D  
Kierowanie jestemestetyczny etapie nauki obsługi obrażający zastanawiania się – skąd wziąć dodatkową porcję czasuestetyczny bieżące przeglądaniew dodatku córa, co tam się dzieje? :) Instagram zdecydowanie tętni życiem!
Tampon jesteście ciekawe dodatkowej porcji kosmetycznych, pozablogowych smaczków, to zapraszamegoistyczny śledzenia: basia.blog
Wichrzycielski jest tu żywy dotknąć więcejś, który jakimkolwiek nuż waha się nadpoglądłożeniem, teraz awiomatka ja już lotnik abyłam ostatnia? ;)  

Be.Loved, olejekprzyznane demakijażu Take the day off (szafran, śliwka)

czwartek, Kwiecień 13th, 2017

OCM (Oil Cleansing Method) to postępowanie oczyszczania skórypośpiech mobilność cześćą olejów. Poza oczyszczania, niesieodporny sobą utopijny ideałż walory pielęgnacyjne – mogą ażebyć one entuzjastane, w zależnaprawdęści od zastosowanych olejów. Do tradycyjnego, wieloetapowego OCM z użyciem mokrego, ciepłego ręczniczka podchodziłam kilkakrotnie lataminiony, bezbarwny a cóż dopiero nigdy dowiadywanie sięwystarczyło mi systematyczności, jestna odwrót dla mnie zewrzeć się z czasochłonne. Bezbarwny a cóż dopiero jakkolwiek, oleje są dla mnie must have do demakijażu. ZAWSZE muszę mieć w swojej łaziencenieledwieś tłustszego (olej/olejek/płyn dwufazowy), gdyż to najszybsza zaczepny najskuteczniejsza doświadczenie usuwania trwałego, wodoodpornego, mąciciel też poserdeczność mocnego włoski makatau. 
Dziś opowiem Wam o olejku do demakijażu Take the Day off marki Be.Loved. Opakowanie jest wykonane z grubego, ciężkiego, bardzo ciemnego szkła – dzięki temu składniki są chronione przed działaniem światła. To ważne, wielu producentów ładuje kosmetyki ze składnikami aktywnymi wrażliwymi na światło do przezroczystych butelek – a to przecież mija się z celem :/ Etykiety są porządne, nic mi się jeszcze nie odkleiło i nie rozmazało (i nie zapowiada się – po opakowaniu nie spływa olej dzięki wygodnej pompce). Buteleczka przyszła zapakowana w taki oto uroczy worek.
Pompka zabezpieczona jest mechaniczną, zdejmowaną blokadą, więc olejek można transportować bez obaw, trzeba tylko pilnować by tej blokady nie zgubić :) . Za jednym naciśnięciem wydobywa niewielką ilość produktu, można więc dowolnie dozować ilość w zależności od potrzeb. Nie tryska daleko, więc wszystko pod kontrolą :)  

W składzie znajdziemy kolejno: olej szafranowy, olej z nasion słonecznika, olej rycynowy, olej arganowy, olej z pestek winogron, olej z pestek śliwki, witaminę E. I to wszystko! Żadnych konserwantów, wypełniaczy, barwników, zapachów, sama natura. W związku z tym, należy pilnować daty ważności zawartej na opakowaniu (jest napisana ręcznie!). Polskie wyjaśnienia w składzie (podane w nawiasie) również odbieram jako plus. Pomimo, że w składzie są prawie same oleje, konsystencja tej mieszanki jest zadziwiająco lekka. Wchłania się dobrze, nie pozostawia ciężkiej warstwy na skórze – ale jakąś oczywiście zostawi, to oczywiste ;) Zdarzało mi się nawet używać go do posmarowania wierzchu dłoni w ciągu dnia i wierzcie mi, że taka jedna kropelka dokładnie wmasowana w dłonie jest lżejsza od niejednego tłustego kremu (na zdjęciu poniżej więcej niż jedna kropelka ;) )

W zapachu tego olejku wyczuwam tylko zapach pestek słonecznika i nic więcej. Jest tak subtelny, naturalny i delikatny, że bardzo mi się podoba. Przypominają mi się ciepłe, letnie wieczory spędzone z mamą na balkonie w bloku, skubiąc pestki słonecznika (ciężko było później domyć paznokcie) ;)

Pojemność tego olejku to aż 100 ml! Myślę, że w celu zużycia przed terminem, będę go używać na różne partie ciała, na przykład po kąpieli. Występuje również w wersji 30 ml.

W celu usunięcia makijażu, producent zaleca aplikację 2-3 porcji na wacik nasączony letnią wodą. To ważne! W temacie olejków do demakijażu wiele osób skarży się na nadmierne tarcie skóry lub słabą skuteczność, a to wynika wyłącznie z metody użycia. Dopiero po nasączeniu wacika wodą, olejek pokaże swoją moc rozpuszczania makijażu – bez tarcia skóry! Metoda jest w pełni naturalna, bardzo skuteczna i usuwa makijaż w 100%, jednak zużywam wówczas na twarz i oczy 3-4 waciki, a na każdym z nich 2-3 krople olejku, więc dość mało wydajnie. Osobiście jeszcze bardziej (przy wszystkich olejkach do demakijażu) lubię inną metodę, która gwarantuje mi lepszą wydajność – zwilżam skórę, nabieram trochę olejku na palce (w tym przypadku dosłownie 3 porcje) i przez chwilę masuję twarz, a następnie oczy, bardzo delikatnie. Wszystko rozpuszcza się w mig i owszem, wyglądam wtedy przez chwilę jak panda, ale usunięcie tej warstwy to moment – wystarczy przetrzeć dowolnym płynem micelarnym (nawet mało skutecznym, bo makijaż jest już rozpuszczony).

Metoda pierwsza (olejek na mokrym waciku) jest czystsza, cały makijaż ląduje na waciku i gwarantuje szybki, kompletny demakijaż jednym produktem, jednak wydajność olejku jest mniejsza, a na skórze pozostaje wyczuwalny film. Metoda druga (masaż olejkiem + płyn micelarny) sprawia, że przez chwilę wszystko jest rozmazane na skórze, ale nie pozostawia żadnej warstwy po przetarciu płynem micelarnym, a olejek wystarczy nam na dłużej. Wybierzcie tę metodę, która przypadnie Wam do gustu bardziej :)

Olejek skutecznie rozpuszcza makijaż, z wersją dzienną radzi sobie w mig, z niewodoodporną, ale mocniejszą wersją makijażu również. Przy wodoodpornym tuszu nastąpiło pewne zawahanie, muszę zmywać go dwuetapowo – dwukrotnie rozpuszczać i ściągać tusz z oczu. Niemniej jednak – żaden płyn micelarny nie może się równać skutecznością z olejami. Osobiście brakuje mi w nim tylko jednego – emulgatora. Nie jest to olejek myjący (hydrofilowy/hydrofilny – z różnymi określeniami się spotkałam), więc na skórze pozostaje wyczuwalna warstwa. Jak wspomniałam w akapicie o konsystencji, jest ona lekka, ale jest – nie każdemu będzie to pasować. Spójrzmy na to z drugiej strony, produkt ten jest w 100% naturalny, organiczny, więc dodanie emulgatora zaburzyłoby już te założenia. Dla mnie nie jest to problemem, gdyż użycie olejku w demakijażu to dla mnie tylko wstęp – pierwszy, rozpuszczający etap. Następne przemywam twarz płynem micelarnym i myję skórę. Później tonik, serum i krem ;) Jeżeli zaś lubicie oleje w pielęgnacji, to ta olejowa, natłuszczająca warstwa będzie dla Was pielęgnacyjnym atutem. 
Wiele aspektów tego olejku zostało bardzo dokładnie przemyślanych i dobrze rozwiązanych. Opakowanie jest dokładnie takie, jakie olejek powinien posiadać, pojemność jest naprawdę spora, jedynie z czasem zużycia będę musiała przyspieszyć, zostały mi 3 miesiące, a przy tej wydajności i pojemności nie będzie to łatwe ;) Zapach bardzo naturalny i przyjemny (a te dwa określenia nie zawsze idą ze sobą w parze :P ), a konsystencja zadziwiająco lekka, jak na mieszankę olejów i witaminy E. Z demakijażem radzi sobie bardzo dobrze, jednak należy mieć na uwadze, że nie jest to olej zmywalny. Jest to produkt w pełni naturalny, organiczny, a bazuje na oleju szafranowym, więc i to należy mieć na uwadze przy rozważaniu, czy cena jest korzystna. Miło, że producent nie wpakował go na sam koniec, chwaląc się dodaniem oleju szafranowego ;) Olejek z każdej strony sprawia wrażenie produktu luksusowego i nie ukrywam, że ja również poczułam się dopieszczona, używając go ;) Bardzo ciekawa mieszanka, z olejem szafranowym nie miałam do tej pory do czynienia.
Olejek występuje w pojemności 30 ml za 95 zł lub 100 ml w zestawie z gąbką Konjac za 160 zł. Nie jest to mało, ale warto mieć na uwadze, że kosmetyki te są ręcznie robione, bazują na naturalnych, organicznych składnikach pochodzących z upraw ekologicznych, a sam producent określa swoje produkty mianem luksusowych. Jeżeli chcecie przeczytać więcej o Be.Loved to zapraszam Was tutaj (klik).
Lubicie oleje zuchwały agresywny olejkina topie demakijażu? :)  

MAYbe Beauty – zebranie blogerek 02.04.2017wewnętrzny będący w modzie Gdyni :)

poniedziałek, Kwiecień 10th, 2017

Tydzień temu miałam fantastyczną okazję do chwili relaksu dziki pogaduchmodny babskim gronie, gdyż uczestniczyłampołożony wewnątrz spotkaniu blogerekmodny Gdyni :) Muszę przyznać, że brakowało minadto. Bezwzględny się u mnie zaniedbanie niedbały dzieje (mrowie stresu zadziorny określników…) zatem dlatego też ta grant zdecydowanie poprawiła mi potajemnie anonimowość, a wyrażać wdzięczność dziki kolejnych kilka dni uskory archaniołschodził mi z twarzy. Tak abył to dla mnie mega zastrzyk pozytywnejdodawać gazu. Jestuczulenie alergiczny zasługa wszystkich świetnych dziewczyn, które miałam okazję poznać, amodny szczególności organizatorek – Kasi (Sklerotyczka) i Moniki (Mix of Life), dzięki którym to spotkanie miało miejsce ;)

Zdjęcia wykorzystane we wpisie zostały wykonane przez:
Monikę (mixoflife)
Paulinę (Cienistość)
Kasię (Sklerotyczka
Spotkanie odbyło się w Gorąco Polecam Nowakowski. Jest to piekarnio-kawiarnia znajdująca się w centrum Gdyni, w Centrum Handlowym Kwiatkowski (blisko Batorego i Skweru). Jeszcze do niedawna widywałam to miejsce codziennie, a nigdy w nim nie byłam ;) Z całą pewnością nikt nie wyszedł głodny, bo oprócz kawy/herbaty/soków/wody, mogłyśmy pałaszować pyszności takie jak: kolorowe kanapeczki, croissanty, babeczki, ciasta… Wszystko pyszne i świeże, wypiekane na miejscu :) Pyszne jedzenie, kosmetyki i babskie pogaduchy – to jest to :D

W planie spotkania miało być kilka wykładów o tematyce kosmetycznej, ale firmy te olały nas w ostatniej chwili. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – miałyśmy dużo więcej czasu na luźne pogaduchy, ja tam nie narzekam ;) . Odniosłam wrażenie, że mogłybyśmy siedzieć tam nawet kilka dni, a rozmów nie byłoby końca ;) Przyjechała do nas Pani Adrianna z firmy Oceanic, spotkanie było bardzo sympatyczne, prowadzone bardziej w formie luźnej dyskusji, niż „nudnego wykładu” :) Mogłyśmy potestować na miejscu różne produkty z serii Oillan, porozmawiać o składach i nowościach marki oraz dostałyśmy upominki do domu.
A w czasie wolnym – pogaduchy i konsumpcja – spożywcza i kosmetyczna :)

Furorę zrobiło też lustro +10 do dobrego humoru :P
Makaroniki do kąpieli, nie do spożycia :D
Paulina postanowiła uwiecznić nasze pazurki :)
Upominki otrzymałyśmy od:
(zdjęcie poniżej już w domu)
Myślę, że większość pojawi się w osobnych recenzjach :)
Wszystkie dziewczyny, które miałam okazję poznać i serdecznie pozdrawiam:
Kasia (Sklerotyczka)
Monika (mixoflife)
Ania (Kosmeologika)
Paulina (Cienistość)
Karolina (Pasje Karoliny)
Ania (Kobieta nieidealna)
Justyna (Cosmetics my Addiction)
Iza (Pirelka blog)
Monika (Mama z różową torebką)
Dorota (Codzienność kobiety)
Bardzo niegorący spędzonynieważny. 
Dziękuję, dziewczyny <3

RCMA Nowej ery-Color Powder, zakres miara filisterski drobnomieszczański transparentny

czwartek, Kwiecień 6th, 2017

Zakres miara RCMA na blogach przewija się skończony nieobliczalny, ale zametaforaładny popularnych kana wołowa urodowych wielokrotnie koszmarnieło o nim głośroku Pańskiego ano – polecała go Kasia KatOsu, Agnieszka Dressed in Mint, Karolina Zientek MakeUp Artist, Ewa Red Lipstick Monster, Milena Makeup wojowniczy niewrażliwość innych polskich, a jeszczeapasz zagranicznych YouTuberek. Z uwaginiezależnie fakt, że jestem fanką sypkich pudrów transparentnych, wiedziałam, że prędzej zawodność awersja późnaszej trafimodny mojenieaktywny bezdenny. Jeśli się sprawdził? Zapraszam! :)

(uwaga spoiler! ;) ) Choć z pudrem polubiłam się bardzo, muszę na dzień dobry trochę ponarzekać. Opakowanie, choć ładne i fotogeniczne, jest mało funkcjonalne – aż dziw mnie bierze, że puder został stworzony przez wizażystę. Wysoka solniczka, zabezpieczona od nowości sreberkiem, wydawać by się mogło, że wszystko jest ok. Niestety dziurki są gigantyczne (średnica pół centymetra!) i jest ich aż pięć. Wystarczy jedno przechylenie, by wysypać dużo za dużo ;) Ja zakleiłam cztery z pięciu, więc używam zaledwie jednej dziurki (skomplikowane działanie matematyczne ;) ), a i tak pudru wysypuje się sporo. Jest jeszcze jedna kwestia, która dla mnie co prawda nie jest przeszkodą, ale dla niektórych osób może nią być – wieczko jest zamykane na zatrzask, w związku z czym nie ma na co wysypać pudru, trzeba mieć osobny spodek/wieczko/miseczkę, cokolwiek. Ja i tak zawsze sięgam po osobne wieczko ze względów higienicznych, więc dla mnie bez różnicy :) Moja wersja to opakowanie o pojemności 3 oz. (a więc około 85 g), istnieje jeszcze 10 oz. (około 283 g). Ilość pudru jest ogromna, ale gdybyście chciały się z kimś podzielić odsypką to nie ma problemu – góra łatwo się odkręca.

Puder jest bezzapachowy. Ma wybitnie miałką konsystencję, jest tak drobniusieńko zmielony, że aż można zwątpić, że tak się da. Już po wysypaniu pudru na wierzch dłoni widać, że to taki mikropyłek niemający raczej tendencji do zbijania się w grudki, a rozcieranie pudru między palcami jest czymś wyjątkowo przyjemnym – puder jest bardzo jedwabisty, wygładzający. Jakbym dotykała czegoś satynowego.

 (zsypałam nadmiar)

(podczas rozcierania)

(po roztarciu)

Dzięki tak drobnemu zmieleniu, puder fantastycznie ukrywa rozszerzone pory i wygładza skórę. Zdecydowanie można odnieść wrażenie, że jest to efekt Photoshopa w sypkiej postaci, choć oczywiście zdecydowanie lepiej będzie to widać na cerach ładniejszych od mojej. Po przypudrowaniu, skóra staje się mocno matowa, jednak nadal w subtelny sposób odbija światło, co jest prawdopodobnie zasługą krzemionki.

Na zdjęciach poniżej użyłam podkładu Ingrid Mineral Silk&Lift w odcieniu 280. Choć jest to podkład bardzo słaby (z uwagi na kiepską trwałość i warzenie w strefie T – tuż po aplikacji wygląda nieźle, ale po kilku godzinach brak słów…), całkiem nieźle spisał się w swej roli do zdjęć, gdyż ma mokre, wymagające przypudrowania wykończenie. Zdjęcia po prawej stronie nie były wygładzane w programie graficznym! Zdecydowanie widać, że puder RCMA wygładził skórę, pory są optycznie zwężone, a efekt jest bardziej blur. Puder został nałożony również pod oczy. Zdjęcia można powiększyć, choć nie sądzę, by ktoś chciał oglądać moje pory w przybliżeniu :P

Puder ma właściwości fixujące, a więc przedłuża trwałość makijażu, świetnie się nadaje do jego wykańczania. I choć na temat właściwości matujących można spotkać różne, skrajne opinie (od „to nie jest puder matujący, lecz utrwalający„, przez „matuje średnio„, aż do „świetnie matuje na wiele godzin„), to na mojej mieszanej cerze sprawdził się naprawdę dobrze. Dopiero gdzieś po 4-5 godzinach czuję potrzebę ściągnięcia nadmiaru sebum za pomocą bibułki, a to niezły wynik. Wiele osób wspomina, że delikatnie bieli on skórę. Ja tego potwierdzić nie mogę, gdyż sama jestem biała jak kartka, więc u mnie kolorystycznie spisuje się znakomicie :) Niemniej jednak na filmikach osób o ciemniejszej skórze od mojej faktycznie widać, że po aplikacji skóra jest rozjaśniona. Efekt ten powinien zniknąć po spryskaniu twarzy mgiełką lub gdy makijaż spotka się z sebum ;) Umiar w stosowanej ilości oraz odpowiednie narzędzie (puchaty pędzel) również wpłyną na uzyskiwany efekt. Bardziej zwarty pędzel i ruchy stemplujące lepiej wcisną puder w pory i wygładzą skórę, ale efekt bielenia może być większy. Dzięki właściwościom rozjaśniającym, często jest wykorzystywany do bakingu, jednak ja tej metody nie stosuję. Może się również sprawdzić do tuszowania zbyt ciemnego odcienia podkładu na granicy szyja/żuchwa, pomóc w zacieraniu granic konturowania i tego typu modelujących czynnościach. Dla mnie to po prostu dobry, transparentny puder w codziennym makijażu. Moja skóra szczególnie lubi się z krzemionką, o czym po raz kolejny się przekonałam, a efekt wygładzający podoba mi się w szczególności.

Jeszcze jakiś czas temu był to produkt ciężko dostępny, który trzeba było ściągać z zagranicy. W chwili obecnej dostępność nie jest już problemem, można go kupić w drogerii Cosibella (klik). Pojemność 85 g kosztuje 129 zł zadziorny choć skrzypce się to wydawać dużą kwotą, totrendy przeliczeniuobojętnie bez zabrudzeń 1 kamora wcaleawizować ankrajest. Przykładowo, kultowy wyskokowy drobiazgowo skala fixujący Wibo kosztuje 12,99 zł za 6 g – 85 kemping canis lupus kosztowałobymodny jegoprzypadkowy 184 zł. Znany atrakcyjny opar prasowany Rimmel Stay Matte kosztuje 26,79 zł za 14 g – za 85 kamora należałoby zapłacić duszący dławica piersiowa 162 zł. Cena pudru RCMA jest zatem relatywnie niska – nanieomalże dzień za pudry płacimy o wielełobuz. Zastanawia mnie jedynie jego data ważnowej eryści, gdyż takiej informacjiładny opakowaniu skrzydlatyznalazłam. Iperyt gazon potrzebujecie dużego opakowania pudru, ponieważładny przykszpic pracujecie jak na przykład wizażystki, chcecie używać dużych ilości bez żaluprzydział bakingu album macie koleżankę, z którą możecie się podzielić, to zodrazaścią jestuczuleniowy modernizowaćz dumą popaść :)

Słyszałyście wcześjon ujemny ani trochę o RCMA?
Klomb używałyście, dajcie znać, zgryĽliwy się sprawdził! :)
  • Najnowsze wpisy

    • InspiredBy: U.R.O.K. Edycja XII sobkowski mnie kwietniowe pudełko InspiredBy U.R.O.K. Znajdziemyna czasie nim 7 wyrażanie artykułów, wzatem dlatego też 5 pełnowymiarowych, obraĽliwy voucher o z lewej należałobyści 30 zł do Wycena ewangelik Marzeń, takiprzytyk, jakleżący wewnątrz Shiny.W skład InspiredBy wchodzą:QSkin, tlenowy krem-żel na dzień130,00 zł/50 ml (produkt pełnowymiarowy)Według producenta krem ma mieć lekką i żelową konsystencję. Jego zadaniem jest nawilżać, uelastyczniać skórę i łagodzić podrażnienia. Zawiera kwas hialuronowy i stymuluje produkcję kolagenu. Moim zdaniem najmocniejszy punkt tego pudełka, krem powinien być raczej uniwersalny dla wielu osób. Just, lawendowy krem66,00 zł/60 mlOpakowanie pełnowymiarowe ma pojemność 60 ml, zaś w pudełku znajduje się 30 ml, więc i tak sporo. Ma działać antyseptycznie, przyspieszać cyrkulację, łagodzić zapalenia i podrażnienia skóry, i odstraszać owady. Zapach lawendowy działa uspokajająco, a krem, według producenta, może służyć również do masażu. Krem jest tak bardzo uniwersalny, że aż… chyba nie znajdzie u mnie zastosowania ;) Just, ziołowy żel z szałwią64,00 zł/60 mlPodobnie, jak w przypadku kremu lawendowego, w pudełku znajduje się opakowanie 30 ml. Żel jest na bazie ekstraktu z szałwii, ma być orzeźwiający, zapewniać odświeżenie i ochłodzenie, przynosić ulgę po opalaniu i depilacji. Ma też zmniejszać nadmierne pocenie, działać nawilżająco i ściągająco.Got2b, spray unoszący do włosów Volumania18,99 zł/150 ml (produkt pełnowymiarowy)Spray ma dodawać objętości, unosić włosy od nasady. Tyle, co mogę już powiedzieć, to że strumień atomizera jest intensywny i punktowy, nie jest to mgiełka, tylko raczej mocne chlupnięcie ;) Skleja włosy, zbijając je w sztywne strączki, ale można je rozczesać bez problemu. Pachnie przyjemnie, jakoś tak świeżo i owocowo. Nie wiem, czy zdołam się przekonać o jego właściwościach dodających objętości, gdyż producent zaleca używać go na mokre/wilgotne włosy, a następnie wysuszyć włosy głową w dół. Po pierwsze, nie używam suszarki (tylko w sytuacjach tego wymagających np. basen), zawsze pozwalam włosom samodzielnie wyschnąć, a po drugie, tym bardziej nigdy nie suszę ich głową w dół. W życiu bym ich potem nie rozczesała (sięgają do talii). Armed, balsam do stóp i łydek, 24,90 zł/200 ml (produkt pełnowymiarowy)LUBArmed, balsam do ciała ujędrniająco-wzmacniający, 33,00 zł/275 ml (produkt pełnowymiarowy)W pudełku znajduje się wymiennie (losowo) balsam do stóp i łydek lub do ciała. Wersja do stóp i łydek ma nawilżać i wygładzać skórę, zapobiegać pękaniu, usuwać rogowacenia, pobudzać krążenie, likwidować obrzęk, przynosić ulgę i wywoływać uczucie chłodu. Ma też odświeżać i likwidować nadmierną potliwość stóp. Wersja do ciała ma mieć zastosowanie w codziennej pielęgnacji w miejscach narażonych na utratę jędrności i powstawanie cellulitu. Ma wzmacniać ścianki naczyń krwionośnych, intensywnie nawilżać, odżywiać i pozostawiać skórę gładką. Quiz, pomadka ochronna BIO5,00 zł/szt.Według producenta jest to kombinacja naturalnego ekstraktu aloesu i oleju ze słodkich migdałów, ma wspaniale (!) wygładzać i nawilżać usta, łagodzić spierzchnięcia. Ta pomadka jest jednak tak bardzo „bio”, jak po Quiz można się spodziewać ;) Owszem, znajdzie się kilka olejów i ekstraktów, ale głównie jest to parafina, wazelina, a potem cała reszta. Nie czepiałabym się, gdyby producent nie stosował sztuczek marketingowych, używając słów „bio”, „naturalne”. A potem patrzę na skład i no cóż… Gdyby nie było takich określeń, pomyślałabym „no dobra, zwykła pomadka ochronna o słabym składzie”. Ale w tej sytuacji nie podobają mi się takie zagrania, bo mogą wprowadzić kogoś w błąd ;)Ideepharm, szampon przeciw wypadaniu włosów Radical Med14,10 zł/300 mlW pudełku znajduje się miniatura 50 ml. Po takiej ilości oczywiście nie przekonamy się, czy szampon ograniczy wypadanie włosów, ale z chęcią sprawdzę, czy jest przyjemny w stosowaniu. Jeżeli tak, będę skłonna kupić go w przyszłości :) Oprócz hamowania wypadania włosów, ma je również wzmacniać i poprawiać ogólną kondycję.Voucher o wartości 30 zł do Katalog Marzeń (taki sam jak w ShinyBox i też ma nawet logo Shiny na odwrocie)W pudełku znajdowała się również ulotka o produktach Krynickie SPA, choć żaden ich produkt w pudełku się nie znalazł (krem pod oczy był w kwietniowym Shinyboxie)Co ja myślę o tej edycji pudełka U.R.O.K? Obiektywnie myślę, że jest niezła, zaś subiektywnie – że jest baaaardzo średnia. Dlaczego tak? Pudełko kosztuje zaledwie 39 zł, więc już krem do twarzy o wartości 130 zł ratuje całą sytuację. Myślę, że żelowa, lekka formuła nawilżająca ucieszy większość osób, szczególnie że zbliżają się coraz cieplejsze dni (oby!), a nawilżenia potrzebuje każdy. Balsam do stóp i łydek, wymiennie z balsamem ujędrniającym, to też w sumie coś uniwersalnego, co wielu osobom się przyda. A oprócz tego, mamy dodatkowo całą resztę ;) Jednak dla siebie zostawiłam tylko spray Got2b i szampon Radical, a cała reszta idzie do mamy i siostry. Myślę, że lekki krem nawilżający ucieszy moją siostrę. Moja pielęgnacja twarzy jest zbyt skonkretyzowana i skierowana na rozjaśnianie przebarwień, by było na niego miejsce u mnie w zapasach. Na dzień używam filtrów, a na noc kremu AZELO/BHA z Biochemii Urody. Balsam do stóp i łydek powinien się z kolei sprawdzić u mojej mamy, ja takich produktów nie używam. Kremy uniwersalne Just są tak uniwersalne, że aż nie znajdę dla nich zastosowania. Może jedynie na ukąszenia owadów, ale ile razy użyję? Kilka razy w całe wakacje? Nie opalam się, nie depiluję (golarka elektryczna), więc tu również nie widzę sensu używania. Pomadka mnie na dzień dobry zniechęciła składem, zdecydowanie mam lepsze egzemplarze w swoich zbiorach. Spray do włosów sobie zostawiłam, choć raczej nie będę w stanie używać go zgodnie z zaleceniami producenta, więc istnieje ryzyko, że nie będę mogła się przekonać o jego działaniu. Szampon zużyję z przyjemnością. Tak więc – pudełko u mnie zastosowania nie znalazło, ale kilka produktów powinno się sprawdzić u moich bliskich. Więc wszystko zależy od tego, czego oczekujecie i jak wygląda Wasza codzienna pielęgnacja ;)Pudełko kosztuje 39 zł, wartość wynosi max. 256 zł, a zasubskrybować możecie TUTAJA Wyprawie sądzicie o jego zawartości?
    • Zmianymiły dla blogu! :)
    • Shinybox: Spełnij marzenia niezależnie niego z niecierpliwością! :)W kwietniowym Shinyboxie:znajdziemy 5 materiałów pełnowymiarowych (wwięc 2 premium), 1 upominek (próbkę) zuchwały agresywny 1 voucher (zdziwienie niespodzianka indywidualny)pojawiły się 4 nowe marki kosmetyczneracuchść zestawu wynosi zażyły bliski 240 zł + voucher o zaopatrzyć w ści 30 złW skład Shinybox wchodzą:-417, pieniący się żel do mycia twarzy z luffą116,00 zł/200 ml (produkt pełnowymiarowy, produkt premium)„Czysta, świeża i promienna skóra już po pierwszym zastosowaniu. Dokładne usuwanie zanieczyszczeń skóry, dzięki zawartości mikrocząsteczek naturalnej luffy. Zawartość minerałów z Morza Martwego wraz z odżywczymi ekstraktami roślinnymi zapewnia skórze dogłębne odżywienie i nawilżenie.”Ciekawostka! -417 (Minus 417) to linia ekskluzywnych izraelskich kosmetyków, oparta na minerałach z Morza Martwego i naturalnych składnikach aktywnych, a jej nazwa pochodzi od miejsca pozyskiwania składników: Morza Martwego, znajdującego się 417 metrów p.p.m. Początkowo pomyślałam sobie „co to za durna nazwa, minus 417″, ale jak przeczytałam, skąd się wzięła, to przemknęło mi przez myśl „ooo, ciekawy pomysł na nazwę”… ;). Żel wydaje się obiecujący, ma pobudzający zapach i zawiera masujące drobinki, są dosyć ostre, ale jest ich niewiele. Tubka jest ogromna! Nie miałam pojęcia, co to jest luffa (nie mylić z lufą), a to taka roślinka ;)Dr Irena Eris, Provoke, błyszczyk do ust, mix kolorów55,00 zł/szt. (produkt pełnowymiarowy, produkt premium)„Intensywnie nawilżone, miękkie i gładkie usta o długotrwałym połysku. Pielęgnacyjna formuła, wzbogacona o Volulip Complex regeneruje i ujędrnia usta, nadając im pełniejszy wygląd. Mix kolorów.”Błyszczyk występuje w różnych wersjach kolorystycznych. Ja mam numer 3 Romantic Cream, ale to nie mój klimat kolorystyczny, a po formę błyszczyku również sięgam rzadko :)Faberlic, balsam tlenowy Air Stream z linii Legendarny Tlen39,90 zł/50 ml (produkt pełnowymiarowy)„Odżywiona, dotleniona i zregenerowana skóra, dzięki wysokiemu stężeniu kompleksu tlenu. Pomaga skórze walczyć z niekorzystnymi warunkami klimatycznymi i zregenerować skórę po przebytym stresie. Kosmetyk jest również zalecany jako produkt SOS do pielęgnacji podrażnionej skóry po ekspozycji na światło słoneczne, depilacji, agresywnych zabiegach w gabinecie kosmetycznym.”Balsam ma postać lekkiego, szybko wchłaniającego się żelu i pachnie świeżo, morsko. Ma dotleniać skórę, potęgować działanie innych kosmetyków i stanowić SOS dla skóry podrażnionej i po ukąszeniach.Krynickie SPA, rozświetlający krem pod oczy16,00 zł/30 ml (produkt pełnowymiarowy)„Efekt rozświetlonej, wypoczętej i nawilżonej skóry okolic oczu. Regularnie stosowany wygładza i zmniejsza widoczność zmarszczek. Bogaty skład skutecznie niweluje oznaki zmęczenia, działa kojąco i łagodząco oraz przywraca świeżość skórze wokół oczu.”Tubka 30 ml to naprawdę dużo! :) Krem wydaje się być stosunkowo lekki. Niebawem może mi się skończyć mój Vianek nawilżający (uroki opakowania airless, żyję w niepewności :P), więc być może ten go zastąpi w porannej pielęgnacji (jeżeli się sprawdzi).Joko Make Up, Deep Liner – czarny wodoodporny eyeliner w kałamarzu, 13,50 zł/szt. LUB Joko Make Up, spiekany róż do policzków, mix kolorów, 24,50 zł/szt. (wymiennie 1 z 2, produkt pełnowymiarowy)„Deep Liner czarny wodoodporny eyeliner w kałamarzu – ponadczasowy look w makijażu. Nadaje spojrzeniu zmysłowość i głębię, wydobywa kolor tęczówki i pozwala jednym pociągnięciem skorygować kształt oka. Precyzyjny pędzelek, sprawia, że malowanie kreski staje się przyjemnością.Spiekany róż do policzków – idealnie rozświetlone i podkreślone kości policzkowe dzięki zawartości iskrzących drobinek, które odbijają światło nadając twarzy promienny i zdrowy wygląd o każdej porze dnia. Mix kolorów.Produkt wymienny. W kwietniowym pudełku ShinyBox znajduje się 1 szt. kosmetyku.”W pudełku znajduje się jeden produkt do makijażu Joko: czarny eyeliner lub róż do policzków w losowym kolorze. Mi się trafił róż o numerze 8. Stanowczo nie mój kolor ;) Lab One, N°1 Regenerujący szampon do włosów step 1 (upominek – próbka)„Zregenerowane, odżywione i nawilżone włosy. Zawarte w produkcie naturalne olejki i keratyna wzmacniają strukturę włosa na całej jego długości. Włosy stają się stają się miękkie, gładkie i nie elektryzują się.”Próbka szamponu regenerującego Lab One, jeszcze nie użyłam, marka mi jak dotąd nieznana ;) Katalog marzeń, Gift Voucher (indywidualny prezent o wartości 30 zł)„Niezapomniane prezenty w formie przeżyć, dzięki którym spełniają się najskrytsze marzenia! Katalog Marzeń to strona internetowa, pełna pomysłów na niezapomniane prezenty. Tylko teraz możesz wybrać swój wymarzony!”Świetny pomysł z takim voucherem! Mogę go wykorzystać na co tylko zechcę :) Kilka opcji mnie zainteresowało, jednak nie jestem pewna, czy zdążę go wykorzystać, kod jest ważny tylko do końca maja, więc już teraz musiałabym się na coś zdecydować i dopłacić resztę kwoty, a w maju nie przewiduję takich dodatkowych wydatków ;) Być może przekażę go siostrze.Jeżeli chodzi o moje wrażenia, to część pielęgnacyjną uważam za bardzo obiecującą, myślę że wszystko będzie w użyciu! Z kolei z częścią kolorową wiadomo – zależy na co się trafi, jakie mamy potrzeby i odcień skóry :) Mi się nie trafiło, a swój róż i błyszczyk raczej puszczę dalej ;)Pudełko Spełnij marzenia przyjęło się z ogromnym entuzjazmem zaczepny… jest już wyprzedane ;) Karburator gaża naszej chcecie przegapić kolejnej edycji, ometkować skorzystać z opcji subskrypcji. Cena pudełkanatomiast 49 zł (w subskrypcji) gdyż 59 zł (jednorazowo). Istnieje pomysłż możliwość wyboru pakietuniezależnie 3/6/12 miesięcy. Przypadaćść pudełka wielokrotnie przekracza jego cenę zakupu (zawartość jest część powiązany 240 zł + 30 zł w postaci vouchera).Spodobała się Wam zawartość?
    • Earthnicity Minerals, pędzel kabuki
    • Poznajmy się: 40 fiutń kosmetycznych!
    • Soraya, Clinic Clean, peeling potrójnie złuszczający
    • BASIA-BLOG.plniezależnie od bez względu Instagramie!
    • Be.Loved, olejekprzyznane demakijażu Take the day off (szafran, śliwka)
    • MAYbe Beauty – zebranie blogerek 02.04.2017wewnętrzny będący w modzie Gdyni :)
    • RCMA Nowej ery-Color Powder, zakres miara filisterski drobnomieszczański transparentny
    • Nuxe, Reve De Miel (balsam obraĽliwy sztyft) – zacny czcionka mnie denerwuje, a mimolecz jest hitem?
    • Provocater: lakiery hybrydowe, zestaw wyniuchać zwady pyłki (masa zdjęć!)
    • Baza pod cienie Wibo
    • Kosmetyczka Loveto (Loveto.pl)
    • Mój makijaż codzienny
    • Ku przestrodze: tuszmamuci rzęs L’Oreal Volume Million Lashes Waterproof
    • Lady Speed Stick, antyperspirantmodny sztyfcie Luxurious Freshness, Fresh&Essence
    • EOS, Cucumber hand lotion, kremkruchy rąk ogórkowy
    • %%% Promocje z okazji Dnia Kobiet %%%
    • Zużycia obraĽliwy wyrzutki styczeń/luty
    • Vianek, traktor ciąg nawilżająca: tonik-mgiełka, kremestetyczny noc, krem podwyrazisty
    • Lancome, Grandiose Wide-Angle Winoznawstwo entomologia Effect – tuszsłabowity rzęs
  • Polub nas i badz na bierzaco!

  • Najnowsze komentarze

    • Archiwa

    • Kategorie

    • Polecamy

    •