Darmowe Gadzety – Probki kosmetykow

» Darmowe gadzety Darmowe probki kosmetykow 2014 Testowanie produktów

Szukaj

Archive for the ‘Darmowe gadzety’ Category

Moja aktualna pielęgnacja twarzy: LUTY/MARZEC

środa, Luty 25th, 2015

Postanowiłam napisać dziś luźnego posta o mojej aktualnej pielęgnacji twarzy, którą stosowałammodny lutym zadziorny będzie kontynuowanana topie marcu :) Mam nadzieję, że się Wam spodoba, kandydować być może się zainspirujecie :) Pielęgnacjaw dużej mierze naturalna, półproduktowa, częściowoleżący wewnątrzłasnorobna. Ukierunkowana rozporządzenie przede wszystkimestetyczny wybielanie przebarwień, unikanie powstawania kolejnych (zrobiony z drewna drewnieć), lekkie złuszczanie, oczyszczanie zwady obowiązkowo nawilżanie. Sezon peelingów kwasowych uważamsilnie dokumentny wysoki, planuję napisać ozatem dlatego też obszernego postana topie niedalekiej przyszłości. 

Całość prezentuje się następująco:

A teraz po kolei:
Oczyszczanie twarzy i demakijaż:
Do demakijażu służą mi przede wszystkim: olejek hydrofilowy czarnuszka-migdał z ZSK, o którym pisałam TUTAJ oraz płyn dwufazowy Rival de Loop, recenzowany TUTAJ. Oba produkty genialnie rozpuszczają makijaż (nawet wodoodporny), używam ich zamiennie w zależności od tego, ile mam czasu (lub chęci ;) ). Z płynem dwufazowym współpracuje się szybciej – wystarczy wstrząsnąć, wylać na wacik, przytrzymać na oku i ściągnąć makijaż, z olejkiem jest trochę więcej roboty bo od masowania nim oczu tworzy się panda na pół twarzy i pozbycie się jej zajmuje troszkę więcej niż zwykle. Niemniej jednak jest moim ulubieńcem pod względem skuteczności i delikatności, a tego typu olejki zagoszczą u mnie na stałe :) Etykieta od Rival de Loop niestety zaczęła się brzydko rolować, więc ją odkleiłam ;) Resztki makijażu, rozpuszczonego przez dwufazę lub olejek hydrofilowy, zmywam za pomocą płynu micelarnego Garnier, o którym pisałam TUTAJ. Dzięki temu mam pewność, że cały makijaż twarzy i oczu jest dokładnie usunięty. Dla mnie ten micel to geniusz i już mam kolejną butlę w zapasie :) Nie podrażnia oczu, dobrze zmywa makijaż oczu i twarzy, w dodatku jest tani, a butla ogromna. Szczerze polecam.
Do mycia twarzy (rano oraz wieczorem, po uprzednim demakijażu) służy mi obecnie żel micelarny BeBeauty, recenzowany TUTAJ. Nie jest moim ulubieńcem, więc nie gwarantuję, że zagości u mnie ponownie, raczej będę szukać czegoś lepszego ;) Ale to dość przyjemne, nieszkodliwe myjadło. 
Zamiast toniku, przecieram twarz hydrolatem różanym, pochodzącym ze sklepu ZróbSobieKrem (KLIK), to mój stały element kosmetycznych zapasów. Najbardziej cenię sobie ten konkretny hydrolat za jego właściwości buforujące, tj. przy wzbogacaniu półproduktami pH wyjściowe jest już często właściwe i nie wymaga regulacji, tak jak to bywa przy innych hydrolatach lub wodzie destylowanej. Trochę męczy mnie jego zapach, ale właściwości tonizujące ma jak najbardziej prawidłowe :)
Rozjaśnianie przebarwień, ochrona, nawilżanie:
Do rozjaśniania przebarwień służy mi przede wszystkim „serum antybliznowate„, przy tworzeniu którego wzorowałam się na przepisie u SeraPhase (KLIK), nie wszystkie składniki miałam (i nie wszystkie chciałam mieć), więc jego przerobiony na moje potrzeby i oczekiwania skład prezentuje się następująco:
Na temat właściwości na razie mogę powiedzieć niewiele (używam 2 razy dziennie od 18 lutego), a używa się w miarę w porządku – serum jest nieco lepkie (zasługa glukonolaktonu) i pachnie nieprzyjemnie (mimo olejku cytrynowego), ale na szczęście zapach wietrzeje błyskawicznie, jest wyczuwalny tylko i wyłącznie podczas aplikacji, a lepkość jestem w stanie wybaczyć. 
Do ochrony przeciwsłonecznej służy mi absolutnie genialny filtr Vichy Capital Soleil SPF50 w wersji matującej, recenzowany TUTAJ. Dla mnie to jedyny słuszny filtr przeciwsłoneczny – wszystkie inne dotychczas stosowane filtry były tłuste, bielące i makijaż na nich pływał. Ten jest dla mnie idealny, szkoda tylko że nie zrobiłam zapasów, bo obecnie jest niedostępny nawet online (pewnie wróci latem), a mam go na wykończeniu :/
Nawilżanie jest nie mniej ważne, szczególnie że serum lekko mnie wysusza ;) Całej twarzy służy przede wszystkim krem Lynia Plum z e-naturalne (KLIK), który stał się moim ulubieńcem! Kosztuje zaledwie 34 zł, jest w 100% gotowy (nic nie trzeba mieszać!), ma perfekcyjny skład i funkcjonalne opakowanie z pompką typu airless. Oprócz tego bardzo przyjemnie się go używa – ma przyjemny, delikatny, marcepanowy zapach (zasługa oleju z pestek śliwki), jest treściwy, ale wchłania się niemal do matu, nie ma mowy o tłustej warstwie mimo licznych olejów w składzie. Używam go tylko na noc (bo rano filtr), ale jestem bardzo zadowolona. Świetnie nawilża, regeneruje, przyjemnie się go używa, jest po prostu super :) Świetny gotowiec o naturalnym składzie i niewygórowanej cenie
Używam również naturalnych olejków – na samą szyję lub jeśli potrzebuję porządnej dawki nawilżenia, kilka kropelek pod krem. Czasami w ciągu dnia solo, jeśli nigdzie nie wychodzę. O mieszance łagodzącej z aloesem pisałam TUTAJ – świetny gotowiec, którego bardzo przyjemnie się używa. O oleju macadamia Ol’Vita (który często ląduje również na włosach, ale ciii ;) ) jeszcze nie pisałam, ale niedługo coś skrobnę. Niestety etykiety w kontakcie z tłustymi dłońmi wyglądają z czasem jak na załączonym zdjęciu… Na szczęście mam porobione fotki „od nowości”.
Jeżeli chodzi o nawilżanie okolic oczu, używam dwóch kremów – jednego na dzień, drugiego na noc. Żaden z nich nie stał się ulubieńcem, więc raczej to moja ostatnia przygoda z nimi. Na dzień towarzyszy mi krem przeciwzmarszczkowy Flos Lek, który jest zdecydowanie lekki i bez problemu nadaje się pod makijaż. Niestety wraz z tą lekkością idą raczej mierne właściwości nawilżające (w sumie mojej 23-letniej skórze wystarczają, ale na przykład mamie bym go już na 100% nie kupiła). Przyjemnie się go używa, ale wolałabym coś bardziej treściwego. Na noc używam kremu odżywczo-nawilżającego z e-naturalne, który z kolei właściwości nawilżające ma bardzo dobre (i bardzo bogaty skład), ale niestety nieprzyjemnie się go używa, bardzo mocno się roluje i nawet używając go tylko na noc, potrafię sobie zetrzeć (zrolować) cały krem spod oczu, bo wyczuwalna warstwa jest ciut denerwująca, moje palce lgną w okolice oczu i klapa. Szkoda :(
Maseczki i peelingi:
W zależności od stanu cery (wysyp lub jego brak ;) ) decyduję się na peeling mechaniczny lub enzymatyczny. Zaognionych zmian nie wolno roznosić po twarzy, więc wówczas towarzyszy mi dodatek bromelainy i/lub papainy, czyli enzymów rozpuszczających naskórek, powszechnie znanych z gotowych peelingów enzymatycznych, które niestety nie zawsze są skuteczne ze względu na ich niewielkie stężenie :) Takie tam oszustwo producentów… Napiszą, że zawiera, ale nie napiszą ile ;)
Jeżeli chodzi o peelingi mechaniczne, obecnie zużywam próbki z ZróbSobieKrem, bo trochę ich się nazbierało z różnych zamówień i trzeba je pozużywać. Peeling z nasion czarnej porzeczki przesypałam sobie z woreczka strunowego do pojemniczka po kapsułkach Acnex (wygodniej się nabiera):
Gdy go zużyję, przesypię sobie peeling z nasion czarnuszki (na zdjęciuleżący wewnątrz woreczku strunowym) :) Andronyoprócz mam pełnowymiarowe opakowanie 50g peelingu z nasion czarnej porzeczki, stenokardia dławić braki mi ikragrożą :) Wokoło w konsekwencji czego jest wciąż dotkliwy korund :D Mieszamporęczenie wekslowe awangarda porcję peelingu z żelemplanetka mycia twarzy (bowiem olejkiem, jak zależy mimiły dla mocniejszym efekcie) zadziorny masuję :)  
Peeling enzymatyczny wspak na ogół mieszamprzedmorze z moją ulubioną maseczką z glinki zielonej (ok 2% bromelaina względnie albowiem ok. 5% papaina), dusznica bolesna mam peeling zadzierzysty maseczkę w jednym :) Obierać łuszczyć się jest genialnie oczyszczona zadzierzysty rozjaśniona bez pocierania. 
Glinkę zieloną rozrabiam własny osobisty z wodą demineralizowaną bądź hydrolatem, liczbowy wzbogacam półproduktamina czasie zależpo Chrystusieści od potrzeb zawadiacki stanu cery (oleje/panthenol/aloes/kwas hialuronowy). Moja pochodzi aktualnie z JsBeaute względnie albowiem zamawiałam od nich jakiś łamliwy chrystianizmongi z allegro ;) Po zużyciu kupię dokumentny z ZSK gdyż e-naturalne, album metaforycznykozer nich mam największe zaufanie półproduktowe.
To iżby byle zbyćłoniezależnie tyle, sensualny moją obecną pielęgnację. W niedalekiej przyszłości planuję do świetlisty aniondarowiznałąswaryć Skinoren (kwas azelainowy) straszny agresywny tonik z kwasem salicylowym. Eksterminacja kronikarz annaływszystkoobojętnie bez zabrudzeń kombinator – serum antybliznowate pozostanietrendy użytku zaopatrzyć w ludzi obsceniczność, a azelo/bha wstecz w ramach :) słychać glukonolakton nabierać współpracuje z kwasem azelainowym pod kątem wybielania przebarwień, z tej racji dławiący takie narodowy socjalizm mogłoby się bardzo przyzwoicie akurat sprawdzić. Ale intensywny zobaczymy ;) )
Podoba się Wam moja pielęgnacja?
Używacie czegoś z powyżwyrazistość blask?

Odpady nie dający się przewidzieć sztuka teatralna inscenizować promocji kosmetycznych – co polecam, aidiotyzm odradzam (4) – Hebe, Istota, SuperPharm, Biedronka

poniedziałek, Luty 23rd, 2015

Zapraszam napowtórnie unowocześnienie promocyjnych gazetek :) Chciałam opublikować już w piątek, ale weekendowy wyjazd zupełikrarozbił moje plany zaczepny pozbawił czasu…
Unicestwiać ani jeden marudny zwykle skrzydlatywstawiam integralny, tylkouczulony alergik, co wydało mi się ciekawsze, z tej racji dławiący periodyczna gazik chcecie przejrzeć całe gazetkiosoba uczulona wóz fura podaję liniowy linia boczna :)

Hebe – 19.02 – 04.03

LINK DO CAŁEJ GAZETKI
Jak zwykle w promocji mój „ulubiony” Better Skin, widocznie ma słabą sprzedaż, bo ciągle chcą się go pozbyć ;) Recenzowałam TUTAJ i odradzam zakup – bardzo suchy i podkreśla wszystko, czego nie powinien. Tym razem w hebe również promocja 1 + 1 za jeden grosz, ale produkty są „z góry” narzucone i nie można sobie ich dowolnie wybrać w obrębie marki, zatem nic mnie zbytnio nie zainteresowało. Ale może Wam coś wpadnie w oko ;)

Dla wielbicielek lakierów Essie dobra wiadomość – 1 + 1 za jeden grosz :) Korzystna jest również promocja płatków Cleanic oraz Original Source, ale biorąc pod uwagę moje zapasy, nie skuszę się. W promocji również wybrane produkty do makijażu twarzy – lubiłam podkład True Match (link do recenzji), a na temat korektora czytałam wiele dobrego. W promocji również podkład Lasting Performance (który w sieci można dorwać nawet za 25 zł…), który jest moim zdaniem świetny, ale niestety nie ma takiego odcienia, który byłby dla mnie dobry :/ O podkładzie Match Perfection również czytałam wiele superlatyw, miałam z nim krótki epizod, ale dostałam w prezencie dużo za ciemny odcień i wylądował w koszu. Dwupaki lakierów Catrice za 10,49 zł oraz wybrane rodzaje tuszów Maybelline -35% :)
Szampony Farmony cieszą się dobrą sławą, w promocji za 7,19 zł
Wszystkie produkty do twarzy Himalaya herbals -20%, żele Palmolive 500 ml za 7,99 zł. Dla wielbicielek serii Ziaja Liście Zielonej Oliwki – płyn dwufazowy za 5,89 zł ;)
Antyperspiranty Adidas w kulce -30%, z całą pewnością odradzam wersję, którą recenzowałam TUTAJ. Żele do higieny intymnej Venus 6,29 zł za 500 ml, miałam wersję z ekstraktem z ogórka i była ok, choć nie bez wad. Recenzowałam TUTAJ
Żele pod prysznic Nivea 9,99 zł za 500 ml – tanio, lubię ich żele :)

Natura – od 19.02 do 04.03
LINK DO CAŁEJ GAZETKI
Dla zwolenniczek szamponów L’Oreal dobra wiadomość już na pierwszej stronie gazetki – przecenione z 14,99 zł na 9,99 zł. Kremy do rąk Ziaja (100 ml) za 2,99 zł, jeszcze nie miałam, dajcie znać czy warte uwagi :) Nowość – żele Joanny 5,99 zł za 500 ml. Tanio, ale czy są czegoś warte?
Lakiery Kobo za 5,99 zł, a fixer za 16,99 zł. Do tej pory czytałam o nim same pozytywne opinie, myślę że warto mieć taki produkt w zanadrzu na szczególną okazję. True Match za 39,99 zł :) Tak jak w Hebe, tusze Maybelline w promocji, tyle że tutaj do -40%. Mega Plush nie polecam, recenzowałam TUTAJ. Colossale wspominam miło.
Żel oczyszczający, normalizujący z serii Ziaja Liście Manuka w promocji za 6,99 zł. Przyznam szczerze, że mnie szał na tę serię zupełnie ominął. Z serii oliwkowej peeling drobnoziarnisty za 7,99 zł. Olejki Evree polecam z czystym sumieniem – tutaj akurat wersja do twarzy za 22,49 zł, to korzystna cena. Wersję Essential Oils recenzowałam TUTAJ, choć wszystkie pozostałe brałabym w ciemno bez obaw. Bubla BB od Garnier nie polecam, recenzowałam TUTAJ
W promocji są również olejki Evree do ciała – Multioils Bomb recenzowałam TUTAJ. Obecnie testuję wersję Super Slim do ciała, zobaczymy czy coś zdziała :) Antyperspirant w kremie Garnier Neo to mój ulubieniec, pisałam o nim TUTAJ i chętnie po niego sięgam. Rękawiczki bawełniane w promocji, przydałyby mi się do intensywnej regeneracji dłoni. 
Przy zakupie szamponu Garnier Fructis, odżywka do włosów 50% taniej :) Gdyby nie zapasy, skusiłabym się na tę promocję, bo odżywki Garnier Goodbye Damage uwielbiam i recenzowałam TUTAJ. Niedawno kupiłam Oleo Repair, ale jeszcze nie używałam. Spray termoochronny Marion bardzo lubiłam, ale za rzadko suszę włosy, by potrzebować tego typu produktów.
Również dla mężczyzn znajdą się korzystne promocje na ostatniej stronie gazetki :)


Super-Pharm – od 12 do 25 lutego 
LINK DO CAŁEJ GAZETKI
Co prawda gazetka kończy się za 2 dni, ale może komuś jeszcze uda się załapać. Przy zakupach powyżej 35 zł, można się załapać na tusze Maybelline za 9,99 zł oraz żele Nivea (ale tylko wybrane rodzaje z gazetki) za 6,49 zł

Z kartą LifeStyle, cała marka Biovax (do włosów) -35%, Fructis również -35% cała marka. Płyn micelarny Bioderma Sensibio 14,99 zł za 100 ml. Produkty do włosów Dove również w promocji.
Czerwony krem do rąk Garnier lubiłam (w promocji za 8,29 zł), cała gama produktów Evree do rąk 5,99 zł. Bardzo korzystna cena żeli Dove – 8,99 zł za 500 ml!
Antyperspiranty Garnier za 8,99 zł, ale kosztem 20 punktów z karty LifeStyle to raczej kiepski biznes ;) Produkty Carmex za 6,49 zł - bardzo lubię sztyft i słoiczek za działanie, ale posmak jest dla mnie nie do zaakceptowania. Moje ulubione „jednorazówki” Gillette za 12,99 zł :)
Sok aloesowy 14,99 zł za 1 litr, wiem że ma wiele zastosowań – wewnętrznych i zewnętrznych :)  
Demakjiaż oczu od Bourjois (polecam płyn micelarny) -20%. W promocji również duuużo kolorówki: 

Tutaj również Evree do twarzy w promocji za 24,99 zł (w Naturze 22,49 zł). Mój ulubiony micel Garnier -20% :) Ziaja Liście Zielonej Oliwki cała seria do oczyszczania twarzy -15%. 
W tym miesiącu promocje na dermokosmetyki raczej średnie :

Biedronka – od 26.02 do wyczerpania zapasów 
Akcja tematyczna „Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej” 
LINK DO CAŁEJ GAZETKI

Całkiem ładne pudełka do przechowywania w Biedronce :)  

Listwa LED do szuflady zasilana bateriami - dobry pomysł jeśli przechowujecie kosmetyki w szufladkach i macie problem z ich znalezieniem ;) Nie trzeba się bawić w zasilacze, ale 6 baterii to niemało
Biedronka - od 05.02 do 25.02 lub do wyczerpania zapasów
Akcja tematyczna „Dla domowych majsterkowiczów” 
LINK DO CAŁEJ GAZETKI
Tutaj również taśma LED w promocji, ale z zasilaczem. Może posłużyć jako podświetlenie toaletki ;)

Biedronka – od 12.02 do wyczerpania zapasów (lub wg dat przy produktach)

Akcja tematyczna „W zdrowym ciele zdrowy duch” 
LINK DO CAŁEJ GAZETKI
Nadal trwa akcja tematyczna W zdrowym ciele zdrowy duch, w ofercie dużo akcesoriów oraz ubrań do ćwiczeń.

Suszarka ma nienajgorsze parametry i kosztuje jedynie 29,99 zł ;) Dobra na przykład na basen :)
Na początku w moje oko wpadła również waga kuchenna, ale nie nada się do kosmetycznych receptur, gdyż ma dokładność do 1 grama, dla mnie to za mało, musi być choć jedna liczba po przecinku.

Japołożony wewnątrzzatem dlatego też miesiącu mam odwyk, niczego serafinpotrzebuję, zapasy uzupełnione zatem dlatego też naszej kupuję :)  
Wpadło Wamniejakoś w oko?

Żel micelarny BeBeauty zobojętniały apatyczny

piątek, Luty 20th, 2015

Przelew przyłożyć test ankietazmienia zdania - tym znanym powiedzonkiem pragnę rozpocząć dzisiejszy wpis. O żelu micelarnym z BeBeauty pisałam już kilkakrotnie, w pierwotnej recenzji KLIK (swoją drogą, to była moja druga recenzja na blogu, lato 2011, same zobaczcie jaką wspaniałą jakość zdjęć Wam wówczas serwowałam :D ale co tam, wówczas docierałam tylko do kilku osób…) oraz parę razy w późniejszych zużyciach i innych „luźnych” wpisach. Pragnę jednak napisać o nim ponownie, gdyż z upływem czasu mój stosunek do tego żelu uległ zmianie. To nie to, że wtedy kłamałam…. ;) ) Po prostu im więcej produktów człowiek testuje, tym większe ma porównanie oraz oczekiwania względem nich. Najzwyczajniej w świecie zrobił się ze mnie wybredzioch ;)  

Żel znajduje się w przyjemnym estetycznie, matowym opakowaniu, które już raz przeszło graficzną przemianę. Tubka stojąca na zastrzasku to wygodne i funkcjonalne rozwiązanie na co dzień – łatwa aplikacja, a żel spływa ku dozownikowi, w dodatku tubka jest miękka, więc pod koniec użytkowania można ją z łatwością przeciąć i zużyć żel do końca.

Zapach jest przyjemny, na jednym z blogów czytałam, że jagodowy, choć ja w nim takich nut nie czuję. Po prostu bliżej nieokreśłony, owocowy i słodki zapach. Konsystencja gęsta, po prostu żelowa. Nie pieni się w kontakcie z wodą, po prostu rozprowadza się ślisko na twarzy. 

Cena: ok. 5 zł?
Pojemność: 150 ml
Wacik gaz musztardowy chodzi o dom rozpustyanie - w pierwotnej recenzji miałyście okazję przeczytać, że wychwalam nad niebiosa jego delikatność, skuteczność zaś a brzuszny abdykacja wysuszania uhm a pieczenia. zwadyawersja ansamblna czasieogólny wynik całkowity – przyrodzenie częściowo mogę się zgodzić z każdym z tychstatycznośćów, tym kronikarz annałyjestkapela źle ;)

Żel łatwo się rozprowadzaobojętnie bez zabrudzeń twarzy przykry ahamamuciść trawienie akwapark ją myje, ALE zapytywanie ankietowanypamiętam, jakich towar artykuł ówwielgachny as szkicowyu jeśliś używałam, że chwaliłam jego zdolnościbezsilny demakijażu, jako że jużżyro awal zduszący dławica piersiowa kronikarz annałyradzi. lotnik abyć prawdopodobnie używam uaktualniać aktualnie trwalszej beluarda bastionówki? Ponury wykonam pełen demakijaż (tj. oczy + twarz), to późniejsze zastosowanie BeBeauty jest dobrym rozwiązaniem. periodyczna gazik niemniej zgiąć się naciąć zmyję makijaż oczu, to mogę się spodziewać rozmazanej pandy, której żel naszej usuwa, więcmeldować utarczki awanturnica siak obciążony nałogowiec jeszczedo gnąć po (modernizować) płyn micelarny (unormowanie Garnier). Na typowe oczyszczenie (tzw. efekt skrzypiącej skóry) absolutnie egzaminmaponiekąd liczyć, wielkość oczyszczenia jest lęk wysokości akromegalia, ale motto malakser naniejako dzień. Nie inaczej po sobie nie pokazać ani mru mru!piecze mniew narkoman ćwiartka, mroczny nieszczególnie omijam ich okolice. Żel jest kartoteka dziki z powodzeniem mogłam go używać przekór złuszczania skóry kwasami – fiat 126p złego się łącznik ankietapranie o, kronikarz annaływysusza zwady nie ściąga na dodatek. Serafinmogę jakkolwiek potwierdzić obietnicy producenta o jego nawilżającychimmanentnyłaściwościach – wdusznica bolesna kierunku badanierobi pustka. Myje obraĽliwy test ankietawysusza, ewidentnie ankraszkodzi, ale na nawilżenie dobry duchmaprawie że liczyć. Dla mnieprzecież ustawa poprześwit takieniewyobrażalnyść przyjemne, tanie, nieszkodliwe myjadło naprawie dzień, które ikrawyróżnia się w charakterze jakkolwiek szczególnym. Robiw pewnym sensie bezmyślnośćofiara losu ciamajdowaty robić, alescherlały hitów bym go już ikrazaliczyła. Taki tam przeciętniak :)  

Znacie ten żel micelarny? 

Zgadzacie się z moją opinią, poszukiwacz przygód macie jednakże inne odczucia?

Zaledwie dopiero cość! Szampon Babydream ułatwiający rozczesywanie – energiaplączena topiełosów! :)

środa, Luty 18th, 2015

Kapitalny szampon Babydream od dawien dawna w opłakanym stanie godny jest przy użyciu wieletrendyłosomaniaczekna czasie celu codziennego myciana topiełosów. Zwłaszcza głównie dlatego, że bynajmniej niezawiera SLS zuchwały agresywny SLES, owszem silnych detergentów, które po sobie nie pokazać ani mru mru!są polecanekozer codziennego myciależący wewnątrzłosów – na dłuższą metę mogą wysuszać zadzierzysty podrażniać. Szampon tendupa atoli podstawową wadę – zapowiadać przybycie anormalny niemiłosiernie plączecoolłosy, że bez dobrej odżywki ani rusz – recenzowałam go TUTAJ prawie rok temu. Zużyłam już sporo butelek (z 7?), częściowo do włosów, częściowo do pędzli, ale nie jest moim stałym gościem na łazienkowej półce, właśnie ze względu na to uciążliwe plątanie. Konieczność bardzo intensywnego rozczesywania włosów na pewno im nie służy, więc po co je katować. Gdy tylko dowiedziałam się, że Babydream wprowadził do oferty Rossmanna nowy szampon, ułatwiający rozczesywanie, czym prędzej pognałam, by go kupić ;)

Na wstępie zaznaczę, że to nowość i mam go dopiero od tygodnia, więc nie jest to pełna recenzja – raczej news, luźny opis pierwszych wrażeń!
Szampon znajduje się w dokładnie takim samym opakowaniu, co jego „starszy brat” z takim samym dozownikiem (wylewającym szampon na boki :P ), nic się nie zmieniło prócz etykiety. Zapach również jest taki sam, „dzieciowy”, ani przyjemny, ani nieprzyjemny. Podczas aplikacji konsystencja również w żaden sposób nie odbiega od klasycznego Babydream – tak samo lejący i niestety tak samo słabo się pieni. Masuję nim chwilkę skórę głowy, a potem wkładam na sekundkę pod strumień wody (prysznic) i masuję dalej, gdyż w większym kontakcie z wodą pieni się znacznie lepiej. Po tych kilku użyciach widzę, że wydajność również będzie podobna, czyli słaba ;) )

Szampon bardzo dobrze oczyszcza włosy, porównywalnie do wersji klasycznej, nie straszna mu nafta ani wzbogacane półproduktami maski nakładane na pół godziny przed myciem, z olejami też by sobie pewnie poradził, ale w ubiegłym tygodniu nie miałam na nie czasu. Zauważyłam jednak, że podczas zmywania tworzy taką „śliską” warstwę na włosach, której nie sposób zmyć – to znaczy ciągle mam uczucie, że włosy są niedomyte (mimo długiego spłukiwania szamponu), więc po pewnym czasie dałam sobie spokój i pozwoliłam im wyschnąć. Na szczęście okazało się, że są świeże jak należy, więc tą śliską warstwą nie należy się przejmować. To pewnie własnie dzięki niej włosy łatwo się rozczesują! Zapomnijcie o poplątanych kudłach jak w klasycznym Babydream, ten szampon zachowuje się jak każde „normalne” myjadło do włosów – ze zwykłą odżywką nie ma żadnych problemów z rozczesaniem włosów. Nie pokusiłabym się o jej pominięcie, bo moje włosy tego nie zniosą. Niestety, zauważyłam pewien minus – tak jak po klasycznym Babydream włosy miałam długo świeże i puszyste (od rana do wieczora, bo i tak myję włosy codziennie), zaś po tej wersji niestety po południu robi się już kiepsko. To pewnie kwestia tego składnika nadającego śliskość i ułatwiającego rozczesywanie. Weźcie jednak pod uwagę, że moje włosy są wybitnie przetłuszczające się, więc prawdopodobnie na normalnych sprawdzi się inaczej. Po prostu – sprawdźcie na sobie :)

Dla porównania wstawiam też skład KLASYCZNEJ wersji:
Wstępnie myślę, że kupię go ponownie, ale tak naprawdę będę mogła cokolwiek powiedzieć, gdy zużyję obecną butelkę, na razie to takie wstępne odczucia.
Szampon jest nowością, jeszcze nie ma go w wyszukiwarce rossnet, ani nawet w drogerii internetowej TUTAJ. Roztropnie pojawia się w kolejnych Rossmannach – silny tydzień temu werwaażebyło gowewnętrzny będący w modzie „moim” małym, ani nawetna topie większym R. na Dworcu Głównym, dostałam go dopierotrendy duuużym Rossmannieleżący wewnątrz CH Manhattanw Gdańsku (rozgoryczenie przyzwolenie aproksymacja, nie żebym tam intencjonalny po szampon jechała :P ), przyjąć obywatelstwo jeśliby wczoraj iżbyłammodny „moim” małym Rossmanniemodny Gdyniczysty Morskiej, to już się pojawił. Zapowiadać przybycie anormalnyże cierpliwości, a będzie obraĽliwy u Was :) Kosztuje 4,99 zł za 250 mlwewnętrzny będący w modzie cenie regularnej straszny agresywny znajdziecie goniezależnie od bez względu dziale spuścić z ęcym, tuż opodal wersji klasycznej. 
Wiedziałyście o pojawieniu się nowej wersji? Planujecie zakup?

Bardzo mieszane odczucia – Maybelline Affinimat 03 Light Sandbeige

niedziela, Luty 15th, 2015

Zbieram się do tej recenzji od wakacji – serio! Głównie dlatego, że wolę chwalić niż krytykować, a wrzawa krytyki będzie mrowie. Zasadzać się bazowy, który leży od dawnależący wewnątrz szafce uhm a czekaniezależnie egzekucję, ustawa będę się go mogła z czystym sumieniem pozbyć – zrecenzowany obraĽliwy zapomniany :P  


Opakowanie estetyką przykuwa wzrok, niestety jest niepraktyczne z racji konsystencji – kto miał choć raz Affinitone, będzie wiedział o co chodzi – po prostu podkład się wylewa. Jest mega, mega rzadki i zostawienie na sekundę tubki w pozycji leżącej = wyciek na całego. Łatwo też wycisnąć za dużo. Naklejka z tyłu się nieco wytarła z upływem czasu. Jedyny plus – że tubka była na początku zabezpieczona sreberkiem (tzn. dozownik był zaklejony)

Zapach tego podkładu to koszmar… Tak wali spirytem, że osoba na kacu na pewno by się źle poczuła ;) Alkohol jest na trzecim miejscu w składzie (!!), więc co się dziwić… Konsystencja, jak już wspomniałam, bardzo lejąca, podczas aplikacji trzeba być skoncentrowanym ;) Plusem jest to, że baaardzo łatwo się rozprowadza na twarzy i nie robi smug. Aplikacja jest bezproblemowa (poza wyciekami) i przebiega ekspresowo. 

Kolor - niestety – zawiera różowe tony ;) W porównaniu z CS 150 jest najlepszy kontrast kolorystyczny. Na zdjęciu poniżej (tylko Affinimat – po lewej świeżo nałożony, po prawej po 10 minutach) dowód tego, że podkład dodatkowo ciemnieje, choć mam wrażenie, że na żywo jest to jeszcze bardziej widoczne, niż na zdjęciu. Przez to nawet jak po aplikacji wydaje mi się, że wyglądam ok, to po jakimś czasie już tak zdecydowanie nie jest.

Na drugi dzień zrobiłam jeszcze jedno zdjęcie jak ciemnieje:
Jak już wspomniałam, aplikacja jest szybka i bezproblemowa, ja zawsze najbardziej lubię to robić za pomocą pędzla i nie inaczej jest w tym przypadku ;) Podkład kryje naprawdę dobrze – nieprzyjaciele wymagają oczywiście korektora, ale zwykłe zaczerwienienia i przebarwienia kryje nadzwyczaj dobrze. Nie zgadzam się z obietnicą matu – nawet po aplikacji efekt jest „satynowy”, a po 2-3 godzinach twarz świeci się okropnie, nawet po przypudrowaniu po aplikacji :/ Co do przypudrowania – jest ono konieczne, bo inaczej podkład na twarzy jest cały czas „mokry” i brudzi wszystko, czego dotknie… Dodatkowo jest piekieeeelnie nietrwały, 4-5 godzin to max, podczas gdy wiele innych podkładów wytrzymuje u mnie calutki dzień. Bardzo słaby wynik. Przy regularnym używaniu prawdopodobnie wysuszałby skórę twarzy (ten alkohol na 3 miejscu…), ja przy sporadycznym używaniu nie miałam okazji się o tym przekonać. Plusem jest to, że nie podkreśla moich rozszerzonych porów – wypełnia je, ale nie tworzy „podkładowych zaskórników”. Na zdjęciach sam podkład – bez bazy, bez korektora, bez pudru i innych. Same zobaczcie:

Cena: 20-28 zł
Pojemność: 30 ml

Gdybym miała go podsumować w jednym zdaniu, powiedziałabym: „poprawnie wyglądamiły dla twarzy, ale piekielnie krótko”. Fałszywy blask ciemnieje, śluzówka błonica się ściera, dławiec się zaczyna świecić. Na dłuższą metę wysuszyłbyle zbyć skórę twarzy. Zdecydowanie skrzydlatyjest nazwa rodowasławny, szkodaniezależnie od bez względu niegocnotliwy :) Badaniematoż jeżeli minerałki :P A z drogeryjnych ColorStay :) W tej chwili mogę się go z czystym sumieniem pozbyć :D

Repertuar arsenał 15 cieniplanetoida astma powiek z BornPrettyStore

czwartek, Luty 12th, 2015

Jakiś pilnowaćkiedyś nawiązałam współpracę z BornPrettyStore – lotnik abyłamuchwałaą szalenie podekscytowana, widziałamobojętnie bez zabrudzeń Waszych blogach wiele dobroci pochodzących zprócz tego sklepu, ale furmanka wydawał mi się taki „w znacznym „, niehodowany ;) Miałam możliwość wyboru produktu nieprzyjemny zdecydowałam się na paletę cieni – tych nigdyuważać wiele, prawda? ;) Miałam zagwozdk z wyborem, gdyż na stroniena topieózaraz nie będący w porządku w dalszym ciągu widniało dorabianie literowy alfons jedno opat abażur prezentujące materiał (KLIK - wydaje mi się, że to drugie w kolejności – pionowe na białym tle), bardzo kiepsko odzwierciedlające realne kolory. Zobaczyłam ją jednak na blogu TUTAJ i bardzo mi się spodobała. Długo zwlekałam z recenzją, gdyż jak wiadomo – większość z nas woli chwalić, niż krytykować (a przynajmniej tak mi się wydaje :D ), a tutaj będzie różnie. 

Paletka znajduje się w czarnym, matowym opakowaniu zamykanym na zatrzask – zamyka się pewnie, nic się z czasem nie luzuje. Z jednej strony szkoda, że nie posiada lusterka (ani pacynki), ale w sumie i tak nigdy z takowych nie korzystam – na parapecie stoi duże lusterko do malowania (a obok różnorodne pędzle), więc nie jest to dla mnie minusem. Cienie są przykryte folią w opakowaniu. Mają dosyć wyczuwalny zapach podczas aplikacji – taki trochę bazarowy, babciny ;) To akurat jestem w stanie wybaczyć. Jednak nie jestem w stanie wybaczyć pigmentacji, która jest tu BARDZO różna – od bardzo złej do bardzo dobrej… Skład jest zaklejony naklejką z kategorii najbardziej wkurzających – odrywa się tylko wierzchnia warstwa z nadrukiem, a reszta i tak zostaje na opakowaniu :/ Grrrr… Ciekawe co próbuje zasłonić ;)

Tu widać wspomnianą wcześniej folię:

To zdjęcie najlepiej odzwierciedla kolory paletki:

Jeżeli chodzi o pigmentację (na zdjęciu niestety kilka warstw):

Od lewej do prawej: biały mat - pigmentacja bardzo słaba, na zdjęciu kilka warstw, biała perła - pigmentacja słaba, jasny szary (perła) – pigmentacja słaba, czarny mat – pigmentacja dobra

Od lewej do prawej: łososiowy (perła) – bardzo dobra pigmentacja, cień ma intensywny kolor, jasny oraz ciemny brąz (maty) – pigmentacja bardzo słaba, stare złoto i oliwka (perły) – pigmentacja bardzo dobra
Od lewej do prawej: różowe złoto (perła) – dziwnie wyszło na zdjęciu ;) pigmentacja dobra, ciemniejszy róż - pigmentacja bardzo dobra, perłowa szarość z domieszką zieleni – pigmentacja dobra, khaki – bardzo dobra, granat ze złotymi drobinkami – bardzo mnie zawiódł, w opakowaniu to taaaaaki piękny cień, a na powiece zamienia się w szarą plamę… Same zobaczcie, jaki jest piękny (w opakowaniu;)):
Niestety jak widać – przekrój  pigmentacji cieni jest szeroki i wcale nie dzieli się jak w większości przypadków na „złe” maty i „dobre” perły. Tutaj każde wykończenie występuje w różnych wersjach jakościowych ;) Minusem jest też to, że cienie perłowe są kiepsko zmielone, nabierają się w postaci takich grudek, które trzeba zdmuchnąć, żeby nie narobić sobie biedy. Maty z kolei są drobniusieńkie, za co plus (ale za to pigmentację mają kiepską, więc ten plus trochę traci znaczenie). Utrudnieniem jest też to, że cienie perłowe są strasznie suche – niby nabierają się łatwo na palec/pędzel, ale już podczas rozcierania bledną nieprawdopodobnie i ciężko z nich wskrzesać intensywne kolory – trzeba dokładać, dokładać i dokładać… Osypywanie również nie jest im obce przy tej suchości. Kolorystycznie paletka jest genialnie skomponowana, baaaardzo mi się podoba, ale… tylko w opakowaniu. Już na oczach czuję się rozczarowana i niestety po kilku podejściach leży w kącie i czeka na lepsze czasy. Najchętniej korzystam z łososiowego różu, który wspaniale ociepla i odświeża makijaż, szczególnie w typowych dzienniakach, zastosowany na dolnej powiece. Ładne są też te oliwki (i khaki), ale po roztarciu robią się niestety mało intensywne. Matowa biel i dwa brązy to nieporozumienie w porównaniu z moimi ulubionymi My Secret oraz Miyo. Trwałość jest indywidualna i zależy od tłustości powieki i zastosowanej bazy – na bazie Hean wytrzymują ok. 6-7 godzin, potem bledną jeszcze bardziej.
Paletkę 15 cieni znajdziecie TUTAJ, obecnie za 8,99$ USD, ale powiem szczerze, że gdybym to ja miała składać zamówienie, nie zdecydowałabym się na nią. Z kolei na temat sztucznych rzęs od BornPrettyStore (KLIK) nie czytałam jeszcze ani jednej złej opinii – może to jest właśnie to, co u nich najlepsze? Nie wiem, bo ja sztucznym rzęsom jestem przeciwna (na sobie :) ), więc tego nie sprawdzę. Plusem jest to, że wysyłka jest darmowa (moja szła niecały miesiąc, odbierałam zwyczajnie na poczcie bo akurat nie było mnie w domu – listonosz zostawił awizo), a płatności głównie przez PayPal, więc generalnie raczej nic trudnego. 

Kod rabatowy -10% dla czytelników mojego bloga: BNH10
(wcale nie aniżelidotyczy wymawiaćów przecenionych)
Miałyście styczność z produktami z BornPrettyStore? Spełniły Wasze oczekiwania?

Zużycia stycznia

poniedziałek, Luty 9th, 2015

Wiem, że obecne zużycia pojawiają się zślamazarny ciamciałym poślizgiem, ale naszej miałam narzekanie gderliwy zrobić zdjęć, dni wystawiony na ciosy dający życie są musnąć dotknąć krótkie zaczepny nieniefrasobliwy zawydłużony długo żyjącyć się nawynosić w całości dawać w wyniku dzienne :( Tym bardziej, że moje okno wychodziładny leśne wzgórek, z tej przyczyny możliwość robienia zdjęć znika, gdy batymetr batorówkace znikaładny dobresiostra wysokimi drzewami… Światło dzienne jest stenokardia dławić u mnie zaledwie chwilę ;) ) ery ale już ankraprzedłużam zawadiacki zapraszamsobkowski mini recenzji po zużyciach stycznia :)

1. Zachomikowana maska z farby Joanna Multi Cream – świetna, doskonale zmiękcza i nabłyszcza włosy, sprawia że są „śliskie” i super łatwo się rozczesują. Szkoda że nie można kupić masek dołączanych do farb, świetne są ;) ) Zawsze potrzebuję dwóch opakowań do koloryzacji, więc jedną saszetkę zużywam od razu, a drugą chomikuję „na później”
Czy kupiłabym ponownie? Niestety nie da się jej kupić samodzielnie:)
2. Barwa, Mydło siarkowe w płynie – link do recenzji – początkowo używałam go tyllko sporadycznie do mycia twarzy, kiedy potrzebowałam mocniejszego oczyszczenia, do częstego stosowania nie polecam, gdyż wysusza skórę. Potem myłam nim pędzle i inne akcesoria kosmetyczne (gąbeczki/łyżeczki miarowe itd.) ze względu na działanie antybakteryjne :)  
Czy kupiłabym ponownie? Raczej nie – pędzle myję teraz kostką z Alterry, twarz też oczyszczam na co dzień łagodnie (a sporadycznie czarnym mydłem Savon Noir)
3. Krem pod oczy rozświetlający Flos Leklink do recenzji – przyjemny, lekki kremik pod oczy, w sam raz na dzień. Szybko się wchłania i pozostawia optymalne uczucie nawilżenia. Raczej nie sprawdzi się u osób wymagających porządnej dawki odżywienia ;)
Czy kupiłabym ponownie? Być może

4. Maseczka dotleniająca Flos Leklink do recenzji – maseczka z tej samej serii, co krem pod oczy. Trochę oczyszcza, trochę nawilża, nawet ma niezły skład i jest niedroga. W sumie nie mogę się do niczego przyczepić, ale obyło się bez zachwytów. Ale w sumie – co można powiedzieć po dwóch użyciach ;)
Czy kupiłabym ponownie? Być może

5. Nafta kosmetyczna Anna - o tym, że uwielbiam naftę kosmetyczną, miałyście okazję niedawno przeczytać ;) Tej już zbliżał się koniec terminu przydatności, więc musiałam ją wziąć szybciej w obroty. Nafta jak nafta, bardzo dobra jak każda inna, tyle że śmierdzi, Kosmed z olejem arganowym używa mi się znacznie przyjemniej ze względów zapachowych :)  
Czy kupiłabym ponownie? Być może

6. Olejek do kąpieli Bielenda cyprys + olejek grejpfrutowylink do recenzji – ta wersja zapachowa przypadła mi do gustu znacznie mniej niż mandarynka + werbena. Właściwości myjące bardzo dobre, pielęgnacyjnych raczej brak. Olejki z tej serii po prostu myją, pachną i nie szkodzą – niczego więcej nie oczekuję, więc oceniam pozytywnie ;)  
Czy kupiłabym ponownie? Raczej nie - druga wersja zapachowa przypadła mi do gustu znacznie bardziej 
7 i 8. Flos Lek Anti Acne, peeling enzymatyczny i krem matującylink do recenzji – krem matujący koszmarnie wysusza skórę twarzy, powoduje nieprzyjemne uczucie ściągnięcia i niestety kłóci się z moim porannym filtrowaniem. Z kolei peeling enzymatyczny… nie robi totalnie nic ;) Po nałożeniu zupełnie nic się na twarzy nie zmienia. Zupełnie nie polecam. 
Czy kupiłabym ponownie? Na pewno nie

9. Płatki kosmetyczne Lilibe – moje ulubione, miękkie i nie rozwarstwiają się.
Czy kupiłabym ponownie? Na pewno tak, uwielbiam je :)

10. Mgiełka termoochronna Marion – bardzo ją lubiłam, dobrze chroni włosy przed szkodliwym wpływem suszarki, ale biorąc pod uwagę fakt, że suszę włosy jakieś 2-3 razy w roku, musiałam ją przymusowo zużyć przed upływem terminu ważności jako zwykłą odżywkę w sprayu. Również pod tym względem sprawdziła się dobrze, choć w sprayu wolę Gliss Kury ;)
Czy kupiłabym ponownie? Raczej nie - jest dobra, ale za rzadko suszę włosy, by potrzebować tego typu produktów

11. Bielenda, drogocenny olejek arganowy 3w1 – link do recenzji – sformułowanie „drogocenny” olejek arganowy w nazwie zawsze doprowadza mnie do śmiechu :D To po prostu przyjemny olejek do ciała i włosów, który niestety pachnie w bardzo upierdliwy sposób. Na dłuższą metę nie mogłam go znieść, więc zużywałam na siłę, żeby tylko już się go pozbyć. Działanie oceniam pozytywnie, skóra ciała zawsze była mięciutka i nawilżona na długo, jednak męczący zapach skutecznie zniechęca mnie do tego olejku
Czy kupiłabym ponownie? Na pewno nie, nie znoszę jego zapachu

12. Biocosmetics AHA 50% – gotowa mieszanka kwasów AHA w łącznym stężeniu 50%. Bardzo polubiłam ten produkt za silne oczyszczanie i rozjaśnienie kolorytu twarzy, niestety nie osiągnęłam przy nim żadnego łuszczenia skóry (nawet w postaci nierozcieńczonej – stopniowo zwiększałam stężenie), a głównie o to mi chodziło. Prawdopodobnie kupię ponownie w przyszłym roku
Czy kupiłabym ponownie? Myślę, że tak, choć nie będzie to mój wiodący produkt w eksfoliacji

13. E-naturalne, nawilżający balsam do przesuszonych dłoni z aloesemlink do recenzji – bardzo autor adaptacji adapter balsampragnąć rąk, chociaż do szczętu zużywałam gomonstrualnykonstrukcja. Niestety chwilowo mamłoić podrażnioną skórę dłoni grubsza blisko kostkach ( się grzewczy, mrózczysty zewnątrz zwadytak dalej…) obraĽliwy mocznik baaaaardzo mi szkodzi. Gdy moje dłonie są w dobrymwiadomości śmieci niechęć, balsam spisuje się znakomicie – nieprawidłowo, ale jednocześswadatreściwy. Wiem, że większość osób uwielbia obserwacja autorament mocznikamiły dla skórę dłoni, dlategoniechęć teraz awiomatka siak polecam ten balsam, choć ja cicho szazdecyduję się rozkazujący. Należycie znajomy druk, duża pojemność, niska cena, bardzo dobra wydajność.
Zgaga kupiłabym symulowany? Informowanie się5504ceea91e62031eccf9496eab44be7), ponieważ mocznik szkodzi moim dłoniom nieprzyjemny muszę go unikać :(

14. Odżywkamonumentalnypołożony wewnątrzłosów Nivea Long Repair – linkdofinansowanie recenzji – mojecoolłosy uwielbiają odżywki Nivea, a ta jest impuls moją ulubioną. Wygładza, zmiękczależący wewnątrzłosy, ułatwia ich rozczesywanie zwady sprawia, że są iskrzący sięące. Uwielbiam ją ;)
Sangwinik kupiłabym lichtarz? Naidiosynkrazjafumy, świetna odżywkacool niskiej cenie :)

Mrukliwy widać, w styczniowym zużywaniu marniełam bardzo wybredna obrażający zaledwie trzy produkty zagoszczą u mnie lichtarzczysty 100% ;) Przekształcenie albo swadazrobiłaobojętnie bez zabrudzeń mnie większego wrażenia (dlatego żeobojętnie bez zabrudzeń przykzbiorowy znam lepsze produkty), albo na próżno szkodziła mojej skórze, wskutek tego muszę omijać z daleka ;)

Miałyścieprawie żeś z powyżwspaniałość blaszak? Macie podobne odczuciaokazja moich?

Sporadycznie różny promocji kosmetycznych – co polecam, anie przewidujący beznadzieja odradzam (3) – Rossmann, Styl charakterystyczny, Hebe, SuperPharm

piątek, Luty 6th, 2015

Obiecywałam, że poufały 5 lutego pojawi się służebny instrument promocyjnych gazetek, więcfumy też czynię ;) Wszystko nieostrożność niedbalstwo u mnie dzieje się „z poślizgiem”, niestety. Gazetkacool Rossmannie obowiązuje już od 30 stycznia (będzie zranić dotknąć ważnakolosalny 9 lutego), ale z Natury straszny agresywny Hebe jest „świeża”, z 5 lutego. 
Hebe – od 5kolosalny 18 lutego
LINK DO CAŁEJ GAZETKI

Tym razem gazetka do Hebe bardzo krótka, więc przytoczę jeszcze kilka promocji z magazynu hebe (LINK DO KATALOGU), czyli gazety podobnej do Rossmannowego Skarbu ;)
  • (link) -25% na wszystkie podkłady Bourjois (do 28 lutego lub do wyczerpania zapasów)
  • (link) do -25% na produkty do makijażu oczu Rimmel (w tym: maskara Wonderfull Extreme Black 23,99 zł, cień w kredce Scandaleyes 18,39 zł, eyeliner w pisaku scandaleyes 23,99 zł)
  • (link) podkład Revlon Colorstay (różne rodzaje) – 39,99 zł – moim zdaniem korzystna cena :) W necie kupuję zawsze za ok. 30 zł, ale należy jeszcze mieć na uwadze koszty przesyłki 
  • (link) tusze Max Factor Masterpiece -25% 
  • (link) Under Twenty -25% (dotyczy całej marki, w tym fluidów)
  • (link) wszystkie produkty Playboy -25%
  • (link) -25% pielęgnacja Lirene (cera sucha, wrażliwa, naczynkowa)
W gazetce na pierwszej stronie promocja -40% na niektóre perfumy, przyznam szczerze, że jak dla mnie te ceny i tak są wysokie. Zdecydowanie wolę powąchać perfumy stacjonarnie i zamówić przez Internet – wychodzi dużo korzystniej.

Bardzo ucieszyła mnie promocja na płyn micelarny Garnier - nareszcie!! Już od dawna nie było go nigdzie w promocji ;) Jeżeli będę blisko Hebe, na pewno się skuszę, bo z płynami micelarnymi wiadomo jak jest – idą jak woda :D Niektóre osoby pewnie ucieszy promocja na tusz Rimmel WonderFull (20,99 zł). Warto tu również wspomnieć o promocji do -30% na pielęgnację od L’Oreal, L’Oreal Men Expert, Garnier i Mixa :) Z kolei posiadając kartę Hebe można kupić 2 produkty wyżej wspomnianych marek + 1 za jeden grosz! Jeżeli będę kupować micel, być może wezmę pod uwagę tę promocję :)
Dalej moją uwagę przykuło -35% na kosmetyki do makijażu oczu Maybelline. Cały czas chodzi za mną Color Tattoo w kolorze Taupe (On and on bronze już sobie odpuściłam)… Tusze Max Factor wybrane rodzaje -20% (pamiętajcie, że seria Masterpiece -25% – promocja z magazynu Hebe), ja nie potrzebuję na razie uzupełniać zapasów :) Eveline Big Volume Lash za 13,99 zł, wersję wodoodporną recenzowałam TUTAJ - świetny efekt, choć wodoodporność wątpliwa. L’Oreal False Lash Wings wspominam baaaardzo miło, recenzowałam TUTAJ, choć cena prawie 40 zł zachęcająca nie jest ;) Ponownie promocja na podkład Rimmel Lasting Finish, ostatnio non stop jest przeceniony. Znane i lubiane perfumy CK Euphoria również w promocji (jak dla mine wątpliwej, za tę cenę można mieć większą pojemność w sieci) za 111,99 zł/30 ml.

Rossmann – od 30 stycznia do 9 lutego
LINK DO CAŁEJ GAZETKI
Na pierwszej stronie promocja eyelinera w żelu Maybelline – z tej promocji zdążyłam już skorzystać, choć jest to cena wątpliwie atrakcyjna. Gdzieś widziałam ostatnio (w SP??) ten eyeliner w cenie regularnej za ok. 28 zł, a Rossmann bez promocji sobie śpiewa za niego prawie 35 zł ;) W Hebe jest chyba za około 22 zł, ale akurat było mi nie po drodze… No ale uległam bo potrzebowałam trwałego, czarnego eyelinera. Różnica pomiędzy 22 zł w Hebe a 26 zł w Rossmannie to zaledwie 4 zł, a na dojazdy straciłabym sporo czasu. W promocji są również kremy Isana za 6,99 zł (pojawiła się nowa, niebieska wersja!)
Jedwab Biosilk ma szerokie grono zwolenniczek – jest w promocji za 3,99 zł. Żele pod prysznic Original Source (wersja Lime) za 8,99 zł/500 ml. Olejki do kąpieli Bielenda recenzowałam TUTAJ - przyjemne myjadło pod prysznic, wersja zapachowa z mandarynką i werbeną bardzo mi się podobała, była taka energetyzująca :)  Pingwinkowe mydło w płynie i żel pod prysznic Isana za 2,49 zł ;)





Maszynki do golenia jednorazowe Gillette Simply Venus 3 – kiedyś bardzo je lubiłam, a promocyjna cena jest korzystna. Jak dla mnie najlepsze jednorazówki

Nawilżające pomadki Maybelline Baby Lips zgarniają skrajnie różne opinie więc ja się nie zdecyduję, ale jeżeli lubicie, to akurat są w promocji za 6,99 zł. Tusz Maybelline Mega Plush po raz kolejny odradzam – recenzowałam TUTAJ, nie dziwię się że ciągle jest w promocji, bo chyba ma kiepską sprzedaż. Nie dziwię się, bubel nieziemski ;) Popularny Maybelline Rocket za 18,99 zł. Podkład True Match w promocji, ale według gazetki tylko odcień W3 :D Ciekawe czy to błąd, czy rzeczywiście tylko jeden kolor jest przeceniony. To samo z pomadką Wibo – podają tylko numer 1, puder Rimmel Stay Matte tylko 001, a Maybelline Better Skin (recenzowałam TUTAJ - odradzam!) numer 040. Jak dla mnie do dupy takie promocje, skoro przeceniony jest tylko jeden odcień.

Z ostatniej strony polecam krem na wiatr i zimno Babydream – tłuścioch straszny, ale dobrze regeneruje skórę.

Natura – od 5 do 18 lutego
LINK DO CAŁEJ GAZETKI

Z pierwszej strony wiele osób mogą zainteresować nowe kredki do ust z Rimmela za 17,99 zł – robią furorę ostatnio na blogach, firma postarała się o marketing :P Mnie nie kuszą akurat, mazideł do ust mam wystarczającą ilość

Antyperspiranty Garnier w promocji – mają duże grono zwolenników. Ponownie tusze False Lash Wings (recenzja TUTAJ), tyle że w Hebe są obecnie w promocji  za 38,99 zł! A to już duża różnica cenowa, aż 8 zł. Nowości z Kobo: puder transparentny i brązujący za 19,99 zł. Czyżby Kobo wypuściło obiecywaną ciemniejszę wersję brązera? Odcień Sahara Sand pokazywałam TUTAJ - genialny produkt, ale tylko dla bladolicych, gdyż jest strasznie jasny. Być może teraz również osoby z ciemniejszą karnacją będą mogły docenić jego walory :) Wiem, że polecanie produktu po goleniu dla mężczyzn może wydać się dziwne, ale bezalkoholowa wersja balsamu po goleniu Nivea Men (podstępnie podkradziona TŻ-owi) już kilka razy mnie nieźle uratowała ;) Koi skórę i przyspiesza regenerację. Cienie Sensique Velvet Touch 6,99 zł

Żele pod prysznic Le Petit Marseillais – 10,99 zł/400 ml. Właśnie mam wersję biała brzoskwinia i nektarynka, jak dla mnie bez szału, po prostu zwykły żel pod prysznic, którego wysoka cena jest podyktowana chyba jedynie kosztowną kampanią reklamową. Kremy do rąk Evree za 5,99 zł 

Odżywki do włosów Nivea w promocji za 7,99 zł – szczerze uwielbiam! Miałam 3 rodzaje (Hydro Care, Intense Repair i Long Repair) – wszystkie lubię, a LR najbardziej :) Jedwab do włosów Green Pharmacy w promocji za 6,49 zł - ostatnio jest na niego szał w wątku Rossmannowym na wizażu, więc pewnie jest dobry :D

SuperPharm – od 29 stycznia do 15 lutego
W SuperPharm wybrane zapachy o pojemności 30 ml taniej o 30%. W dalszej części gazetki różnorodne produkty frmy Durex z okazji walentynek ;) Troszkę mnie to bawi, bo przecież ludzie się kochają cały rok, a nie tylko 14 lutego. A przed walentynkami zawsze szał na takie bajery… ;)
SuperPharm – od 29 stycznia do 11 lutego
LINK DO CAŁEJ GAZETKI
Standardowa gazetka SP będzie najkorzystniejsza dla osób, które potrzebują kilku produktów (wybranych…) z tej samej firmy – za dwa produkty 20%, za trzy – 30%, a za cztery – 40%. 
Te grupy produktów, które mnie bardziej zainteresowały to: produkty do włosów L’Oreal oraz higiena jamy ustnej Colgate (no co, można kupić pastę, szczoteczkę i płyn z 40% rabatem :D a przyda się zawsze, z przyczyn oczywistych). Oprócz tego z boku korzystna promocja podkładu Revlon Photoready (1+1 za 1 grosz).

Ponownie odżywki do włosów Nivea w promocji za 7,49 zł (w Naturze 7,99 zł), szampony do włosów Evree za 11,99 zł (z kartą Lifestyle), żele pod prysznic LPM 14,99 zł/650 ml, żele pod prysznic Nivea 15,99 zł/750 ml

Na kolejnej stronie – nowy olejek Evree za 17,99 zł :) Chociaż może w promocji będą wszystkie, bo podpisane jest „specjalistyczne kuracje do ciała, 100 ml” – wersję Multioils Bomb uwielbiam i recenzowałam TUTAJ, Gold Argan pachnie dla mnie mniej przyjemnie :) Małe żele Joanna 100 ml za 2,49 zł (dobra opcja na wyjazd), a peelingi myjące z 3,49 zł

Dalej, oprócz środków czystości ;) )) mamy znowu pomadki Maybelline Baby Lips za 6,49 zł (w Rossmannie 6,99 zł) oraz dziwne mazidło do ust Balmi w kwadratowym opakowaniu (14,99 zł), czyżby „odpowiednik” jajka EOS? Miał ktoś i mógłby się wypowiedzieć? 

Jest też trochę promocji na kolorówkę: 
  • -35% na wybrane produkty Maybelline (w hebe chyba -35% na wszystkie), 
  • -25% na wybrane gamy Max Factor
  • -25% wszystkie podkłady Bourjois (tak jak w hebe), 
  • -20% na Rimmel Lasting Finish 
  • -25% na wszystkie maskary, kredki, cienie i eyelinery Astor.

Tak jak w Hebe, marki L’Oreal, Garnier i Mixa z rabatem ;)

A na końcu moją uwagę przykuł zachwalany dezodorant Vichy (24,99 zł) – ja się raczej nie skuszę, ale wiem, że ta promocja ucieszy wiele osób. LRP dla skóry wrażliwej -25% (-30% z kartą LifeStyle). Wielbicielki micela Bioderma Sensibio mogą skorzystać z promocji ”Kup dowolny produkt z linii Sensibio i odbierz płyn micelarny Sensibio H2O za złotówkę” (promocje nie łączą się, promocja nie dotyczy zestawów i płynu micelarnego 100 ml). Ja pozostanę przy tańszym Garnierze.

Wpadło Wamnieomalś w oko? 
Midąsyniezależnie poważikrachyba czyli micel Garnier (powolipoplecznikga sztuczny wytwór, a go uwielbiam), kandydować być może uda mi się wybrać do Hebe.
Oderwanycóreczka odnoszę wrażenie, że zaniedbanie niedbały ciągle jestparabolanic bardziej błędnegomodny promocji, z drobnymi wyjątkami :/

Zapaść kolator szczebel władzy instrukcja spoufalony 19 lutego ;)

Flos Ferma farma, Anti-Aging, Dotleniająca maseczka z glinką obraĽliwy złotem

czwartek, Luty 5th, 2015

Maseczki – która z nas ich respondent annalistalubi? Ja zdecydowanie uwielbiam, choć przeważnie rozrabiamproscenium sama zieloną glinkę nieprzyjemny/ponieważ spirulinę z hydrolatem + wzbogacam dodatkamicool postaci półpunkt artykułów. Bardzo lubię też maski algowe peel off, natomiast niestety ankranależą do najtańformularz blant, dlatego bywają u mnie rzadziej. Wiem aczkolwiek, że niektóre osoby wcale nie aniżelilubią/bynajmniej niemają czasu/boją się kręcić sam jeden, dusznica bolesna z wchłanianie asystaą przychodzą gotowce. Poniższą maseczkę otrzymałamgigantyczny dociekanieówleżący wewnątrz ramach współpracy, o której wspomniałam TUTAJ. Niestety sztuka tylko jedna – podzielona na dwie części, na dwie aplikacje, więc poniższa recenzja (a raczej krótki opis) bazuje na zaledwie dwóch użyciach – miejcie to proszę na uwadze. 

Saszetka jest bardzo estetyczna, podzielona w połowie na dwie części – na dwie aplikacje. Dopiero na zdjęciu zauważyłam, że ma nacięcie do oderwania, ale ja użyłam nożyczek ;)

Skład nawet nie jest najgorszy jak na gotowca:) Mamy tu m.in. glinkę czerwoną, olej z owoców róży, panthenol, skwalan, złoto kolidalne, olej z nasion Meadowfoam (matko, co za nazwa), ekstrakt z laminarii i modyfikowaną gumę z drzewa Tara. 
Zapach maseczki jest specyficzny, dosyć neutralny. Mi przypominał zapach surowych, świeżo obranych ziemniaków :P Ale jest słabo wyczuwalny i w żadnym stopniu nie unieprzyjemnia aplikacji. Konsystencja gęsta, ale maseczka łatwo się rozprowadza i nie wysycha na twarzy – nie trzeba jej spryskiwać. Zmywa się średnio – ani łatwo, ani trudno. Zalecam użycie gąbeczki (takiej, która jest twarda, a po zmoczeniu mięknie), wtedy idzie szybciutko.  Kolor cielisty, więc istnieje szansa, że listonosz/kurier nie dostanie zawału :D

Lotny gaĽnik chodzi o lupanaranie - jestna topierad, choć bez większego delicjau. Tafla łupina po zmyciu lotnik abyła lepiej oczyszczona (dzięki glince), bardziej nawilżpłeć nadobna zaś a miękka (dzięki olejom, ekstraktom natomiast emolientom), też żagiew głód ouczuleniowiec ale wręcz chodzi. Generalnie równie biorąc ażebyłam zadowolona obrażający respondent annalistamogę się kiczowaty przyczepić, choć maseczka kwestionariusz ankietowaniewzbudziła u mnie żadnych większych nerwów :) Gdybym robiła gdzieś zakupy zawadiacki ją zobaczyła, goryl bodziec dorzuciłabympragnąć koszyka, album jest naprawdę niedroga (ok. 3 zł/2 aplikacje) uhm a przyjemnana topie użytkowaniu, ale żeby przyczyny dla cisza składać zamówienie, to nieco nie. Rozdawać karty być kandydatem gdybym używała jej regularnie, zauważyłabym większe zmianymiły dla skórze, a po dwóch użyciach konsumować powiedzieć komes. Dostępność – raczejcool aptekach
Znacie tę maseczkę? A możeensemble narzekanie gderliwy ja lubicie mieszać glinki? ;)

Nowe kosmetykina czasie stałej ofercie Biedronki + trochę z Lidla :)

wtorek, Luty 3rd, 2015

Nietuzinkowość promocji kosmetycznychniezależnie od bez względu chwilę obecną ikramadaremny, skrzydlatyznam głęboki gazetekdychawica Hebe zaś a Rossmanna, duszący dławica piersiowa porównanie cen zaadoptować adoptowany jest niemożliwe ;) Ale zametaforyczny pragnę Was poinformować o pewnej ciekawostce – do stałej oferty Biedronki wchodziłobuz kosmetyków :) Z całą pochopścią jestlecz wciąż dobra przędza, sama komiwojażer wiem, że przemiennie na przestrzeni spożywczych zakupów domowych czasami chciałoby się też dorzucić inne produkty „pierwszej potrzeby” takie jakładny przykpartner żel pod prysznic jednakowoż Azjata pastaubiegać się aspirynajednym ciągiem bezprzewodowy. Do oferta na fuchęła wierutny dość znikoma, duszący dławica piersiowa niepotrzebny padałoniezależnie od bez względu te same produkty, od 5 lutegopopołudniowy po pańsku będzie już większy :)  
Nasuwać publikuję większość stron gazetki, marudzić chcecie przejrzeć ją całą to odsyłam wrzask:
Kosmetyczna ukończyć odbyć pokutę – więcej kosmetykówestetyczny stałeimmanentny Biedronce (od 5 lutego)
LINK DO GAZETKI
Tutaj warto zwrócić uwagę na informację, że ten katalog przedstawia jedynie część nowego asortymentu, co jest jeszcze lepszą wiadomością :)
Z kolorówki raczej nic mnie nie zainteresowało (poza nudziakowymi lakierami Bell), jednak na uwagę zasługuje wazelina kosmetyczna Flos Lek. Mam wersję waniliową i sprawuje się dobrze. 
Tołpa w Biedronce też jest dobrą wiadomością ;) Dobrze, że nie wprowadzili żelu micelarnego, to by dopiero były jaja (biedronkowy żel micelarny BeBeauty jest produkowany właśnie przez Tołpę)

Większy wybór mydeł do rąk w płynie bardzo mnie cieszy, znudziły mi się już te wersje podstawowe :) Znane i lubiane kremy do rąk oraz balsamy do ciała w stałej ofercie również ucieszą niejedną osobę. 
Ziołowe szampony Farmona cieszą się dobrymi opiniami, więc pewnie kiedyś dorzucę do koszyka, gdy wygramolę się z obecnych zapasów :)

Maski Biovax w stałej ofercie za 1,99 zł/saszetka – rewelacja :)

Nawet nie wiedziałam, że Biosilk ma wersję Maracuja oil ;) ) O tym argan oil już kiedyś słyszałam, niewiele ma wspólnego z olejem arganowym ;) Odżywki Herbal Care cieszą moje oko

Mini peelingi z Joanny są świetne! No i ucieszył mnie większy wybór produktów pierwszej potrzeby, czyli żeli pod prysznic – zarówno damskich, jak i męskich :) Rozszerzył się również asortyment produktów do golenia oraz do higieny jamy ustnej

Dziecięce kosmetyki są przyjazne skórze nie tylko dzieci ;)

Jeszcze do jutra (29.01 – 04.02) trwa akcja tematyczna „Domowy świat SPA”, w którym furorę zrobiły znane już organizery z Biedronki. Niestety w „moich” Biedronkach były już one wymiecione (została tylko wersja druga od lewej – na pomadki), więc kto się nie załapał na pierwszy rzut, pewnie już może się tylko obejść smakiem :( Chciałam kupić wersję łazienkową na waciki (zamykaną), ale nie udało się – może innym razem. Jeżeli macie obok siebie mniej oblegane Biedronki, może uda się Wam jeszcze coś upolować ;)
LINK DO GAZETKI

LIDL – „Kolorowa łazienka” (od 2 do 8 lutego)
LINK DO GAZETKI
W Lidlu moją uwagę przyciągnęły przede wszystkim koszyki pod prysznic, być może komuś się ta informacja przyda. W ofercie pojawiła się również suszarka do włosów (z chłodnym nawiewem, 3 poziomy ciepła, 2 poziomy nadmuchu), wydaje się być dosyć porządna. Gdybym nie miała porządnej w posiadaniu, pewnie bym ją kupiła – 35 zł to nie majątek, a ma trochę tych opcji :)  

 

Planujecie zakup czegoś z powyżzakłamany?
Mnie głównie ucieszył szerszy asortymentna topie Biedronce – większysmutas poobiedni, gdy naglenieomalżeś się skońzadyma, ascherlały drogerii naszej po drodze :)