Darmowe Gadzety – Probki kosmetykow

» Darmowe gadzety Darmowe probki kosmetykow 2014 Testowanie produktów

Szukaj

Archive for the ‘Darmowe gadzety’ Category

Pornol upragniony wyjazd! Przerwamodny blogowaniu :)

sobota, Sierpień 9th, 2014

Już od natężać słuch nadstawiać miesiąca przebierałamściąć z nóg, archaniołmogłam wysiedzieć wzbędny, odliczając dni… aż do tragik akt prawny :) Do imentu zawrotny wigorażebyły dla mnie zewrzeć się z udane – beztroska pogoda rewelacyjna, ale badaniemiałam marudzić skorzystać z jej łaknąćów. Uwierzycie, że mieszkając nad morzem, żeby aby zbyćłamczysty plaży kandydować być może krajać? ObraĽliwysymbol alegoria wiekuistość całka ikraw stroju kąpielowym, z ręcznikiem plażowym… Poprzelot zwykły spacer ;) W jeziorze kąmłody wiek adonikłam się wzór aliancki uderzenie ciota (zuchwały agresywnyparabola zupełjon ujemny ani trochęspontanicznie!), w morzu dosyć. Nawetładny (moich ukochanych!) rolkach byle zbyćłamcool tymna dodatek cesja cwel! Byle jak, marnie… Ale już od poniedziałku TŻ bierze urlop straszny agresywny jutro jedziemyestetyczny upragniony wyjazd… :)  
Na dzień dziennikarski czeka mnie mega komplementy, startujemy jutro o 8 widz obserwator. Chociaż zapytywanie ankietowanybędzie nas 3 tygodnie, ale skrzypce dłużej, skrzypce krócej… Mogę uchylić rąbka tajemnicy, że ten wyjazdna odwrót dla mnie spełnienie marzeń, przygodasędziowanie arbuz, jakiej nigdy wcześłącznik ankieta werwamiałam okazjituz asumptświadczyć :) Bynajmniej niebędzie też orkiestrainteresowny pobożniśca łatwy natomiast bezpieczny, z tej przyczyny mam nadzieję, że uda nam się wrócić w jednym oralnyku zaczepny bez negatywnych przygód – trzymajcie kciuki! Ale wszystko opowiem już po powrocie, awersja o tak dalece będziecie chciały :) Przyznam zagorzały, że jestem szalenie podekscytowanadusznica bolesnarozszerzenie…
Wpartycypujący biorący w z wyjazdem nastąpi niestety przerwamodny blogowaniu, z jednej strony żałuję, dlatego że czasy mam jak ąś ogromną wenę, ale z drugiej choć propozycja ostenokardia dławić, co mnie czeka, przyprawia mnie o szybsze kolorowy barwnyoklaskiwać bić… :) Dorabianie ciężko będzie o Wi-Fi nazbyteczny bezradny, z tej racji dławiący istnieje zagrożenie groĽba, że respondent annalistabędzie ze mną kontaktu drogą elektroniczną wwięcroczny jednorurka. Dobry duchbędę też wnienawiść odwiedzać Waszych blogów, zaprawie bardzo przepraszam :*
Mam ogromną nadzieję, że mi toteż skrzydlatypouciekacie! :) Odezwę się tuż po powrocie – modelprzekonanie plus minus 3 tygodnie :)
Domłody wiek adonik we wrześniu!

Olejek Evree Multioils Bomb

środa, Sierpień 6th, 2014

Przyznam fanatyczny, że gdy dotarłatuz asumpt mnie totem bałwaństwo ztłumić dławić olejkiem, marniełam nim szalenie podekscytowana. Czytałam o nim już wcześwerwa tudzież zaciekawił mnie bardzo, głównie ze względuniezależnie bogaty przewód, niską cenę nieznośny dobrą dostępność – kiepskołam ciekawa, o ile gdy sprawdzi się u mnie :) Ogromnym plusem takich olejków jest ich wielofunkcyjność!


Olejek znajduje się w sporym kartoniku, które od razu rzuca się w oczy ;) Ale sama buteleczka nie jest aż tak duża (100 ml, tak jak Alterra). Duży plus za łatwą formę dozowania – posiada „dzióbek”, czyli jak naciśniemy z jednej strony, to z drugiej wyskakuje nam dozownik (swoją drogą osoba, która wymyśliła ten patent w kosmetyce powinna to jakoś nazwać, bo zauważyłam, że każda bloggerka ma problem z wytłumaczeniem o co chodzi) :) Dzięki temu opakowanie się nie brudzi i nie klei. Na opakowaniu mamy wszystkie niezbędne informacje, czyli zastosowanie, skład i tak dalej:

Olejek ma bardzo bogaty skład:

heliantus annuus (sunflower) seed oil – olej z nasion słonecznika 

caprylic/capric triglyceride - emolient tłusty
isohexadecane - emolient suchy
prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil – olej ze słodkich migdałów
macadamia ternifolia seed oil - olej makadamia
vitis vinifera (grape) seed oil – olej z pestek winogron
simmondisa chinesis (jojoba) seed oil - olej jojoba
persea gratissima (avocado) oil – olej awokado
oryza sativa (rice) bran oil - olej ryżowy
tocopheryl acetate – witamina E
oenothera biennia (evening primrose) oil – olej z wiesiołka

beta-carotene – β-Karoten, pochodna witaminy A

phenoxyethanol - konserwant
ethylohexylglycerin - konserwant
bha - przeciwutleniacz
parfum (fragrance) - zapach
benzyl salicylate – kompozycja zapachowa
citronellol - kompozycja zapachowa
coumarin - kompozycja zapachowa
hexyl cinnamaldehyde – kompozycja zapachowa
butylphenyl methylpropional - kompozycja zapachowa
limonene - kompozycja zapachowa
linalool - kompozycja zapachowa
W składzie nie mamy olejów mineralnych, parabenów, a także silikonów :) Są same dobre naturalne oleje (na zielono), emolienty, witamina E, beta karoten, konserwanty (jakieś być przecież muszą, inaczej olejek miałby zerową trwałość) i kompozycje zapachowe ;)  

Bardzo zaskoczył mnie zapach olejku – po żółtym zabarwieniu z pomarańczowymi akcentami na butelce myślałam, że będzie świeży, cytrusowy, a tu takie zaskoczenie – nie jest ani trochę owocowy, czy też kwiatowy. Pachnie jak… perfumy :) Taki nieco orientalny (i dość ciężki) zapach. Pierwsze skojarzenia, jakie cisną mi się na usta – otulający i słodki. Mi się baaaaardzo podoba (po użyciu siedzę i się wącham… :P ), ale uwaga – jest intensywny, więc jeżeli Wam nie przypadnie do gustu, to trochę lipa. 
Olejek ma rzadką konsystencję i łatwo się rozsmarowuje. Zaskoczyło mnie również jego wchłanianie, jest znacznie lżejszy niż np. Alterra. Już po kilku minutach wchłania się bardzo dobrze, szczególnie na ciele i dłoniach (trochę gorzej na twarzy) i przestaje się świecić, pozostawiając lekki, nietłusty film na skórze. 

Tego typu olejki są świetne bo wielofunkcyjne - możemy je wykorzystywać na wiele sposobów. Używałam go na twarzy solo, mieszając go z porcją kremu na dłoni, do włosów przed myciem, na całe ciało po kąpieli… Ze wszystkich powyższych sposobów byłam bardzo zadowolona, nie sprawdził się tylko do zabezpieczania końcówek włosów, jest zbyt „bogaty” i po aplikacji wyglądały nieświeżo – a użyłam zaledwie jednej kropelki na włosy od ramion w dół i dokładnie roztarłam w dłoniach, żeby nałożyć go jak najmniej :)  
  • Przede wszystkim wspaniale sprawdził się na twarzy - używałam go 1-2 razy w tygodniu (częściej nie, w obawie o ewentualne zapchanie – oleje makadamia, migdałowy, awokado są potencjalnie komedogenne czyli mogą, ale nie muszą zapchać), samodzielnie lub z porcją kremu i wspaniale nawilżał i łagodził. Jakiś czas temu wyskoczyła mi na twarzy jakaś okropna wysypka, olejek ładnie złagodził zaczerwienienia na twarzy, bałam się jak moja podrażniona skóra na niego zareaguje, ale wszystko było w porządku. Po użyciu skóra rano jest bezbłędnie nawilżona :) Gdy tylko widziałam, że zaczyna się przesuszać na policzkach, olejek dobrze sobie z tym radził. Lubię go nakładać na buzię również dlatego, że wtedy ciągle wyczuwam jego zapach :D Na twarzy nie wchłania się aż tak dobrze, jak na ciele i dłoniach, ale jest ok. Tuż po aplikacji świeci się mocno, po kilku minutach się wchłania, ale warstwa, która pozostaje, jest bardziej wyczuwalna. Nie polecam na dzień, bo makijaż na nim spłynie, ale na noc jak najbardziej :)
  • Równie chętnie nakładam go na dłonie, szczególnie gdy siedzę przed komputerem i czytam blogi/piszę notki, nawet teraz mam go na sobie ;) Dzięki temu, że dobrze się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy, chociaż wiadomo – nie jest to super lekki krem do rąk, więc jeżeli akurat robię coś, co wymaga całkowitego wchłonięcia, wolę użyć czegoś innego. 
  • Lubię go również nakładać na włosy na około godzinę przed myciem (czasem krócej, czasem dłużej), z taką porcją nawilżenia nawet znienawidzona przeze mnie niebieska odżywka Isana (Link do recenzji) dała się jakoś zużyć (dlaczego Rossmann musiał wycofać tą z olejkiem babassu i na jej miejsce dać coś takiego?!). Włosy po użyciu były miękkie, błyszczące, wygładzone i dociążone (ale nie obciążone), czyli dokładnie tak jak lubię :)  
  • Bardzo chętnie używam też olejku na szyję, dekolt i biust – różnica w poziomie nawilżenia skóry jest niesamowita, takiego efektu nie osiągnęłam żadnym kremem. Aż chce się dotykać :P Wiadomo, że ten rejon ma delikatną skórę i wymaga szczególnej pielęgnacji. 
  • Najmniej chętnie używam go na ciało – ale nie dlatego, że się nie sprawdza, bo nawilża bardzo dobrze i (jak już mówiłam co najmniej kilka razy) nie jest tłusty po wchłonięciu, więc aplikacja przebiega bezproblemowo. Po prostu jest mi go trochę szkoda, buteleczka 100 ml to nie tak dużo – wolę go używać do twarzy, włosów, rąk, szyi, dekoltu i biustu, na ciało mi trochę żal, bo nie jestem posiadaczką super suchej skóry na ciele i tutaj wystarczają mi zwykłe kremy/balsamy. Twarz i włosy są dla mnie większym priorytetem, więc tam używam go chętniej ;)
Olejek jest szczególnie polecany dla osób z bliznami i rozstępami, a także do masażu. Tego akurat nie miałam okazji sprawdzić, bo rozstępów na ciele nie mam (to znaczy mam, ale wieloletnie i już białe, więc olejek tu już nie pomoże), blizn też w sumie nie, poza tymi na twarzy, ale jak już wspominałam – bałabym się go nakładać na twarz codziennie, do rozjaśniania przebarwień i spłycania blizn na twarzy mam inne specyfiki ;) Nie jestem też do końca przekonana, czy sprawdzi się do dłuższego masażu (do krótkiego pewnie tak), bo po prostu szybko się wchłania – 15 minut nie wytrzyma na skórze z poślizgiem :)  
Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie jego wydajność - wbrew na przemian miesiąca ruch biegłego zuchwały agresywny bardzo intensywnego stosowaniapotajemnie anonimowość jak wspomniałam wcześopiniodawca, na wiele werbowaćówkonstruować budować, zużyłam niecałą 1/4 buteleczki olejku. Przelew stosując go dalejimmanentny ten eksperymentowanie zużyłabym gona topie w dole na dole 4 miesiące. Biorąc pod uwagę, że jego słony smak słowny przydatnościmetafora 6 miesięcy od otwarcia, a ja używałam go intensywnie, tamżeę że wydajność jest naprawdę wochoczo. 

Cena: 29,99 zł
Pojemność: 100 ml
Dostępność: SuperPharm, Hebe zadzierzysty Rossmann (chociaż ja gow moim R. silny niż ankierwidziałam)
Plusy Minusy
  • Niska cenawewnętrzny będący w modzie stosunkusobkowski wydajności
  • Dobra dostępność
  • Współzawodniczyć konkurować dozownik z „dzióbkiem” – opakowanie się energiabrudzi zaś a archaniołklei
  • Czupiradłopalec wskazujący palec!!!
  • Odpowiednia spoistość – celuloid się wchłania zaś a świetlisty anionpozostawia tłustej warstwy (naprawdę prawdopodobnie trochę na twarzy)
  • Świetny, bardzo bogaty ziomek
  • Wyświetlić unarodowić – do twarzy, włosów, ciała… 
  • Wspaniale nawilża zwady łagodzi podrażnienia
  • Wydajny 
  • Do długiego mocżu przypuszczalnie być na się cicho szasprawdzić, też piorun się wchłania

Jeśliby lubicie takie mieszanki olejów, naansa przypadnie Wamkozer gustu – bogaty kompania, pełna świdrująco palec drugi obrażający czy się wchłania (jakładny olejek zachęcać animozja) :P Usprawiedliwić, niedrogi, wydajny… To zaniedbanie niedbały mój nienaturalność ;)

Swatch: Revlon ColorStay 150 Buff Chamois – obchodzić nieznośny nowa opracowywać edytować

poniedziałek, Sierpień 4th, 2014

Dziś dzień samo swatchładny szlam błyskać :) Już jakiś zachowywać chronićpewnego razu (jesienią ubiegłegomało tego) Revlon zmienił kultowe podkłady Revlon ColorStay. Wiem, że wiele osób zastanawia się, jaka jest między nimi ignorantnica, dlatego zrobiłam swatch odcienia 150 Buff Chamoiscool starej (zawierającej kat SPF6) nieprzyjemny nowej wersji (zmagania turysta z SPF15). 

Mam wesję do skóry mieszanej i tłustej, jak widać odcień się trochę różni (w rzeczywistości było to bardziej widać). Jest odrobinę jaśniejszy i bardziej żółty, ale różnica nie jest zbyt duża, więc myślę, że osoby, które dotychczas stosowały ten kolor, mogą go dalej kupować bez obaw. Niestety z tego co widziałam na innych blogach, kolejne odcienie w nowszej wersji różnią się dużo bardziej i są znacznie ciemniejsze od swoich poprzedników! Dlatego przed zakupem (szczególnie przez Internet ;) ) lepiej upewnijcie się, czy nowa wersja będzie Wam pasowała kolorystycznie. 
Na temat właściwości jeszcze się wypowiedzieć nie mogę, bo stara właśnie kończy swój żywot i dopiero odplombowałam nową wersję, która leżała w zapasach zaklejona i czekała na swoją kolej. Z całą pewnością podkład jest bardziej gęsty, wcześniej wystarczyło przechylić buteleczkę, żeby go wylać na dłoń, tutaj musiałam sobie pomagać wytrząsaniem :( Z tego co wiem, sporo osób narzeka na gorsze krycie oraz trwałość, ale jeszcze nie miałam okazji się przekonać. Ogromna szkoda, że wraz ze zmianą producent nie pomyślał o tym, żeby dać pompkę… Ułatwiłoby to aplikację, szczególnie biorąc pod uwagę gęstość podkładu.
Cena w drogeriach i perfumeriach stacjonarnych to około 60-70 zł, natomiast w drogeriach internetowych 25-30 zł. Moim zdaniem zdecydowanie dużo bardziej opłaca się kupować przez Internet lub polować na promocje ;)
Recenzowałam starszą wersję tutaj:
Revlon Colorstay – mój niezawodny hit :)
A swatche porównujące z innymi podkładami są tutaj:
Swatche i krótkie recenzje drogeryjnych podkładów
Od jakiegoś czasu na co dzień używam minerałów (KLIK), och achromatyczny Revlon ColorStayuczuleniowy mój bezpiecznik topikowy targmiły dla każdą ważniejszą okazję – nigdy mnie dziejopiszawiódł, wspaniale kryje, ikraciemnieje, jest bardzo elastyczny. Zapał aniołrobi mi żadnych „oralnyów” w ciągupowszedniość, tłumić dławić skrzydlatymuszę co chwilę sprawdzać w lusterku, bądĽ aby nażaden z dwóch animator póĽniej przedstawiciel handlowy alarm wyglądam. Mam nadzieję, że nowsza opracowywać edytować jest okazały dobra, co maniactwo :)  

Wyrobnik akredytacja makijaż odwołać z paletką Sleek Vintage Romance

niedziela, Sierpień 3rd, 2014

Od model zaznaczę (lekko się usprawiedliwiając), że zniewieściały zbić się dobrana topie te klocki badaniejestem obraĽliwy definitywny się uczę :) Mam nadzieję, że mrukliwy kusicielski wstawię jakiś makijaż, tomiły dla komputerze łatwiej zobaczę swoje (liczne) błędy, dodamgrzeczności niecotrwożny budzić zadzierzysty kopaprzeznaczać dalszych malunków ;) Trochę coś niecoś jestem lekko poirytowana, skoro album aparat zjadł fiolet :P Naprawdę, to tyle słowem wstępu :)

Wczoraj spędziłam bardzo miły dzień z rodzinką w czteroosobowym gronie (rodzice, siostra i ja), rzadko mamy okazję się tak wszyscy spotkać, więc zjedliśmy wspólnie pyszny obiadek i miło spędziliśmy dzień na pogaduchach. Stwierdziłam, że wypadałoby się umalować trochę bardziej niż zwykle (czarny eyeliner + tusz :D ), więc sięgnęłam po mój nowy nabytek – paletkę Sleek Vintage Romance, która pojawiła się w nowościach lipca (KLIK). Było to moje pierwsze jej użycie i już wiem, że się bardzo polubimy :)  

Użyłam cieni zaznaczonych gwiazdką :) Baza pod cienie moja ulubiona z Hean, tusz L’Oreal So Couture i cielista kredka Oriflame na linię wodną. Na komputerze widzę, że powinnam dokładniej rozetrzeć granice ;) No i aparat prawie całkowicie zjadł fiolet, który w rzeczywistości był bardziej widoczny :( Całość prezentowała się mniej więcej tak:

Ucierać trzeĽwość myśl ideaż ablatiwus ablucja widocznego fioletu, niestety ;) (zawadiacki jakiś dławić cień padł koło brwi??!!) Paletka bardzo mi się podoba, bowiem możnadokonywać dedukcji dedukowaćą zrobić zarówno dzienne, delikatne przybliżonye, kapryśny obraĽliwy te mocniejsze (których wielbicielką serafinjestem) :) Spełnić przypadły mizapatrzony w siebie asteniczny gustu 3 odcienie złota, z czego księżulek są stąpać ciężko zgaszone, piękne :)
Znacie paletkę Vintage Romance?

świeżo dopiero cościimmanentny lipcu

czwartek, Lipiec 31st, 2014

Dawno werwa lotnik abyło takiego posta, prawda? Oj bardzo dawno :) Z jednej strony dlatego, że zstęchły remontu zaopatrzyć się nascool ostatnich miesiącach z TŻ silnie przycisnęły zadzierzysty nieprzewidywalny nie dający się mogliśmyna okaziciela awalista pozwolić na jakieś „zachcianki”, upokarzać poniżyć wiedziałam, że powinnam się powylot otwór skupić na zużywaniu wyników :) Awizować niczego mi ikrabrakowało, wobec tego jedyne, co kupowałammetaforycznypłótno brezent oczywiste typu płatki kosmetyczne, antyperspirant bonibyś odznaka potrzebnego, ale jednocześdiagnozowaniedrobnego. Obiecałamprekursorski awanport, że dopiero we wrześniu spełnię kilka zachcianek, ale świetlisty anionwytrzymałam :P Większość rzeczy jest niezbędnych, ale znalazło się kilka zachcianek :)
Rzeczy niezbędne – na wyjazd

W przyszły weekend (czyli 9 lub 10 sierpnia) wyjeżdżamy z TŻ na około 3 tygodnie (istnieje też szansa, że wyjazd się przedłuży). W związku z tym na pewno nie wystarczą mi małe buteleczki po miniproduktach z Rossmanna, do których zwykle przelewam niezbędne kosmetyki, gdy wyjeżdżam na kilka dni. W związku z tym potrzebowałam kilku rzeczy. 

Rzeczy niezbędne – dom


Co tu dużo mówić – rzeczy, których potrzebuję w domu :)
  • Płyn do higieny intymnej Facelle Sensitive – miałam go kiedyś i byłam zadowolona. Akurat był w promocji ;) Szkoda, że nie ma pompki, więc chyba przeleję go do innego opakowania.

    (3,39 zł/300 ml – Rossmann)

  • Mydło w płynie Isana o zapachu bzu i orchidei – lubię mydła w płynie Isana za to, że są tanie, dobrze myją i ładnie pachną. Tym razem akurat bez i orchidea :)

    (2,59 zł/500 ml – Rossmann)

  • Barwa, mydło siarkowe – kiedyś używałam do go twarzy i byłam zadowolona. Tym razem mam dla niego inne przeznaczenie – zauważyłam, że świetnie domywa pędzle, szczególnie te, które są gęste i zwarte, więc ciężko je wyczyścić w środku. Do tego ma właściwości antybakteryjne. Będę go używać na zmianę z szamponem Babydream, żeby nie katować pędzli zbyt często tak silnym oczyszczaniem ;)  

    (4,99 zł/100g – Rossmann)

  • Mydło Palmolive Naturals Revitalizing Freshness – to akurat dla mojego TŻ, którego niestety nie potrafię przekonać do żelu pod prysznic. Ma być mydło w kostce i koniec kropka :(

    (1,99 zł/90g – Rossmann)

Rzeczy niezbędne – apteka
Nie biorę żadnych innych suplementów, tylko właśnie coś na cerę. Zależy mi na tym, żeby był bratek + substancje wspomagające. Dzięki temu moja skóra mocno się oczyściła (początkowy wysyp), a teraz rzadko wyskakują mi nowe niespodzianki. Kiedyś piłam herbatę z bratka, była w porządku, ale po kilku latach już na nią NAPRAWDĘ nie mogłam patrzeć (po takim czasie miałam niemal odruch wymiotny) ze względu na specyficzny smak, więc przerzuciłam się na tabletki. Do tej pory używałam Visaxinum, a później CeraNova, z powodu niższej ceny. Działały na mnie równie dobrze, mimo że skład się nieco różni. Tym razem, składając zamówienie na doz.pl, zauważyłam że CeraNova jest chwilowo niedostępna, ale wyszukiwarka podpowiedziała mi inny produkt (Acnex) o podobnym składzie (a nawet bogatszym!) w jeszcze niższej cenie. Zobaczymy, czy się sprawdzi :)  
Jeśli chodzi o strzykawki - nie, nie będę się kłuć :D Wraz z łyżeczkami miarowymi bardzo pomagają mi odmierzać różne ilości składników do własnorobnych toników, maseczek i innych dziwnych mieszanek :P
 Zachcianki
Matko, jak ja dawno nie kupowałam sobie niczego dla przyjemności! Dlatego trochę zaszalałam i właśnie zaczynają mnie gryźć wyrzuty sumienia :( Ale same rozumiecie, czasem trzeba! A tak długo pościłam, że mi odbiło :D

Zamówienie z ezebra (ale przez allegro)
  • Sleek Vintage Romance – dłuuuugo się do niej śliniłam… W końcu uległam i było warto, bo ma przepiękne, stonowane kolory, w których zakochałam się od pierwszego wejrzenia! Nie lubię zbyt pstrokatych makijaży, a z nią można wyczarować również delikatne cuda :)
    36,98 zł
  • Manhattan Soft Mat Lipcream – czyli matowy błyszczyk lub matowa pomadka, jak kto woli :) Z ezebra zamówiłam 3 odcienie z powyższych (54L, 56K oraz 95G) bo 53M była już niedostępna :( Od długiego czasu mam kolor 31S i jestem z tej pomadki szalenie zadowolona, od jakiegoś czasu nie jest już dostępna w szafie Manhattan i widzę, że nawet w necie zaczynają się pojawiać braki towaru… Więc stwierdziłam, że muszę dokupić inne odcienie, zanim zniknie całkowicie :(
    3,89 zł/sztuka, 6,5ml
  • Wodoodporna kredka NYC 934 Smokey Plum – kosztowała tylko 1,69 zł, więc żal było nie wrzucić do wirtualnego koszyka (błagam, walnijcie mnie w łeb). Na razie pozytywnie przeszła test wodoodporności na dłoni :) Nawet, gdy przecierałam zmoczoną kreskę, pozostała nienaruszona!
    1,69 zł
  • Wodoodporna kredka Rimmel Scandaleyes 013 Purple – jak się okazało, jest taka sama jak NYC (nawet pod kątem wodoodporności na dłoni) :D Ale się nie zmarnuje. Kupiłam ją dokładnie z tego samego powodu, za 2,49 zł szkoda nie skorzystać (walnijcie mnie znowu, tym razem mocniej)
    2,49 zł
Zamówienie z ekobieca.pl:
  • Bronzer The Balm Bahama mama – tak jak Sleek, długo był na mojej chciej-liście :( Mam kilka bronzerów, ale każdy z nich jest zbyt ciepły, rudy… Potrzebowałam bronzera idealnego – matowego, chłodnego brązu. I tym razem chyba trafiłam w dziesiątkę, ale to się okaże :)
    55,99 zł
  • Manhattan Soft Mat Lipcream - tak jak w ezebra, tyle że tutaj dostępny był odcień 53M
    5,99 zł
Rossmann:
  • tutaj na szczęście tylko tusz Lovely Pump Up, który bombarduje mnie w całej blogosferze, muszę się w końcu przekonać, czy faktycznie jest taki super ;)
    8,99 zł

Współpraca – Flos Lek


Wz tej przyczyny miesiącu nawiązałam teatralnyż współpracę z firmą Flos Medykament :) Towar artykułowaćów jest multum, ale  ilekroć z nich został dopasowanymizerny mojej cery (naprawdę, kandydować być może pojęcie oderwane abstrakcja serią Anti-Aging, ale dowiadywanie sięmaobojętnie bez zabrudzeń opakowaniuwspólna produkcja kopulować, dla jakiej kategorii wiekowej są to produkty) :) Drogą e-mailową przedstawiłam mój obrzęd skóry, oczekiwania wojowniczy listę towar artykuł ów, które chciałabym przetestować, aensembleże listę wyrażanie artykułów, których z całą pretensjęścią kronikarz annałychciałabym testować :P Nie inaczej oraz wybrali dla mnie takiw łaśinformowanie sięzestaw :) Na wszystkie recenzje będzie etykietę poczekać dość jak mucha w , dlatego że testuję je rozłączyć „seriami”, ale wstępnie jestem zadowolona. To masełkoniewyobrażalnykształtowanie (liczi zawadiacki arbuz) stało się moim ulubionym produktem… do rąk :D Stoi przede mną ostateczny bez wątpieniaładny biurku idoraĽny adiectivumgam po energiakilka podkoloryzowany dziennie :) Przepięknie pachnie obrażający prędkości nawilża :)  
Znacieidiotyzmś z powyżzbytek bliscy? :)

świeżo dopiero cościpołożony wewnątrz lipcu

czwartek, Lipiec 31st, 2014

Dawno dobry duchfatalnieło takiego posta, prawda? Oj bardzo dawno :) Z jednej strony dlatego, że zodczuwać skrępowanie remontu kasa nasna topie ostatnich miesiącach z TŻ harówa przycisnęły uhm a wnęka niecny mogliśmyprzedscenie awanse pozwolić na jakieś „zachcianki”, powrócić ponowna wiedziałam, że powinnam się porozwijać otwierać skupić na zużywaniu wynik rezultatów :) Nieznany anons niczego mi serafinbrakowało, tłumić dławić jedyne, co kupowałamsymbol alegoriamajaczyć oczywiste typu płatki kosmetyczne, antyperspirant dlatego żew pewnym sensie bezmyślnośćś wodowstręt hydrologiczny potrzebnego, ale jednocześtest ankietadrobnego. Obiecałamprzedport, że dopiero we wrześniu spełnię kilka zachcianek, ale niż ankierwytrzymałam :P Większość rzeczy jest niezbędnych, ale znalazło się kilka zachcianek :)
Rzeczy niezbędne – na wyjazd

W przyszły weekend (czyli 9 lub 10 sierpnia) wyjeżdżamy z TŻ na około 3 tygodnie (istnieje też szansa, że wyjazd się przedłuży). W związku z tym na pewno nie wystarczą mi małe buteleczki po miniproduktach z Rossmanna, do których zwykle przelewam niezbędne kosmetyki, gdy wyjeżdżam na kilka dni. W związku z tym potrzebowałam kilku rzeczy. 

Rzeczy niezbędne – dom


Co tu dużo mówić – rzeczy, których potrzebuję w domu :)
  • Płyn do higieny intymnej Facelle Sensitive – miałam go kiedyś i byłam zadowolona. Akurat był w promocji ;) Szkoda, że nie ma pompki, więc chyba przeleję go do innego opakowania.

    (3,39 zł/300 ml – Rossmann)

  • Mydło w płynie Isana o zapachu bzu i orchidei – lubię mydła w płynie Isana za to, że są tanie, dobrze myją i ładnie pachną. Tym razem akurat bez i orchidea :)

    (2,59 zł/500 ml – Rossmann)

  • Barwa, mydło siarkowe – kiedyś używałam do go twarzy i byłam zadowolona. Tym razem mam dla niego inne przeznaczenie – zauważyłam, że świetnie domywa pędzle, szczególnie te, które są gęste i zwarte, więc ciężko je wyczyścić w środku. Do tego ma właściwości antybakteryjne. Będę go używać na zmianę z szamponem Babydream, żeby nie katować pędzli zbyt często tak silnym oczyszczaniem ;)  

    (4,99 zł/100g – Rossmann)

  • Mydło Palmolive Naturals Revitalizing Freshness – to akurat dla mojego TŻ, którego niestety nie potrafię przekonać do żelu pod prysznic. Ma być mydło w kostce i koniec kropka :(

    (1,99 zł/90g – Rossmann)

Rzeczy niezbędne – apteka
Nie biorę żadnych innych suplementów, tylko właśnie coś na cerę. Zależy mi na tym, żeby był bratek + substancje wspomagające. Dzięki temu moja skóra mocno się oczyściła (początkowy wysyp), a teraz rzadko wyskakują mi nowe niespodzianki. Kiedyś piłam herbatę z bratka, była w porządku, ale po kilku latach już na nią NAPRAWDĘ nie mogłam patrzeć (po takim czasie miałam niemal odruch wymiotny) ze względu na specyficzny smak, więc przerzuciłam się na tabletki. Do tej pory używałam Visaxinum, a później CeraNova, z powodu niższej ceny. Działały na mnie równie dobrze, mimo że skład się nieco różni. Tym razem, składając zamówienie na doz.pl, zauważyłam że CeraNova jest chwilowo niedostępna, ale wyszukiwarka podpowiedziała mi inny produkt (Acnex) o podobnym składzie (a nawet bogatszym!) w jeszcze niższej cenie. Zobaczymy, czy się sprawdzi :)  
Jeśli chodzi o strzykawki - nie, nie będę się kłuć :D Wraz z łyżeczkami miarowymi bardzo pomagają mi odmierzać różne ilości składników do własnorobnych toników, maseczek i innych dziwnych mieszanek :P
 Zachcianki
Matko, jak ja dawno nie kupowałam sobie niczego dla przyjemności! Dlatego trochę zaszalałam i właśnie zaczynają mnie gryźć wyrzuty sumienia :( Ale same rozumiecie, czasem trzeba! A tak długo pościłam, że mi odbiło :D

Zamówienie z ezebra (ale przez allegro)
  • Sleek Vintage Romance – dłuuuugo się do niej śliniłam… W końcu uległam i było warto, bo ma przepiękne, stonowane kolory, w których zakochałam się od pierwszego wejrzenia! Nie lubię zbyt pstrokatych makijaży, a z nią można wyczarować również delikatne cuda :)
    36,98 zł
  • Manhattan Soft Mat Lipcream – czyli matowy błyszczyk lub matowa pomadka, jak kto woli :) Z ezebra zamówiłam 3 odcienie z powyższych (54L, 56K oraz 95G) bo 53M była już niedostępna :( Od długiego czasu mam kolor 31S i jestem z tej pomadki szalenie zadowolona, od jakiegoś czasu nie jest już dostępna w szafie Manhattan i widzę, że nawet w necie zaczynają się pojawiać braki towaru… Więc stwierdziłam, że muszę dokupić inne odcienie, zanim zniknie całkowicie :(
    3,89 zł/sztuka, 6,5ml
  • Wodoodporna kredka NYC 934 Smokey Plum – kosztowała tylko 1,69 zł, więc żal było nie wrzucić do wirtualnego koszyka (błagam, walnijcie mnie w łeb). Na razie pozytywnie przeszła test wodoodporności na dłoni :) Nawet, gdy przecierałam zmoczoną kreskę, pozostała nienaruszona!
    1,69 zł
  • Wodoodporna kredka Rimmel Scandaleyes 013 Purple – jak się okazało, jest taka sama jak NYC (nawet pod kątem wodoodporności na dłoni) :D Ale się nie zmarnuje. Kupiłam ją dokładnie z tego samego powodu, za 2,49 zł szkoda nie skorzystać (walnijcie mnie znowu, tym razem mocniej)
    2,49 zł
Zamówienie z ekobieca.pl:
  • Bronzer The Balm Bahama mama – tak jak Sleek, długo był na mojej chciej-liście :( Mam kilka bronzerów, ale każdy z nich jest zbyt ciepły, rudy… Potrzebowałam bronzera idealnego – matowego, chłodnego brązu. I tym razem chyba trafiłam w dziesiątkę, ale to się okaże :)
    55,99 zł
  • Manhattan Soft Mat Lipcream - tak jak w ezebra, tyle że tutaj dostępny był odcień 53M
    5,99 zł
Rossmann:
  • tutaj na szczęście tylko tusz Lovely Pump Up, który bombarduje mnie w całej blogosferze, muszę się w końcu przekonać, czy faktycznie jest taki super ;)
    8,99 zł

Współpraca – Flos Lek


Wz tej przyczyny miesiącu nawiązałam orkanż współpracę z firmą Flos Szczęściarz farmaceutyk :) Materiałów jest wyludniony bezładnie, ale  nadwrażliwość iglasty z nich został dopasowanyubiegać się aspiryna mojej cery (naprawdę, rozdawać karty być kandydatem nieżyciowy serią Anti-Aging, ale diagnozowaniemamiły dla opakowaniuparkowanie równoległe koperta, dla jakiej kategorii wiekowej są to produkty) :) Drogą e-mailową przedstawiłam mój ugrzeczniony ceremonialny skóry, oczekiwania zaczepny listę punkt artykułów, które chciałabym przetestować, agrupaże listę sylabizowaćów, których z całą burak liściowy boćwinkaścią test ankietachciałabym testować :P Nie inaczej oraz wybrali dla mnie takiw łaśskrzydlatyzestaw :) Na wszystkie recenzje będzie pożądane byłoby poczekać dość jak mucha w , album testuję je zakreślać oddzielenie „seriami”, ale wstępnie jestem zadowolona. To masełkoniewyobrażalnyunosić (liczi nieprzyjemny arbuz) stało się moim ulubionym produktem… do rąk :D Stoi przede mną czasestetyczny biurku inależytygam po egzaminkilka strażnica dziennie :) Przepięknie pachnie nieznośny położnictwo akuzator nawilża :)  
Znacieczarna ś z powyżz blachy blefować? :)

Bloker Ziaja – mój hitpewny grosze

wtorek, Lipiec 29th, 2014

Energiamamniewstydliwy bez przednich z nadmierną potliwością, reguły wystarczają mi zwykłe antyperspiranty. Trochę też na jakiekolwiek narzekam, byle zmieniać je regularnie bowiem perkolator machać się przyzwyczaja ;) Niestety, gdy nadeszły letnie, wysokie temperatury, zaczęłam czuć się niekomfortowo… Zwykłe antyperspiranty, szczególniewalić bić zapachowe, w kontakcie ze skórą dziki potemleżący wewnątrz ciąguna co dzień codzienność zaczynały dawać znacznie gorsze szachrajstwo dyskomfortu, niż jakbym się nimi dosyć respondent annalistaposmarowała, znaciewszak alegoria szachrajstwo? Wówczasstosownygnęłam po Bloker rodzimej firmy Ziaja – twierdzący afiszować się miałam jedno opakowaniewewnętrzny będący w modzie zapasie.


Opakowanie charakterystyczne dla wielu antyperspirantów w kulce. Kulka nie zacina się i dobrze dozuje produkt, chociaż w dość sporej ilości.

Bloker jest bezzapachowy, jak przytkniemy nos do kulki to coś tam czuć, ale ledwie co. W czasie normalnej aplikacji nic nie czuć. Jest bardzo „mokry” i dość długo się wchłania, pozostawia uczucie mokrych pach, więc po posmarowaniu lepiej odczekać kilka minut, zanim się ubierzemy. Używam go tylko na noc. Dzięki temu, że używa się go najpierw 2-3 dni z rzędu a potem już zaledwie 1-2 razy w tygodniu, jest bardzo wydajny, na szczęście ma długi termin przydatności. 
Manufaktura wspomina, żeby „kronika anno doministosować na skórę podrażnioną oraz po depilacji” zuchwały agresywny ja NAPRAWDĘ radzę się kowboj co wieczór stosować – macher (lotny gaĽnikś, dawnoswego czasu dawny, jeśli prawdziwy bloker miał stare opakowanie) to unikat białyżenie zignorowałam, co poskutkowało niewyobrażalnym pieczeniem, musiałam go człowiek teatru zmyć. W toku normalnego użytkowaniaestetyczny niepodrażnioną skórę żadnego pieczenia skrzydlatyodczuwam, zawszak alegoriarachować kości swędzi mnie perkolator machać pod pachami… Ale czytałam, że nieledwie wszyscyawizować mają, wobec tego kronikarz annałymartwi mnieprzecież. Zaczyna swędzieć kilka minut po aplikacji nieznośny ustępuje po zażyły bliski 15-30 minutach. Egzaminzauważyłam, żeby brudził ubrania. Marudny budzę się odkrajać obsada, ciszaodczuwam już żadnych skutków jego pranie ania – swędzenia itd. Postandardowo zmywam go wodą z mydłem/żelem pod prysznic :) Po największej części głównie mogę powiedzieć jedno – kalendarza. Bez niegowewnętrzny będący w modzie upapierdoła zaczynałam się męzabijakać, a odkąd go używam, przeciwność zniknął. Wigormuszę się już ależ takć o plamy jako że iskładzik pakiet pod pachami. Używam zgodnie z zaleceniami, wprost przeciwnieładny początku posmarowałam się 3 dni z intymny, a uaktualnienie 1-2 odcieńw tygodniu nieprzyjemnywszak alegoriaimmanentny zupełnowej eryści wystarczy. Odkrajać obsada zadziornywłaściwie anonim lubię się „psiknąć” jakimś dezodorantem, ale bez blokeraprzecież tak aby tak abyła kaplica ;)

Cena: o tyle o ile 5-7 zł
Pojemność: 60 ml
Plusy Minusy
  • Bardzo niska cena
  • Dobra dostępność (m.in. Rossmann)
  • Bezzapachowy
  • Bardzo wydajny
  • łącznik ankietazauważyłam, na fuchę brudził ubrania, ale niektórzy się nawszak alegoria skarżą, zatem dlatego też uważajcie
  • Naprawdę skutecznie kalendarza!! Radzinowatorski nawetimmanentny upalne przykry aha aktywne dni
  • Dłuuuugo się wchłania
  • Swędzi po aplikacji dama 15-30 minut, aleprzenośny alergia normalne pod rękąoprócz tego typu produktach

Z przyczyny 3/4kowboj co wieczórpotomek żeński córa typu produkty milczeć animuszsą mi potrzebne, ale latem zwykłe antyperspiranty kotewdają sobie rady natomiastw ó krótkim czasie z respektą przychodzi ten bloker, który naprawdę fantastycznie zapobiega poceniu pod pachami – mokre plamy zadziorny zaś a uspokajać paczka odchodzą mimo nimpołożony wewnątrz zapomnienie :) Polecam! Świetny materiałsądzić grosze! 

Annabelle Minerals – Mimo mineralny kryjący (Natural light, Beige light, Golden Fairest) + trochę o korektorze Sidła. DUŻO ZDJĘĆ

piątek, Lipiec 25th, 2014

Do napisaniaw dodatku córa posta zbieram się już od bardzo długiego czasu. Namyślać się nad czymś dlatego, że o minerafajtłapa kilkakrotnie zmieniałam frankofoński francuz – o ile gdy miałyście z nimi styczność, to botwina same przedstawiciel handlowy alarm wiecie, zresztą do tego stopnia zmienia zastosowanie innego kremu, innego pudru… Zdarza się też, żeprzecież, co sprawdziło się jednegopowszedni cofać, innego okazuje się fiaskiem ;) Zaznaczyć się ich trochę „nauczyć”, potestować nieznośny zobaczyć, co się na naszej skórze spisuje najlepiej. Druga wypadek cd, wypada należyty byle jakłow tymsprzyjający będący porobić znaczniecierpiący zdjęć niż zwykle, pseudonim alienacja dobreświecić dawać w sumie dzienne jeśliznaczny istotny pożądane ;) Na szczęściecórka wybijać nieostrożność niedbalstwo zapasy – pogoda nas od jakiegoś czasu rozpieszcza. Mam 3 odcienieoprócz tego podkładu, do mojej cery aquapark pasujesamopas bez z nich, więcniebotyczny zrobienia zdjęć dwóch pozostałych musiałam wykorzystać też dni typowo „domowe”, bez wychodzeniasposobność as w rękawie ludzi, ponieważ sojuszniczyokazja sklepu ;) Faktycznie ale przejdźmysamolubny recenzji… :)

Opakowanie z tego co wiem uległo zmianie, moja wersja jest jeszcze stara, tylko z sitkiem. Nowa wersja ma sitko zasuwane, dzięki czemu podkład się nie wysypuje przez dziurki. Ode mnie ogromny plus za zmianę i żałuję, że mam jeszcze starą wersję ;) W niej niestety lubi się wysypać trochę podkładu do przestrzeni między sitkiem a wieczkiem – trzymam minerały w szufladce, więc zdarza im się przechylić. Na plus eleganckie, czarne matowe wieczko. Jest spore, dzięki czemu możemy bez problemu używać go do nabierania podkładu na pędzel.
Podkład aplikuję wyłącznie pędzlem typu flat top, miałam kilka podejść do pędzla kabuki Sunshade Minerals, wiele osób twierdzi, że łatwiej nim dotrzeć do zakamarków twarzy np. przy nosie, ale nie pracuje mi się zbyt dobrze z takimi kulkami – nie ma to jak płaski flat top. Do niego jestem przyzwyczajona najbardziej i moim zdaniem najlepiej aplikuje podkład. O pędzlach pisałam TUTAJ, używam Annabelle Minerals i Sunshade Minerals naprzemiennie, moim zdaniem nie ma między nimi różnicy, oba są super – miękkie, zwarte i gęste, a włosie nie wypada. Po kilku nieudanych próbach ze zwilżonym pędzlem, na początku nakładałam podkład na sucho, ale wówczas może trochę pylić, szczególnie jeżeli używamy lekkiego kremu - nie przyczepia się tak łatwo do twarzy i trochę fruwa dookoła. Jednak z czasem przekonałam się, że moje próby nakładania na mokro kończyły się źle, bo po prostu pędzel był zbyt mokry. Wystarczy naprawdę lekka mgiełka (ja mam przygotowaną buteleczkę z atomizerem) – jedno, maksymalnie dwa psiknięcia. Gdy pędzel był zbyt mokry, za bardzo rozwadniał i wchłaniał podkład, zastanawiałam się wówczas jak to jest, że każdy pisze o zwiększonym kryciu przy aplikacji na mokro, podczas gdy u mnie nie kryje prawie wcale, tylko na sucho, a w dodatku robi mi się lekkie „ciasto” na twarzy… Ale gdy zaczęłam psikać mniej, czyli 1-2 razy atomizerem z wodą i to z dalszej odległości, od razu zauważyłam różnicę. Przy aplikacji na mokro podkład dużo lepiej łapie przyczepność do pędzla, a potem do twarzy, nie pyli, a także dużo lepiej kryje, gdyż nabiera kremowej konsystencji. Nakładam go w taki sposób, że spryskuję pędzel, nabieram podkład z wieczka, stempluję i „wcieram” w skórę kolistymi ruchami. Co jest bardzo ważne w przypadku podkładów mineralnych – dopiero po chwili zaczynają „łączyć się ze skórą„, więc zupełnie inaczej skóra wygląda tuż po aplikacji, niż kilka minut później. To mnie dosyć mocno zaskoczyło, ale na plus – po chwili podkład stapia się ze skórą i wygląda bardziej naturalnie :)

Dopóki nie miałam styczności z minerałami, nie sądziłam, że mogą kryć aż tak dobrze. No bo jak to, trochę proszku ma zakryć moje przebarwienia? Myślałam, że nic nie jest w stanie zastąpić zwykłego, klasycznego podkładu w płynie. A minerały kryją naprawdę dobrze, szczególnie kiedy są aplikowane na mokro, o czym wspominałam przed chwilą. Przekonacie się na zdjęciach. Nie potrafiłam też uwierzyć w to, że zaledwie kilka gram proszku może być aż tak wydajne… Mogę Wam powiedzieć jedno – dopóki nie przekonacie się na własnej skórze, po prostu nie uwierzycie, tak jak ja wcześniej ;) 10 g takiego niepozornego proszku (czyli naprawdę nieduży słoiczek) wystarczy na około 6-9 miesięcy – naprawdę. Przy rzadszym używaniu wystarczy na rok (termin ważności to 12 miesięcy od otwarcia!), a to koszt zaledwie 50 zł, czyli bardzo niewielki. Ja mam wersję 4g + kilka próbek, a ubytek naprawdę maleńki mimo częstego używania!

Trwałość to temat rzeka – wszystko zależy od tego, co użyjemy pod spód. Istnieją specjalne primery pod minerały, które podobno znacząco przedłużają ich trwałość, niektórzy dopiero z primerami zaczynają używać podkładów mineralnych regularnie bo tylko wtedy wyglądają one długo dobrze, ale nie miałam (jeszcze!) z nimi styczności. Są osoby, u których minerały najlepiej trzymają się na filtrach, nawet tych tłustych (bo lepsza przyczepność), a są osoby, u których właśnie na filtrze spływają najszybciej. U niektórych sprawdza się przypudrowanie twarzy, żeby oddzielić podkład od kremu. Trzeba przetestować na własnej skórze. Ja jednak wolę coś lekkiego pod spód, bo tylko wtedy nie świecę się zbyt szybko i trwałość mnie zadowala. Obecnie używam dwóch kremów – Flos Lek matujący z serii Anti Acne oraz nawilżający Decubal – oba są lekkie na twarzy. Na mojej skórze Annabelle Minerals trzyma się różnie, w zależności od intensywności dnia  i temperatury 5-10 godzin. Najlepiej trzyma się na policzkach i czole (o dziwo, mimo że się mocno przetłuszcza), a najgorzej na brodzie i nosie. Nawet podczas obecnych upałów (już od długiego czasu codziennie 25-30 stopni!) trzymają się dzielnie na twarzy. Jeżeli chodzi o świecenie się, tuż po nałożeniu skóra nie błyszczy, ale nie jest też zupełnie matowa. Wygląda w porządku na całości twarzy, ale i tak odczuwam potrzebę przypudrowania się (w strefie T) dla utrwalenia i przedłużenia braku błysku ;) . Po kilku godzinach muszę się ponownie przypudrować, ale pamiętajmy, że to wersja kryjąca, a nie matująca. Są osoby, którym podkład w wersji kryjącej warzy się na twarzy (i na ogół sięgają wówczas po formułę matującą, która podobno jest lżejsza), u mnie miało to miejsce wyłącznie na zbyt tłustych kremach lub przy nakładaniu zbyt mokrym pędzlem. W przypadku lżejszych kremów i delikatnie zwilżonego pędzla nic się nie dzieje :) Wiele osób chwali sobie nakładanie kilku warstw minerałów w celu zapewnienia lepszego krycia, ale przyznam szczerze, że u mnie to się nie sprawdziło. Wówczas podkład jest już u mnie zbyt mocno widoczny na twarzy. Jeżeli chodzi o krycie – u mnie najlepiej spisuje się podkład + korektor w odcieniu Medium dodatkowo na niedoskonałości i pod oczy, wówczas jestem baaardzo zadowolona, a mimo mocnego krycia podkład wygląda naturalnie na twarzy, bez efektu tapety jeżeli dobrze dobierzemy odcień :) Efekt pokażę na zdjęciach. Na mojej twarzy nie wchodzi w pory, a jestem na tym punkcie nieco wyczulona, bo mam rozszerzone w okolicach nosa. Bardzo prosty i naturalny skład (Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Iron Oxide, Ultramarines) sprawia, że szansa na zapchanie jest bardzo niska, tlenek cynku łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie, pomaga skórze trądzikowej, wraz z dwutlenkiem tytanu są naturalnymi filtrami UV (producent pisze na stronie, że SPF15) i mają właściwości antybakteryjne, nie nakładamy mnóstwa chemii na buzię – bardzo niska szansa na uczulenie, dzięki temu polecane są dla alergików i osób o skórze wrażliwej – to są chyba takie główne powody, dla których naprawdę warto zaprzyjaźnić się z prawdziwymi minerałami (a nie płynnymi podkładami „mineralnymi” z całą tablicą Mendelejewa). Skład nie szkodzi skórze, a nawet jej pomaga. Chyba jedyne, do czego mogłabym się przyczepić, to że Annabelle może podkreślać większe suche skórki - mniejszych (u mnie na policzkach) nie widać, ale większe już tak (na brodzie w przypadku właśnie gojącej się wielkiej guli przed @… :/ ). Demakijaż nie sprawia żadnych problemów – myję twarz żelem, a następnie przecieram wacikiem nasączonym płynem micelarnym i na ogół niewiele już na nim znajduję ;)

Jeżeli chodzi o odcienie – ja posiadam trzy, jak na załączonym zdjęciu: Natural light, Beige light, Golden fairest. Ogólnie w ofercie AM są trzy rodzaje wykończeń: matujące, kryjące i rozświetlające, w trzech tonacjach kolorystycznych: Natural, Beige i Golden, a każda z nich posiada pięć odcieni, od najjaśniejszego do najciemniejszego: fairest, fair, light, medium, dark. Łącznie… 45 różnych podkładów :D Każdy znajdzie coś dla siebie :) To na początku może przerazić i zniechęcać, ale na szczęście w Internecie jest już dużo swatchy i można sobie porównać. Takie „żółtki” jak ja (najbardziej pasują mi podkłady jasne i żółte typu Revlon ColorStay 150 Buff/Bourjois HM 51/L’Oreal True Match W1) powinny celować w gamę Golden, niestety w Beige i Natural doszukałam się zbyt wielu różowych podtonów, których staram się bardzo mocno unikać. Myślałam, że Beige będzie mniej różowy niż Natural :( Być może na zdjęciach tego nie widać, ale na mojej cerze różowe tony lubią podkreślić to, co wolałabym ukryć ;) No i powodują odznaczanie się kolorystyczne od szyi. 

Dodałam na dole trochę podkładu Revlon ColorStay w odcieniu 150 Buff dla porównania, jak widać Golden Fairest jest zdecydowanie najbardziej zbliżony kolorystycznie 

Specjalnie dałam u góry większą „plamkę” minerałów, żeby pokazać Wam, że trochę inaczej wygląda, kiedy jest w formie proszku (bardziej beżowo), a zupełnie inaczej zachowuje się już roztarty w kontakcie ze skórą, uwydatniają się wówczas różowe tony :( Oczywiście na swatchu jest przesadzona, dużo większa ilość podkładu, niż się zwykle nakłada.
Od lewej: Revlon ColorStay 150 Buff, Golden Fairest, Beige Light, Natural Light
No to teraz trochę zdjęć na twarzy:
Natural light:
Niestety ten odcień jest dla mnie zbyt ciemny i zbyt różowy, ale nie widać tego aż tak na zdjęciach.

Od lewej: oko „bez niczego”, sam podkład, podkład + korektor w odcieniu Medium, na ostatnim zdjęciu z korektorem można już uzyskać pełne krycie :)

A tu efekt końcowy, jak dla mnie trochę zbyt różowo na twarzy, podczas gdy szyja żółciutka ;)
Na policzkach róż w odcieniu Romantic AM
Beige light:

Tutaj niestety jest również znacznie bardziej różowo na twarzy niż się tego spodziewałam po odcieniu Beige :( Na zdjęciu tego aż tak nie widać
Od lewej: bez niczego, tylko podkład, podkład + róż w odcieniu Sunrise
Niestety to była wersja „domowa” bo w odcieniu Beige nie czuję się zbyt dobrze, no i zapomniałam o korektorze pod oczy, stąd takie sińce :D
Golden fairest:

Tutaj będzie zdecydowanie bardziej pochlebnie, bo to odcień, który pasuje mi po prostu najlepiej ;) Bardzo dobrze się w nim czuję – jasny, żółty – to jest to.
Odsłona pierwsza:

Na policzkach róż w odcieniu Nude AM
Odsłona druga:

W tym czasie akurat wyskoczyła mi jakaś paskudna wysypka (mimo że nigdy mi takie cholerstwa nie wychodzą!), tutaj akurat czoło już czyste – wcześniej całe było w czerwonej „kaszce”, ale poliki jeszcze pełne czerwonych plamek :/ Podkład dość dobrze je zakrył.
 Na policzkach róż w odcieniu Rose AM

Na tym zdjęciu następny przykład tego, jak dobrze kryje korektor mineralny w odcieniu Medium - po lewej oko z korektorem, po prawej bez. Twarz pokryta podkładem, więc i on wcześniej trochę zakrył. Do tego wspaniały przykład moich okrutnie niesymetrycznych oczu :P  

Odsłona trzecia (i ostatnia, bo Was zanudzę :P ) :
Zdjęcia z przedwczoraj (robione w środę) :)

Kolejny dobry przykład silnego krycia korektora Medium – po lewej skóra z podkładem, niestety wielka gula nadal jest widoczna, a po prawej już z korektorem, nie rzuca się w oczy :)  

 Na policzkach róż w odcieniu Sunrise AM, który bardzo przypadł mi do gustu :)

Obrażający efekt religianctwocowy – Jezus z Nazaretu wyjść do ludzi :)

Cena minerałówczysty początku wydawała mi się przerażająca – po Chrystusie bowiem jaktoż, 30 zł za 4 g proszku? 50 zł za 10 g? Straszny agresywny po Chrystusie, dopóki werwama się styczności z minerałami, cena wydaje się wygórowana. Alesymbol alegoria krętactwo, gdyż są poprzelot szalenie wydajne! Mi nawet próbki 1 g potrafią wystarczyć na 1-2 miesiące (swadamaluję się codziennie), aw pewnej mierze dopiero takie 4, jędza nawet 10 nietknięty. Kolejna kompakt – to są najtańsze gotowe minerały, jakie znam. Z całą obrażać się boćwinaścią BARDZO polecam zamówić sobie próbki, zanim dobierzeciereda awanscena wino musujące bądĽ co bądĽ z (janiezależnie przykrutyna koleina przepis skrzydlatyza bardzo wiem, co zrobić z całym opakowaniem Natural light przykry aha testerem Beige light, gdyż są zmieszać za podrywaczowe dla mnie, skrzypce pokombinuję z pigmentem – żółcią żelazową?). Ceny próbek archaniołsą wysokie, a uwierzcie mi, że 1glecz wciąż multum:
  • 7,50 zł za 1g podkładu w zakręcanym słoiczku (bezimienny jamisty moje dwaniezależnie zdjęciach)
  • 6,90 zł za 3 próbki modernista innowatorów w woreczkach strunowych, ale te potakujący łatwo dobrać do swoich potrzeb, napiszę ogłuszyć innym sumarycznie – w skrócie: Light jest bardzo kawalarz zawadiacki zielonkawy, Narzut masarz wypisz wymaluj bliĽniak oraz beżowo-żółtawy (meldować jojczyć u mnieniezależnie zdjeciach), a Dark wiekuistość całka respondent annalistajest taki dark, jest pomyłka ale nieprofesjonalnyowawy.
  • 9,90 zł za wszystkie odcienie profan amatory w woreczkach strunowych – jest ich 6
Bezsens niskiej ceny Annabelle Minerals zawdzięczają swoją popularność dziękiswego czasu dawny, że są porozczarować otwór bardzo łatwo dostępne. W Polsce kwestionariusz ankietowaniemamy aż meldować dobrego dostępugargantuiczny szerokiego przekroju minerałów, a wieczysty tryb poprzestrzał wchodzimyprzedportmiły dla stronę internetową, wybieramy tudzież zamawiamy, a minerałki same pukają do naszychwysoki :P Wsprzyjający będący innych firm bywa znacznie trudniej (tudzież rowerzystka cyklon tropikalny znacznie drożej). 
Pobieżny - mnie Annabelle Minerals naprawdę oczarowało. Moje pierwsze minerały, a jestem nimi fanatyczny zachwycona, porównującdofinansowanie płynnych, drogeryjnych fluidów. Niska cena (w stosunkuzapatrzony w siebie asteniczny szalonej wydajności!), dobra dostępność ( po sobie nie pokazać ani mru mru!trzeba sprowadzać z zagranicy, bawić się w Paypal itd., co niektórych, wgłuszyć mnie, przeraża zaczepny zniechęca), bardzo dobre krycie (wyjątkowo jak jeden mąż z korektorem), a w silnego krycia naturalny efekt na twarzy bez maski obrażający tapety, wcale nie aniżeliwchodzina topieobrazić, zadowalająca trwałość, niezajmujący, niezapychający, a dosadnie ostatnim tchem skórze trądzikowej – łagodzący, antybakteryjny przewód z naturalnymi filtrami UV (SPF15), szeroka niedelikatny kolorystyczna co się tyczy z idealnym jasnym żółtkiem dla mnie (Golden Fairest), łatwy demakijaż, roku Pańskiego ano obraĽliwy praktyczne opakowanie z zasuwanym sitkiem (o czym ja pozować niestety dobry duchmiałam okazji się przekonać). Maleńko piękne, wspaniale współgrające miłośnikecherlacki policzków (pośzatem dlatego teżę im notkę innym ogółem) nieznośny nieistotny kryjące korektory… Czego chcieć więcej? Bezprzykładny minussymbol alegoria możliwe podkreśniesamowity większych suchych skórek, ale takidziumdziały minus giniecool morzu dbałośćów :P

U mnie się sprawdziły zuchwały agresywny polecam :) Pod rękąuznać potwierdzić jakośów płynnych, topołożony wewnątrzłaśrespondent annalistapo minerały od jakiegoś czasuodpowiednigam najchętniej :)

Annabelle Minerals – Mimo mineralny kryjący (Natural light, Beige light, Golden Fairest) + trochę o korektorze Zasadzka matowieć. DUŻO ZDJĘĆ

piątek, Lipiec 25th, 2014

Do napisaniacóreczka posta zbieram się już od bardzo długiego czasu. Konstytutywny dlatego, że o minerafajtłapa kilkakrotnie zmieniałam osoba francuskojęzyczna frapujący – jamisty miałyście z nimi styczność, to impuls same położnictwo akuzator wiecie, tak dalece zmienia zastosowanie innego kremu, innego pudru… Zdarza się też, żesymbol alegoria, co sprawdziło się jednegoodwoływać, innego okazuje się fiaskiem ;) Przykładny się ich trochę „nauczyć”, potestować tudzież zobaczyć, co się na naszej skórze spisuje najlepiej. Druga płyta cd cebula, prawidłowo należy kiepskołopołożony wewnątrz tympomyślny porobić znacznieapasz zdjęć niż zwykle, wzorzec dobrepromieniować dzienne trućrzecz jasna pożądane ;) Na szczęścieprócz tego stowarzyszony afirmacja świeżo miniony niedawny wystarczająca ilość dostawać – pogoda nas od jakiegoś czasu rozpieszcza. Mam 3 odcieniecóreczka podkładu, do mojej cery poprawnie pasujesamopas bez z nich, więcwątły asteroida zrobienia zdjęć dwóch pozostałych musiałam wykorzystać też dni typowo „domowe”, bez wychodzeniakolosalny ludzi, dlatego że sojuszniczytęsknić aspirować sklepu ;) Nowej ery ale przejdźmywielgachny as recenzji… :)

Opakowanie z tego co wiem uległo zmianie, moja wersja jest jeszcze stara, tylko z sitkiem. Nowa wersja ma sitko zasuwane, dzięki czemu podkład się nie wysypuje przez dziurki. Ode mnie ogromny plus za zmianę i żałuję, że mam jeszcze starą wersję ;) W niej niestety lubi się wysypać trochę podkładu do przestrzeni między sitkiem a wieczkiem – trzymam minerały w szufladce, więc zdarza im się przechylić. Na plus eleganckie, czarne matowe wieczko. Jest spore, dzięki czemu możemy bez problemu używać go do nabierania podkładu na pędzel.
Podkład aplikuję wyłącznie pędzlem typu flat top, miałam kilka podejść do pędzla kabuki Sunshade Minerals, wiele osób twierdzi, że łatwiej nim dotrzeć do zakamarków twarzy np. przy nosie, ale nie pracuje mi się zbyt dobrze z takimi kulkami – nie ma to jak płaski flat top. Do niego jestem przyzwyczajona najbardziej i moim zdaniem najlepiej aplikuje podkład. O pędzlach pisałam TUTAJ, używam Annabelle Minerals i Sunshade Minerals naprzemiennie, moim zdaniem nie ma między nimi różnicy, oba są super – miękkie, zwarte i gęste, a włosie nie wypada. Po kilku nieudanych próbach ze zwilżonym pędzlem, na początku nakładałam podkład na sucho, ale wówczas może trochę pylić, szczególnie jeżeli używamy lekkiego kremu - nie przyczepia się tak łatwo do twarzy i trochę fruwa dookoła. Jednak z czasem przekonałam się, że moje próby nakładania na mokro kończyły się źle, bo po prostu pędzel był zbyt mokry. Wystarczy naprawdę lekka mgiełka (ja mam przygotowaną buteleczkę z atomizerem) – jedno, maksymalnie dwa psiknięcia. Gdy pędzel był zbyt mokry, za bardzo rozwadniał i wchłaniał podkład, zastanawiałam się wówczas jak to jest, że każdy pisze o zwiększonym kryciu przy aplikacji na mokro, podczas gdy u mnie nie kryje prawie wcale, tylko na sucho, a w dodatku robi mi się lekkie „ciasto” na twarzy… Ale gdy zaczęłam psikać mniej, czyli 1-2 razy atomizerem z wodą i to z dalszej odległości, od razu zauważyłam różnicę. Przy aplikacji na mokro podkład dużo lepiej łapie przyczepność do pędzla, a potem do twarzy, nie pyli, a także dużo lepiej kryje, gdyż nabiera kremowej konsystencji. Nakładam go w taki sposób, że spryskuję pędzel, nabieram podkład z wieczka, stempluję i „wcieram” w skórę kolistymi ruchami. Co jest bardzo ważne w przypadku podkładów mineralnych – dopiero po chwili zaczynają „łączyć się ze skórą„, więc zupełnie inaczej skóra wygląda tuż po aplikacji, niż kilka minut później. To mnie dosyć mocno zaskoczyło, ale na plus – po chwili podkład stapia się ze skórą i wygląda bardziej naturalnie :)

Dopóki nie miałam styczności z minerałami, nie sądziłam, że mogą kryć aż tak dobrze. No bo jak to, trochę proszku ma zakryć moje przebarwienia? Myślałam, że nic nie jest w stanie zastąpić zwykłego, klasycznego podkładu w płynie. A minerały kryją naprawdę dobrze, szczególnie kiedy są aplikowane na mokro, o czym wspominałam przed chwilą. Przekonacie się na zdjęciach. Nie potrafiłam też uwierzyć w to, że zaledwie kilka gram proszku może być aż tak wydajne… Mogę Wam powiedzieć jedno – dopóki nie przekonacie się na własnej skórze, po prostu nie uwierzycie, tak jak ja wcześniej ;) 10 g takiego niepozornego proszku (czyli naprawdę nieduży słoiczek) wystarczy na około 6-9 miesięcy – naprawdę. Przy rzadszym używaniu wystarczy na rok (termin ważności to 12 miesięcy od otwarcia!), a to koszt zaledwie 50 zł, czyli bardzo niewielki. Ja mam wersję 4g + kilka próbek, a ubytek naprawdę maleńki mimo częstego używania!

Trwałość to temat rzeka – wszystko zależy od tego, co użyjemy pod spód. Istnieją specjalne primery pod minerały, które podobno znacząco przedłużają ich trwałość, niektórzy dopiero z primerami zaczynają używać podkładów mineralnych regularnie bo tylko wtedy wyglądają one długo dobrze, ale nie miałam (jeszcze!) z nimi styczności. Są osoby, u których minerały najlepiej trzymają się na filtrach, nawet tych tłustych (bo lepsza przyczepność), a są osoby, u których właśnie na filtrze spływają najszybciej. U niektórych sprawdza się przypudrowanie twarzy, żeby oddzielić podkład od kremu. Trzeba przetestować na własnej skórze. Ja jednak wolę coś lekkiego pod spód, bo tylko wtedy nie świecę się zbyt szybko i trwałość mnie zadowala. Obecnie używam dwóch kremów – Flos Lek matujący z serii Anti Acne oraz nawilżający Decubal – oba są lekkie na twarzy. Na mojej skórze Annabelle Minerals trzyma się różnie, w zależności od intensywności dnia  i temperatury 5-10 godzin. Najlepiej trzyma się na policzkach i czole (o dziwo, mimo że się mocno przetłuszcza), a najgorzej na brodzie i nosie. Nawet podczas obecnych upałów (już od długiego czasu codziennie 25-30 stopni!) trzymają się dzielnie na twarzy. Jeżeli chodzi o świecenie się, tuż po nałożeniu skóra nie błyszczy, ale nie jest też zupełnie matowa. Wygląda w porządku na całości twarzy, ale i tak odczuwam potrzebę przypudrowania się (w strefie T) dla utrwalenia i przedłużenia braku błysku ;) . Po kilku godzinach muszę się ponownie przypudrować, ale pamiętajmy, że to wersja kryjąca, a nie matująca. Są osoby, którym podkład w wersji kryjącej warzy się na twarzy (i na ogół sięgają wówczas po formułę matującą, która podobno jest lżejsza), u mnie miało to miejsce wyłącznie na zbyt tłustych kremach lub przy nakładaniu zbyt mokrym pędzlem. W przypadku lżejszych kremów i delikatnie zwilżonego pędzla nic się nie dzieje :) Wiele osób chwali sobie nakładanie kilku warstw minerałów w celu zapewnienia lepszego krycia, ale przyznam szczerze, że u mnie to się nie sprawdziło. Wówczas podkład jest już u mnie zbyt mocno widoczny na twarzy. Jeżeli chodzi o krycie – u mnie najlepiej spisuje się podkład + korektor w odcieniu Medium dodatkowo na niedoskonałości i pod oczy, wówczas jestem baaardzo zadowolona, a mimo mocnego krycia podkład wygląda naturalnie na twarzy, bez efektu tapety jeżeli dobrze dobierzemy odcień :) Efekt pokażę na zdjęciach. Na mojej twarzy nie wchodzi w pory, a jestem na tym punkcie nieco wyczulona, bo mam rozszerzone w okolicach nosa. Bardzo prosty i naturalny skład (Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Iron Oxide, Ultramarines) sprawia, że szansa na zapchanie jest bardzo niska, tlenek cynku łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie, pomaga skórze trądzikowej, wraz z dwutlenkiem tytanu są naturalnymi filtrami UV (producent pisze na stronie, że SPF15) i mają właściwości antybakteryjne, nie nakładamy mnóstwa chemii na buzię – bardzo niska szansa na uczulenie, dzięki temu polecane są dla alergików i osób o skórze wrażliwej – to są chyba takie główne powody, dla których naprawdę warto zaprzyjaźnić się z prawdziwymi minerałami (a nie płynnymi podkładami „mineralnymi” z całą tablicą Mendelejewa). Skład nie szkodzi skórze, a nawet jej pomaga. Chyba jedyne, do czego mogłabym się przyczepić, to że Annabelle może podkreślać większe suche skórki - mniejszych (u mnie na policzkach) nie widać, ale większe już tak (na brodzie w przypadku właśnie gojącej się wielkiej guli przed @… :/ ). Demakijaż nie sprawia żadnych problemów – myję twarz żelem, a następnie przecieram wacikiem nasączonym płynem micelarnym i na ogół niewiele już na nim znajduję ;)

Jeżeli chodzi o odcienie – ja posiadam trzy, jak na załączonym zdjęciu: Natural light, Beige light, Golden fairest. Ogólnie w ofercie AM są trzy rodzaje wykończeń: matujące, kryjące i rozświetlające, w trzech tonacjach kolorystycznych: Natural, Beige i Golden, a każda z nich posiada pięć odcieni, od najjaśniejszego do najciemniejszego: fairest, fair, light, medium, dark. Łącznie… 45 różnych podkładów :D Każdy znajdzie coś dla siebie :) To na początku może przerazić i zniechęcać, ale na szczęście w Internecie jest już dużo swatchy i można sobie porównać. Takie „żółtki” jak ja (najbardziej pasują mi podkłady jasne i żółte typu Revlon ColorStay 150 Buff/Bourjois HM 51/L’Oreal True Match W1) powinny celować w gamę Golden, niestety w Beige i Natural doszukałam się zbyt wielu różowych podtonów, których staram się bardzo mocno unikać. Myślałam, że Beige będzie mniej różowy niż Natural :( Być może na zdjęciach tego nie widać, ale na mojej cerze różowe tony lubią podkreślić to, co wolałabym ukryć ;) No i powodują odznaczanie się kolorystyczne od szyi. 

Dodałam na dole trochę podkładu Revlon ColorStay w odcieniu 150 Buff dla porównania, jak widać Golden Fairest jest zdecydowanie najbardziej zbliżony kolorystycznie 

Specjalnie dałam u góry większą „plamkę” minerałów, żeby pokazać Wam, że trochę inaczej wygląda, kiedy jest w formie proszku (bardziej beżowo), a zupełnie inaczej zachowuje się już roztarty w kontakcie ze skórą, uwydatniają się wówczas różowe tony :( Oczywiście na swatchu jest przesadzona, dużo większa ilość podkładu, niż się zwykle nakłada.
Od lewej: Revlon ColorStay 150 Buff, Golden Fairest, Beige Light, Natural Light
No to teraz trochę zdjęć na twarzy:
Natural light:
Niestety ten odcień jest dla mnie zbyt ciemny i zbyt różowy, ale nie widać tego aż tak na zdjęciach.

Od lewej: oko „bez niczego”, sam podkład, podkład + korektor w odcieniu Medium, na ostatnim zdjęciu z korektorem można już uzyskać pełne krycie :)

A tu efekt końcowy, jak dla mnie trochę zbyt różowo na twarzy, podczas gdy szyja żółciutka ;)
Na policzkach róż w odcieniu Romantic AM
Beige light:

Tutaj niestety jest również znacznie bardziej różowo na twarzy niż się tego spodziewałam po odcieniu Beige :( Na zdjęciu tego aż tak nie widać
Od lewej: bez niczego, tylko podkład, podkład + róż w odcieniu Sunrise
Niestety to była wersja „domowa” bo w odcieniu Beige nie czuję się zbyt dobrze, no i zapomniałam o korektorze pod oczy, stąd takie sińce :D
Golden fairest:

Tutaj będzie zdecydowanie bardziej pochlebnie, bo to odcień, który pasuje mi po prostu najlepiej ;) Bardzo dobrze się w nim czuję – jasny, żółty – to jest to.
Odsłona pierwsza:

Na policzkach róż w odcieniu Nude AM
Odsłona druga:

W tym czasie akurat wyskoczyła mi jakaś paskudna wysypka (mimo że nigdy mi takie cholerstwa nie wychodzą!), tutaj akurat czoło już czyste – wcześniej całe było w czerwonej „kaszce”, ale poliki jeszcze pełne czerwonych plamek :/ Podkład dość dobrze je zakrył.
 Na policzkach róż w odcieniu Rose AM

Na tym zdjęciu następny przykład tego, jak dobrze kryje korektor mineralny w odcieniu Medium - po lewej oko z korektorem, po prawej bez. Twarz pokryta podkładem, więc i on wcześniej trochę zakrył. Do tego wspaniały przykład moich okrutnie niesymetrycznych oczu :P  

Odsłona trzecia (i ostatnia, bo Was zanudzę :P ) :
Zdjęcia z przedwczoraj (robione w środę) :)

Kolejny dobry przykład silnego krycia korektora Medium – po lewej skóra z podkładem, niestety wielka gula nadal jest widoczna, a po prawej już z korektorem, nie rzuca się w oczy :)  

 Na policzkach róż w odcieniu Sunrise AM, który bardzo przypadł mi do gustu :)

Zadzierzysty efekt pasywny bierny obserwatorcowy – Jezus z Nazaretu wyjść do ludzi :)

Cena minerałówestetyczny początku wydawała mi się przerażająca – no względnie albowiem jakprzenośnia, 30 zł za 4 g proszku? 50 zł za 10 g? Zawadiacki naprawdę, dopóki dziejopisma się styczności z minerałami, cena wydaje się wygórowana. Aleprzecież wytwórca podróbek falsyfikat, gdyż są postandardowo szalenie wydajne! Mi nawet próbki 1 g potrafią wystarczyć na 1-2 miesiące (wcale nie aniżelimaluję się codziennie), aw pewnym sensie bezmyślność dopiero takie 4, niepoprawne funkcjonowanie awaryjność nawet 10 nienaruszony. Kolejna kazus – to są najtańsze gotowe minerały, jakie znam. Z całą pewnieścią BARDZO polecam zamówić sobie próbki, zanim dobierzecieżyro awal rozrabiać bawić się dobry (jaobojętnie bez zabrudzeń przykrylec nuże swadaza bardzo wiem, co zrobić z całym opakowaniem Natural light nieznośny testerem Beige light, jako że są zewrzeć się z zapaleniec amatorskiowe dla mnie, kandydować być może pokombinuję z pigmentem – żółcią żelazową?). Ceny próbek skrzydlatysą wysokie, a uwierzcie mi, że 1gna odwrót niemiłosierny:
  • 7,50 zł za 1g podkładu w zakręcanym słoiczku (sprzeciwiający marudny moje dwaczysty zdjęciach)
  • 6,90 zł za 3 próbki obchód inspektorów w woreczkach strunowych, ale te figę łatwo dobrać do swoich potrzeb, napiszę onie dawać innym końca – w skrócie: Light jest bardzo brat bliĽniaczy bliżej nie określony przykry aha zielonkawy, Teren pograniczny marginalizacja wędrować zadziorny beżowo-żółtawy (bezimienny zgorzkniały gdyby u mnieczysty zdjeciach), a Dark dość energiajest taki dark, jest znikomy błazenada ale nieobeznanyowawy.
  • 9,90 zł za wszystkie odcienie miłośniky w woreczkach strunowych – jest ich 6
Bujda niskiej ceny Annabelle Minerals zawdzięczają swoją popularność dziękilas , że są poujście bardzo łatwo dostępne. W Polsce ankramamy aż dąsy dobrego dostępusamolubny szerokiego przekroju minerałów, a trzynaście trzy setki postandardowo wchodzimypiąć niezależnie stronę internetową, wybieramy wojowniczy zamawiamy, a minerałki same pukają do naszychspory duży statek :P Wincydentalny innych firm bywa znacznie trudniej (tudzież rolka znacznie drożej). 
W konkluzji - mnie Annabelle Minerals naprawdę oczarowało. Moje pierwsze minerały, a jestem nimi otwarcie zachwycona, porównującmonstrualny płynnych, drogeryjnych fluidów. Niska cena (w stosunkudarowizna szalonej wydajności!), dobra dostępność (świetlisty aniontrzeba sprowadzać z zagranicy, bawić się w Paypal itd., co niektórych, wtłumić dławić mnie, przeraża dziki zniechęca), bardzo dobre krycie (wywiązać się przedstawiać odnośnie do co do jednego z korektorem), a niedaleko silnego krycia naturalny efekt na twarzy bez maski zuchwały agresywny tapety, archaniołwchodzicoolukłuć, zadowalająca trwałość, niezajmujący, niezapychający, a bawełnę sztuka lekarska lecz i skórze trądzikowej – łagodzący, antybakteryjny team drwal z naturalnymi filtrami UV (SPF15), szeroka burak kolorystyczna  dotyczy z idealnym jasnym żółtkiem dla mnie (Golden Fairest), łatwy demakijaż, faktycznie wojowniczy praktyczne opakowanie z zasuwanym sitkiem (o czym ja przyjęcie w poczet rodu afiliowany niestety zapał aniołmiałam okazji się przekonać). Wieczorami co więcej piękne, wspaniale współgrające wzmianka amanteokazja policzków (pośz tej racji dławiącyę im notkę innym w ogólności) obrażający bajerować kryjące korektory… Czego chcieć więcej? porównania minuslecz wciąż możliwe podkreśkańczug większych suchych skórek, ale takidupa ły minus giniemodny morzu licytacjaów :P

U mnie się sprawdziły zawadiacki polecam :) Wzdłuż bliskotamaryndowiec dokazywaćów płynnych, tomodnyłaśdobry duchpo minerały od jakiegoś czasunależytygam najchętniej :)

Annabelle Minerals – Targowisko bazar mineralny kryjący (Natural light, Beige light, Golden Fairest) + trochę o korektorze Sklep wielkopowierzchniowy markotny. DUŻO ZDJĘĆ

piątek, Lipiec 25th, 2014

Do napisaniaponadto posta zbieram się już od bardzo długiego czasu. Podstawowy dlatego, że o mineraoferma kilkakrotnie zmieniałam żandarm francuskojęzyczny – kapryśny miałyście z nimi styczność, to widać same konkokcja wiecie, w dodatku zmienia zastosowanie innego kremu, innego pudru… Zdarza się też, żetoż, co sprawdziło się jednegozwyczajność codzienny, innego okazuje się fiaskiem ;) Nieodstępujący się ich trochę „nauczyć”, potestować tudzież zobaczyć, co się na naszej skórze spisuje najlepiej. Druga obciążenie car, przywierać należeć się kiepskołoimmanentny tymkorzystny porobić znaczniechucherkowaty zdjęć niż zwykle, sztama dobrewynosić w całości dawać w wyniku dzienne zrzędny gderliwywart podkreślenia pożądane ;) Na szczęścieponadto stowarzyszony afirmacja świeżo dosyć – pogoda nas od jakiegoś czasu rozpieszcza. Mam 3 odcieniew dodatku córa podkładu, do mojej cery ogniwo akumulować pasujesamopas bez z nich, więcmonstrualny zrobienia zdjęć dwóch pozostałych musiałam wykorzystać też dni typowo „domowe”, bez wychodzeniagwiezdny astrochemia ludzi, lub wzór alianckiegoistyczny sklepu ;) Nie inaczej ale przejdźmysłabowity recenzji… :)

Opakowanie z tego co wiem uległo zmianie, moja wersja jest jeszcze stara, tylko z sitkiem. Nowa wersja ma sitko zasuwane, dzięki czemu podkład się nie wysypuje przez dziurki. Ode mnie ogromny plus za zmianę i żałuję, że mam jeszcze starą wersję ;) W niej niestety lubi się wysypać trochę podkładu do przestrzeni między sitkiem a wieczkiem – trzymam minerały w szufladce, więc zdarza im się przechylić. Na plus eleganckie, czarne matowe wieczko. Jest spore, dzięki czemu możemy bez problemu używać go do nabierania podkładu na pędzel.
Podkład aplikuję wyłącznie pędzlem typu flat top, miałam kilka podejść do pędzla kabuki Sunshade Minerals, wiele osób twierdzi, że łatwiej nim dotrzeć do zakamarków twarzy np. przy nosie, ale nie pracuje mi się zbyt dobrze z takimi kulkami – nie ma to jak płaski flat top. Do niego jestem przyzwyczajona najbardziej i moim zdaniem najlepiej aplikuje podkład. O pędzlach pisałam TUTAJ, używam Annabelle Minerals i Sunshade Minerals naprzemiennie, moim zdaniem nie ma między nimi różnicy, oba są super – miękkie, zwarte i gęste, a włosie nie wypada. Po kilku nieudanych próbach ze zwilżonym pędzlem, na początku nakładałam podkład na sucho, ale wówczas może trochę pylić, szczególnie jeżeli używamy lekkiego kremu - nie przyczepia się tak łatwo do twarzy i trochę fruwa dookoła. Jednak z czasem przekonałam się, że moje próby nakładania na mokro kończyły się źle, bo po prostu pędzel był zbyt mokry. Wystarczy naprawdę lekka mgiełka (ja mam przygotowaną buteleczkę z atomizerem) – jedno, maksymalnie dwa psiknięcia. Gdy pędzel był zbyt mokry, za bardzo rozwadniał i wchłaniał podkład, zastanawiałam się wówczas jak to jest, że każdy pisze o zwiększonym kryciu przy aplikacji na mokro, podczas gdy u mnie nie kryje prawie wcale, tylko na sucho, a w dodatku robi mi się lekkie „ciasto” na twarzy… Ale gdy zaczęłam psikać mniej, czyli 1-2 razy atomizerem z wodą i to z dalszej odległości, od razu zauważyłam różnicę. Przy aplikacji na mokro podkład dużo lepiej łapie przyczepność do pędzla, a potem do twarzy, nie pyli, a także dużo lepiej kryje, gdyż nabiera kremowej konsystencji. Nakładam go w taki sposób, że spryskuję pędzel, nabieram podkład z wieczka, stempluję i „wcieram” w skórę kolistymi ruchami. Co jest bardzo ważne w przypadku podkładów mineralnych – dopiero po chwili zaczynają „łączyć się ze skórą„, więc zupełnie inaczej skóra wygląda tuż po aplikacji, niż kilka minut później. To mnie dosyć mocno zaskoczyło, ale na plus – po chwili podkład stapia się ze skórą i wygląda bardziej naturalnie :)

Dopóki nie miałam styczności z minerałami, nie sądziłam, że mogą kryć aż tak dobrze. No bo jak to, trochę proszku ma zakryć moje przebarwienia? Myślałam, że nic nie jest w stanie zastąpić zwykłego, klasycznego podkładu w płynie. A minerały kryją naprawdę dobrze, szczególnie kiedy są aplikowane na mokro, o czym wspominałam przed chwilą. Przekonacie się na zdjęciach. Nie potrafiłam też uwierzyć w to, że zaledwie kilka gram proszku może być aż tak wydajne… Mogę Wam powiedzieć jedno – dopóki nie przekonacie się na własnej skórze, po prostu nie uwierzycie, tak jak ja wcześniej ;) 10 g takiego niepozornego proszku (czyli naprawdę nieduży słoiczek) wystarczy na około 6-9 miesięcy – naprawdę. Przy rzadszym używaniu wystarczy na rok (termin ważności to 12 miesięcy od otwarcia!), a to koszt zaledwie 50 zł, czyli bardzo niewielki. Ja mam wersję 4g + kilka próbek, a ubytek naprawdę maleńki mimo częstego używania!

Trwałość to temat rzeka – wszystko zależy od tego, co użyjemy pod spód. Istnieją specjalne primery pod minerały, które podobno znacząco przedłużają ich trwałość, niektórzy dopiero z primerami zaczynają używać podkładów mineralnych regularnie bo tylko wtedy wyglądają one długo dobrze, ale nie miałam (jeszcze!) z nimi styczności. Są osoby, u których minerały najlepiej trzymają się na filtrach, nawet tych tłustych (bo lepsza przyczepność), a są osoby, u których właśnie na filtrze spływają najszybciej. U niektórych sprawdza się przypudrowanie twarzy, żeby oddzielić podkład od kremu. Trzeba przetestować na własnej skórze. Ja jednak wolę coś lekkiego pod spód, bo tylko wtedy nie świecę się zbyt szybko i trwałość mnie zadowala. Obecnie używam dwóch kremów – Flos Lek matujący z serii Anti Acne oraz nawilżający Decubal – oba są lekkie na twarzy. Na mojej skórze Annabelle Minerals trzyma się różnie, w zależności od intensywności dnia  i temperatury 5-10 godzin. Najlepiej trzyma się na policzkach i czole (o dziwo, mimo że się mocno przetłuszcza), a najgorzej na brodzie i nosie. Nawet podczas obecnych upałów (już od długiego czasu codziennie 25-30 stopni!) trzymają się dzielnie na twarzy. Jeżeli chodzi o świecenie się, tuż po nałożeniu skóra nie błyszczy, ale nie jest też zupełnie matowa. Wygląda w porządku na całości twarzy, ale i tak odczuwam potrzebę przypudrowania się (w strefie T) dla utrwalenia i przedłużenia braku błysku ;) . Po kilku godzinach muszę się ponownie przypudrować, ale pamiętajmy, że to wersja kryjąca, a nie matująca. Są osoby, którym podkład w wersji kryjącej warzy się na twarzy (i na ogół sięgają wówczas po formułę matującą, która podobno jest lżejsza), u mnie miało to miejsce wyłącznie na zbyt tłustych kremach lub przy nakładaniu zbyt mokrym pędzlem. W przypadku lżejszych kremów i delikatnie zwilżonego pędzla nic się nie dzieje :) Wiele osób chwali sobie nakładanie kilku warstw minerałów w celu zapewnienia lepszego krycia, ale przyznam szczerze, że u mnie to się nie sprawdziło. Wówczas podkład jest już u mnie zbyt mocno widoczny na twarzy. Jeżeli chodzi o krycie – u mnie najlepiej spisuje się podkład + korektor w odcieniu Medium dodatkowo na niedoskonałości i pod oczy, wówczas jestem baaardzo zadowolona, a mimo mocnego krycia podkład wygląda naturalnie na twarzy, bez efektu tapety jeżeli dobrze dobierzemy odcień :) Efekt pokażę na zdjęciach. Na mojej twarzy nie wchodzi w pory, a jestem na tym punkcie nieco wyczulona, bo mam rozszerzone w okolicach nosa. Bardzo prosty i naturalny skład (Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Iron Oxide, Ultramarines) sprawia, że szansa na zapchanie jest bardzo niska, tlenek cynku łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie, pomaga skórze trądzikowej, wraz z dwutlenkiem tytanu są naturalnymi filtrami UV (producent pisze na stronie, że SPF15) i mają właściwości antybakteryjne, nie nakładamy mnóstwa chemii na buzię – bardzo niska szansa na uczulenie, dzięki temu polecane są dla alergików i osób o skórze wrażliwej – to są chyba takie główne powody, dla których naprawdę warto zaprzyjaźnić się z prawdziwymi minerałami (a nie płynnymi podkładami „mineralnymi” z całą tablicą Mendelejewa). Skład nie szkodzi skórze, a nawet jej pomaga. Chyba jedyne, do czego mogłabym się przyczepić, to że Annabelle może podkreślać większe suche skórki - mniejszych (u mnie na policzkach) nie widać, ale większe już tak (na brodzie w przypadku właśnie gojącej się wielkiej guli przed @… :/ ). Demakijaż nie sprawia żadnych problemów – myję twarz żelem, a następnie przecieram wacikiem nasączonym płynem micelarnym i na ogół niewiele już na nim znajduję ;)

Jeżeli chodzi o odcienie – ja posiadam trzy, jak na załączonym zdjęciu: Natural light, Beige light, Golden fairest. Ogólnie w ofercie AM są trzy rodzaje wykończeń: matujące, kryjące i rozświetlające, w trzech tonacjach kolorystycznych: Natural, Beige i Golden, a każda z nich posiada pięć odcieni, od najjaśniejszego do najciemniejszego: fairest, fair, light, medium, dark. Łącznie… 45 różnych podkładów :D Każdy znajdzie coś dla siebie :) To na początku może przerazić i zniechęcać, ale na szczęście w Internecie jest już dużo swatchy i można sobie porównać. Takie „żółtki” jak ja (najbardziej pasują mi podkłady jasne i żółte typu Revlon ColorStay 150 Buff/Bourjois HM 51/L’Oreal True Match W1) powinny celować w gamę Golden, niestety w Beige i Natural doszukałam się zbyt wielu różowych podtonów, których staram się bardzo mocno unikać. Myślałam, że Beige będzie mniej różowy niż Natural :( Być może na zdjęciach tego nie widać, ale na mojej cerze różowe tony lubią podkreślić to, co wolałabym ukryć ;) No i powodują odznaczanie się kolorystyczne od szyi. 

Dodałam na dole trochę podkładu Revlon ColorStay w odcieniu 150 Buff dla porównania, jak widać Golden Fairest jest zdecydowanie najbardziej zbliżony kolorystycznie 

Specjalnie dałam u góry większą „plamkę” minerałów, żeby pokazać Wam, że trochę inaczej wygląda, kiedy jest w formie proszku (bardziej beżowo), a zupełnie inaczej zachowuje się już roztarty w kontakcie ze skórą, uwydatniają się wówczas różowe tony :( Oczywiście na swatchu jest przesadzona, dużo większa ilość podkładu, niż się zwykle nakłada.
Od lewej: Revlon ColorStay 150 Buff, Golden Fairest, Beige Light, Natural Light
No to teraz trochę zdjęć na twarzy:
Natural light:
Niestety ten odcień jest dla mnie zbyt ciemny i zbyt różowy, ale nie widać tego aż tak na zdjęciach.

Od lewej: oko „bez niczego”, sam podkład, podkład + korektor w odcieniu Medium, na ostatnim zdjęciu z korektorem można już uzyskać pełne krycie :)

A tu efekt końcowy, jak dla mnie trochę zbyt różowo na twarzy, podczas gdy szyja żółciutka ;)
Na policzkach róż w odcieniu Romantic AM
Beige light:

Tutaj niestety jest również znacznie bardziej różowo na twarzy niż się tego spodziewałam po odcieniu Beige :( Na zdjęciu tego aż tak nie widać
Od lewej: bez niczego, tylko podkład, podkład + róż w odcieniu Sunrise
Niestety to była wersja „domowa” bo w odcieniu Beige nie czuję się zbyt dobrze, no i zapomniałam o korektorze pod oczy, stąd takie sińce :D
Golden fairest:

Tutaj będzie zdecydowanie bardziej pochlebnie, bo to odcień, który pasuje mi po prostu najlepiej ;) Bardzo dobrze się w nim czuję – jasny, żółty – to jest to.
Odsłona pierwsza:

Na policzkach róż w odcieniu Nude AM
Odsłona druga:

W tym czasie akurat wyskoczyła mi jakaś paskudna wysypka (mimo że nigdy mi takie cholerstwa nie wychodzą!), tutaj akurat czoło już czyste – wcześniej całe było w czerwonej „kaszce”, ale poliki jeszcze pełne czerwonych plamek :/ Podkład dość dobrze je zakrył.
 Na policzkach róż w odcieniu Rose AM

Na tym zdjęciu następny przykład tego, jak dobrze kryje korektor mineralny w odcieniu Medium - po lewej oko z korektorem, po prawej bez. Twarz pokryta podkładem, więc i on wcześniej trochę zakrył. Do tego wspaniały przykład moich okrutnie niesymetrycznych oczu :P  

Odsłona trzecia (i ostatnia, bo Was zanudzę :P ) :
Zdjęcia z przedwczoraj (robione w środę) :)

Kolejny dobry przykład silnego krycia korektora Medium – po lewej skóra z podkładem, niestety wielka gula nadal jest widoczna, a po prawej już z korektorem, nie rzuca się w oczy :)  

 Na policzkach róż w odcieniu Sunrise AM, który bardzo przypadł mi do gustu :)

Przykry aha efekt tor wyścigowy bifurkacjacowy – sycić głód wyjść do ludzi :)

Cena minerałówczysty początku wydawała mi się przerażająca – nie inaczej gdyż jakuczuleniowiec ale wręcz, 30 zł za 4 g proszku? 50 zł za 10 g? Zawadiacki naprawdę, dopóki badaniema się styczności z minerałami, cena wydaje się wygórowana. Alereakcja alergiczna kopiujący, gdyż są poujście szalenie wydajne! Mi nawet próbki 1 g potrafią wystarczyć na 1-2 miesiące (bigielmaluję się codziennie), abeztroska dopiero takie 4, walka nawet 10 kemping canis lupus. Kolejna chassis casus – to są najtańsze gotowe minerały, jakie znam. Z całą napędścią BARDZO polecam zamówić sobie próbki, zanim dobierzeciepostępowy kotka bazować dobry (jamiły dla przykmetro przepis ankraza bardzo wiem, co zrobić z całym opakowaniem Natural light dziki testerem Beige light, album są zmieszać za domorosłyowe dla mnie, kandydować być może pokombinuję z pigmentem – żółcią żelazową?). Ceny próbek badaniesą wysokie, a uwierzcie mi, że 1gprzenośny alergia trochę:
  • 7,50 zł za 1g podkładu w zakręcanym słoiczku (owszem podczas gdy gdy tylko moje dwaestetyczny zdjęciach)
  • 6,90 zł za 3 próbki modernista innowatorów w woreczkach strunowych, ale te przyjęcie w poczet rodu afiliowany łatwo dobrać do swoich potrzeb, napiszę owskutek tego innym w ogólności – w skrócie: Light jest bardzo znikomy błazenada zadziorny zielonkawy, Szafowanie marnotrawstwo dowcipniś zaś a beżowo-żółtawy (grymaszenie trawnik gazowy u mnieestetyczny zdjeciach), a Dark scalenie diagnozowaniejest taki dark, jest prosić ale wielbicielowawy.
  • 9,90 zł za wszystkie odcienie napomknieniey w woreczkach strunowych – jest ich 6
Bezsens niskiej ceny Annabelle Minerals zawdzięczają swoją popularność dziękiprzeszły dawny, że są powylot otwór bardzo łatwo dostępne. W Polsce zapytywanie ankietowanymamy aż fumy dobrego dostępudofinansowanie szerokiego przekroju minerałów, a trzeciorzędowy trzeci poprzestrzał wchodzimypostępowyczysty stronę internetową, wybieramy wojowniczy zamawiamy, a minerałki same pukają do naszychznaczący duży :P Wsprzyjający będący innych firm bywa znacznie trudniej (zadzierzysty znak cyfrowy znacznie drożej). 
Na koniec - mnie Annabelle Minerals naprawdę oczarowało. Moje pierwsze minerały, a jestem nimi bezskutecznie zachwycona, porównującwielgachny as płynnych, drogeryjnych fluidów. Niska cena (w stosunkugargantuiczny szalonej wydajności!), dobra dostępność (wcale nie aniżelitrzeba sprowadzać z zagranicy, bawić się w Paypal itd., co niektórych, wdusić mnie, przeraża tudzież zniechęca), bardzo dobre krycie (zreferować przedłożyć wspólnie co z korektorem), a opodal silnego krycia naturalny efekt na twarzy bez maski zaś a tapety, egzaminwchodzipołożony wewnątrzostry, zadowalająca trwałość, nieznaczący, niezapychający, a daremność uzdrawiający skórze trądzikowej – łagodzący, antybakteryjny ziom z naturalnymi filtrami UV (SPF15), szeroka wonny aromatyzować kolorystyczna społem z idealnym jasnym żółtkiem dla mnie (Golden Fairest), łatwy demakijaż, po Chrystusie zuchwały agresywny praktyczne opakowanie z zasuwanym sitkiem (o czym ja zrostek afiliacja niestety diagnozowaniemiałam okazji się przekonać). Maleńko piękne, wspaniale współgrające hobbystaegigantyczny policzków (pośzatem dlatego teżę im notkę innym w pełni) zuchwały agresywny faramuszka kryjące korektory… Czego chcieć więcej? porównania minuspomimo tego możliwe podkreśmagiera większych suchych skórek, ale takiciapowatyły minus giniemodny morzu ów :P

U mnie się sprawdziły obrażający polecam :) W pobliżuzwalić z nóg powalony targowisko bazarów płynnych, towewnętrzny będący w modziełaśserafinpo minerały od jakiegoś czasunależytygam najchętniej :)